W „overworldzie”

Autor: dnia: 22 października, 2026

Jakiekolwiek promowanie niemieckości w Polsce jest ryzykowne. Wzajemna niechęć między jest blokadą przed merytoryczną dyskusją nad tym, co nasz zachodni sąsiad ma do przekazania. Dystrybutorzy z Jamnik Film nie boją się jednak promować niemieckiego kandydata do Oscara – Everytime Sandry Wollner, zwycięzca sekcji Un Certain Regard na Festiwalu w Cannes w 2026 roku – jako swojego pierwszego filmu. Hasłem promocyjnym Jamnika jest to, że mają „nosa do dobrych filmów”. W tym przypadku się to potwierdza.

Wollner bierze na tapet temat znany. Ot, próba pogodzenia się z żałobą w średnio-klasowej, berlińskiej rodzinie. Jessie, jej młodsza siostra Mella i ich mama Ella planują wspólne wakacje. Gdy jednak jedna z nich nie jest w stanie pojechać na nie, dynamika między Mellą, jej mamą, a Luxem, byłym chłopakiem Jessie, zmienia się.

Temat żałoby w wakacyjnej scenerii pojawił się chociażby kilka lat temu za sprawą Aftersun Charlotte Wells. U Szkotki wakacje all-inclusive były jak puzzle do zrozumienia przeszłości i depresji ojca. U Wollner wakacje są puzzlami do pogodzenia się ze stratą córki.

Niemka jednak nie koncentruje swojego filmu na nich, wszak sam wyjazd to dopiero ostatnie pół godziny filmu. Wcześniej reżyserka mówi o stracie w mniej oczywisty sposób – w trakcie przygotowania do wakacje. Ktoś może zarzucić, że to truistyczne, że w procesie żałoby „najważniejsza jest droga”. Z tym, że droga ta się broni i jest funkcjonalnie poprowadzona.

Wollner pierwsze dwie trzecie historii opowiada z perspektywy matki. To ona jest w centrum, próbuje zrozumieć, co się stało. Bierze narkotyki, podąża podobnymi ścieżkami. Zatrzymuje się przy zazielenionych torach tramwajowych, dokładnie tak, jak wcześniej jej córka. Te dwie sceny dopełniają się. Ella próbuje znaleźć cząstkę Jessie, jej ducha, jej obecność. Nie obwinia przy tym Luxa, chłopaka dziewczyny, z którym Jessie przeżywała te same rzeczy przed wypadkiem. Końcowo Ella zabiera go również na wakacje-terapię. Tutaj Wollner zmienia również perspektywę opowiadania. Akcent postawiony zostaje na młodszą córkę.

Reżyserka wykorzystuje metaforę Słońca, które widzimy zaledwie na początku, gdy Jessie jeszcze istnieje fizycznie. Wollner sugeruje, że z Jessie życie Melli, Elli i Luxa jest rozświetlone obecnością siostry, matki, dziewczyny. Figura Słońca pojawia się dopiero pod koniec filmu, w sekwencji realizmu magicznego. Zmienia ono kształt na kwadratowy, upodabniając się do Słońca w Minecrafcie. Zostaje zawieszone nad horyzontem i nie zachodzi. To znak od Jessie. Rozumiemy wtedy, że bohaterowi pogodzili się z traumą.

Pojawia się echo wspomnianego wcześniej Aftersun, ale również… Virginii Woolf. Gdy dorośli nagle znikają, a Mella zostaje sama na brzegu z swego rodzaju reinkarnacją siostry, dostrzega grupę lokalnych dzieci. Bawią się flarami, próbują wyciągnąć starą łódkę. Miałem skojarzenie z Falami pisarki. Tam również grupa dzieci istniała w swoim własnym świecie, w innym wymiarze. Przewijająca się metafora gry Minecraft ma więc swoje wyjaśnienie. To gra, która kojarzona jest z byciem skierowana dla dzieci. Mają tam one swoją własną przestrzeń, swój overworld – nadświat. Potrafią dostrzec subtelności i zrozumieć niewytłumaczalne dla dorosłych zjawiska. Gra jest przestrzenią do wyrażenia traum, uczuć. Również wtedy powraca Słońce – żałoba przeszła, niedokończona pętla się domknęła.

Wollner sprytnie konstruuje swój film wokół Słońca. Jest ono znakiem obecności. Oświetla góry na Teneryfie, oświetla życia bohaterów. Nie jest to film rewolucyjny w opowiadaniu o żałobie, ale czy to w ogóle jest możliwe? Wykorzystane środki są funkcjonalne, a my możemy poczuć catharsis po zakończonym filmie i monologu Melli, w którym przywołuje swoją siostrę, która będzie zawsze obecna. Istnieje ona Everytime.

Patryk Zaczkowski

Otagowane jako

Kontynuuj czytanie

Aktualnie gramy

Tytuł

Artysta

Audycja on-air

Hotel Apokalipsa

14:00 15:00

Background