Zima nie dla wszystkich oznacza powrót do ciepłego domu

Autor: dnia: 30 października, 2026

Październik powoli dobiega końca. Temperatury spadają, z szaf znikają jesienne kurtki, a na ich miejsce pojawiają się zimowe płaszcze i grube szaliki. Krakowianie coraz chętniej chowają się w kawiarniach, autobusach i ciepłych mieszkaniach. Dla większości z nas chłód jest jedynie chwilową niedogodnością. Dla osób w kryzysie bezdomności oznacza jednak początek najtrudniejszego okresu w roku. Bo co zrobić, kiedy nie ma dokąd wrócić?

Miasto, w którym nie każdy ma swój adres

Kraków kojarzy się z turystami, studentami, zatłoczonym Rynkiem i niekończącymi się remontami. Znacznie rzadziej myślimy o tych, którzy w tym samym mieście próbują znaleźć miejsce do spania. Nie w hotelu, akademiku czy wynajmowanym pokoju, ale na ławce, w pustostanie albo na klatce schodowej.

Według ogólnopolskiego badania z 2026 roku w Polsce żyje niemal 32 tysiące osób w kryzysie bezdomności. Część z nich korzysta ze schronisk i noclegowni, inni pozostają poza systemem pomocy. Problem dotyczy również Krakowa, gdzie tylko od listopada 2025 do lutego 2026 roku wsparciem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej objęto ponad 1100 osób.

Za tymi liczbami kryją się historie, których nie da się zamknąć w jednej statystyce. Utrata pracy, rozpad związku, zadłużenie, przemoc domowa czy problemy zdrowotne. Bezdomność nie zawsze zaczyna się od uzależnienia i nie zawsze jest konsekwencją jednej złej decyzji. Czasem jest efektem kilku życiowych problemów, które pojawiły się jeden po drugim.

Zimno, którego nie można wyłączyć

Dla większości z nas rozwiązanie problemu zimna jest stosunkowo proste. Wystarczy wrócić do mieszkania, zrobić herbatę i odkręcić kaloryfer. Osoba żyjąca na ulicy nie ma takiej możliwości. Musi znaleźć miejsce, w którym będzie mogła przetrwać noc, ochronić się przed wiatrem i choć na chwilę odpocząć.

A przecież zimno nie jest jedynym problemem. Dochodzą do niego głód, przemęczenie, brak dostępu do łazienki, mokre ubrania i ciągłe poczucie zagrożenia. Nawet sen, który dla większości z nas jest czymś oczywistym, staje się luksusem. Trudno przecież spokojnie zasnąć, kiedy trzeba jednocześnie pilnować swoich rzeczy i uważać na otoczenie.

Co gorsza, do wychłodzenia organizmu nie potrzeba nawet siarczystych mrozów. Wystarczy długotrwałe przebywanie na chłodzie, szczególnie w przemoczonym ubraniu. Hipotermia może wystąpić również wtedy, gdy temperatura utrzymuje się powyżej zera.

Podczas ostatniego sezonu zimowego w Polsce odnotowano 55 zgonów z powodu wychłodzenia. Nie wszystkie dotyczyły osób w kryzysie bezdomności, jednak pokazują, że zimno potrafi być śmiertelnym zagrożeniem. Zwłaszcza dla tych, którzy nie mają możliwości się przed nim schronić.

Alkohol, który rozgrzewa tylko pozornie

Wystarczy spojrzeć na komentarze pod internetowymi artykułami dotyczącymi bezdomności. Prędzej czy później pojawi się ktoś, kto stwierdzi, że osoby żyjące na ulicy same są sobie winne, bo przecież „wszystko przepijają”.

Problem w tym, że rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.

Oczywiście uzależnienie od alkoholu może prowadzić do utraty pracy, rodziny i mieszkania. Ale może być również odwrotnie. Niektóre osoby zaczynają nadużywać alkoholu dopiero po utracie dachu nad głową. Wtedy staje się on sposobem na radzenie sobie z samotnością, stresem, poczuciem beznadziei, a czasem również z zimnem.

Alkohol rzeczywiście może sprawiać, że człowiek przez chwilę odczuwa ciepło. Nie oznacza to jednak, że jego organizm się ogrzewa. Wręcz przeciwnie. Rozszerzenie naczyń krwionośnych sprawia, że ciało szybciej traci ciepło, a osoba pod wpływem alkoholu może nie zauważyć, jak bardzo jest wychłodzona.

To jeden z najbardziej niebezpiecznych paradoksów życia na ulicy. Coś, co ma przynieść chwilową ulgę, może w rzeczywistości zwiększyć ryzyko śmierci.

Nie chodzi o usprawiedliwianie uzależnienia ani udawanie, że problem nie istnieje. Chodzi o zrozumienie, że nie każda osoba w kryzysie bezdomności jest uzależniona, a nie każde uzależnienie pojawiło się przed utratą mieszkania. Czasem to właśnie życie na ulicy staje się początkiem kolejnego problemu.

Pomoc jest. Dlaczego więc nie wszyscy z niej korzystają?

W Krakowie działają noclegownie, schroniska, ogrzewalnie i organizacje pomagające osobom w kryzysie bezdomności. Streetworkerzy docierają do miejsc, w których przebywają osoby potrzebujące wsparcia, a służby podczas chłodniejszych miesięcy kontrolują pustostany, altany i klatki schodowe.

Mimo to część osób nadal pozostaje na ulicy.

Powody są różne. Niektórzy mają za sobą trudne doświadczenia z placówkami pomocowymi, inni obawiają się obowiązujących tam zasad lub nie potrafią odnaleźć się w zbiorowych warunkach. Problemem bywają również uzależnienia. Noclegownie mają określone regulaminy, a osoby znajdujące się pod wpływem alkoholu nie zawsze mogą zostać do nich przyjęte.

Warto jednak pamiętać, że odmowa skorzystania z jednej formy pomocy nie musi oznaczać odmowy każdej pomocy. Ktoś może nie chcieć nocować w schronisku, ale nadal potrzebować ciepłego posiłku, suchej odzieży, pomocy medycznej czy zwykłej rozmowy.

Dlatego tak ważne jest, aby wsparcie nie kończyło się na zaoferowaniu miejsca do spania. Potrzebne są również działania pozwalające ludziom stopniowo odzyskać stabilność i samodzielność.

Najłatwiej jest przejść obojętnie

Kraków codziennie przemierzają tysiące ludzi. Spieszymy się na uczelnię, do pracy, na tramwaj albo na spotkanie ze znajomymi. Mijamy sklepy, przystanki i ludzi siedzących na ławkach. Czasem wśród nich jest ktoś, kto nie ma gdzie spędzić nadchodzącej nocy.

Łatwo odwrócić wzrok. Jeszcze łatwiej założyć, że skoro ktoś znalazł się na ulicy, to najwyraźniej sam do tego doprowadził.

Tyle że bezdomność nie ma jednej twarzy ani jednej przyczyny. Osoba śpiąca na ławce mogła kiedyś mieć mieszkanie, pracę, rodzinę i plany na przyszłość. Mogła stracić wszystko stopniowo, niekoniecznie z własnej winy.

Nie oznacza to, że każdy przechodzień ma obowiązek samodzielnie rozwiązywać cudze problemy. Czasem jednak wystarczy zainteresować się sytuacją drugiego człowieka. Jeśli ktoś jest wyraźnie wychłodzony, zdezorientowany lub nie reaguje na próby nawiązania kontaktu, należy wezwać pomoc pod numerem 112. W Krakowie informacje o osobach potrzebujących wsparcia można również przekazywać Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej i streetworkerom.

Zima dopiero nadchodzi. Za chwilę pojawią się pierwsze przymrozki, świąteczne dekoracje i kolejki po grzane wino na krakowskim Rynku. Miasto znów będzie wyglądało jak z pocztówki. Warto jednak pamiętać, że nie wszyscy będą mogli podziwiać je z okna ciepłego mieszkania.

Bo dla jednych zima to pora roku. Dla innych – kolejna noc, którą trzeba przeżyć.

Agata Bakowicz

Otagowane jako

Kontynuuj czytanie

Poprzedni wpis

W „overworldzie”


Miniaturka
Aktualnie gramy

Tytuł

Artysta

Audycja on-air

Background