Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Pisemne Odkrywamy #2

Autorstwana 30 kwietnia 2020

Od pierwszego pisemnego Odkrywamy minęło trochę czasu, więc pomyślałam, że warto by to powtórzyć i ponownie polecić kilka utworów mniej znanych zespołów, ale i tych, które mają już od lat ugruntowaną pozycję na światowej scenie muzycznej. Będzie trochę harmonijnego gothic metalu, w opozycji do niego synthpopowo-elektronicznego metalu, dodatkowo pojawi się punkrockowy akcent i istna fuzja gatunkowa. 

Nie przeciągając…

I’m wasted on you/ Just pass me the bitter truth 

,,Wasted On You” – Evanescence

Evanescence słuchałam, odkąd tylko trochę na poważniej zainteresowałam się muzyką. Zespół ma swoich zwolenników i przeciwników. Należę do tej pierwszej grupy. Niemalże na pamięć znam utwory z „Origin” (2000), „Fallen” (2003), „The Open Door” (2016) i „Evanescence” (2011). Nieobce są mi projekty solowe Amy Lee: seria oryginalnych coverów takich wykonawców jak U2, Led Zeppelin czy Portishead, ścieżki dźwiękowe do „Aftermath” i „Voice From the Stone” oraz płyta z kołysankami „Dream Too Much”.  W 2016 roku, po kilku latach milczenia zespołu, spowodowanego sprawami rodzinnymi, ukazała się płyta „Lost Whispers” zawierająca kompilację B-tracków, w tym ponownie nagrane „Even in Death” z pierwszej płyty. Rok później, Evanescence zdecydowało się podjąć współpracę z orkiestrą, wynikiem czego jest „Synthetis” – zbiór głównie starych utworów, uzupełnionych o symfoniczne instrumentarium i elektroniczne wstawki. Przyznam, że do tej pory nie udało mi się przekonać do tego albumu. Może po prostu liczyłam wówczas na coś nowego. 

„Coś nowego” pojawiło się w zeszłym tygodniu. Po blisko siedmiu latach zespół ogłosił zbliżający się album „The Bitter Truth”, a jego zapowiedzią stał się singiel „Wasted On You”, wybrany spośród innych przez wzgląd na zbieżność wydźwięku utworu z obecną sytuacją. Do tych (nie)spokojnych czasów nawiązuje również nagrane przez grupę w czasie trwania izolacji video. 

Już po pierwszych dźwiękach utworu wiadomo, czyjego działa się słucha. Charakterystyczny początek: wokal i fortepian, stopniowe dodawanie kolejnych ścieżek, żeby w punkcie kulminacyjnym uderzyć charakterystycznymi riffami gitarowymi i perkusją. Zdawałoby się, że to wcale nie jest „nowe”, brzmi jak mix wszystkiego, co zespół wydał na przestrzeni lat. Może, może faktycznie. Ja jednak skłaniałabym się ku stwierdzeniu, że to po prostu bardzo dobry utwór w unikalnym dla Evanescence stylu, łączący tekst, melodię i instrumentację w sposób niezwykle spójny, skłaniający do niejednokrotnego odsłuchania. 

No shame, no fear, no pain

,,Buried In The Emptiness” – Lect3r

Fuzja gatunkowa, przenikanie się przeróżnych stylów, genre is dead, słuchając „Buried In The Emptiness” reaktywowanego jakiś czas temu polskiego zespołu LECT3R, jest się za taki obrót sprawy w świecie muzycznym wdzięcznym. Utwór, który uzupełnia emocjonalny, pełen kontrastów obrazowych teledysk, „mówi o ciągłym poszukiwaniu własnej ścieżki, własnego szczęścia”. Całość to elektronika, psycho-pop i metal w niesamowitym wydaniu.

Can someone help us choose our path?
Will anyone cure us from cry?
There’s nothing else. Only night
No shame, no fear, no pain
We walk in the silence of stars
Our hands… Touch the sky

– ,,Buried In The Emptiness” LECT3R

Przy pierwszym zetknięciu się z dziełami zespołu moja uwaga nie tyle została przykuta przez ten intrygujący „modern electronic metal”, a raczej przez mocny, mroczny głos Pauliny Niedośpiał, której growl idealnie wpasował się we wciągające brzmienie zespołu. Z zaskoczeniem przyjęłam informację, że niestety wokalistka opuściła grupę. Pozostaje mieć nadzieję, że jej miejsce przejmie ktoś równie dobry.

Poza najnowszym dziełem Lect3ra polecam zapoznać się z albumem EP „Kill the Fear”, w moim odczuciu bardzo klimatycznym,  a co ciekawe pełnym inspiracji popkulturowymi postaciami takimi jak Tyler Durden z Fight Club, Jokerem czy samym Hannibalem. 

Z niecierpliwością będę czekać na kolejny utwór, którego tytuł to „Party Killer”.

https://www.youtube.com/watch?v=ChU1D8xLYwQ

All I wanna do is play rock and roll/ Play rock and roll at a disco party

– ,,Mayday!!! Fiesta Fever” AWOLNATION ft. Alex Ebert

AWOLNATION zdobyło swoją popularność znanym powszechnie utworem „Sail”. W zeszłym tygodniu zespół wydał czwarty studyjny album, „Angel Miners & the Lightning Riders”, będący wyrazem wzlotów i upadków, zrodzonym z przeciwności, traktujący o  wywrotowości życia, jednocześnie niepozbawionym nadziei. Wpasowuje się on w aktualną sytuację panującą na świecie, pozwala na ucieczkę w oryginalne, eksperymentatorskie tony i w szczere, ekspresyjne teksty. Płyta składa się z 10 zróżnicowanych utworów, z których moje serce zdobył pierwszy z nich – „The Best”. W marcu utwór ukazał się z gościnnym udziałem Alice Merton.

I’m hardly perfect
I’m barely good
Just shy of greatness
I’m heavy metal
And hollow wood
Just shy of patience
– ,,The Best” AWOLNATION 

Na uwagę zasługuje także utwór „Mayday!!! Fiesta Fever”, gdzie Aaron Bruno udowadnia przy akompaniamencie wyrazistych gitar, trąbek i z lekka klubowej elektroniki, że ma świetny głos, co zresztą potwierdza w każdym utworze na tym albumie (oczywiście na pozostałych albumach także!).

Płyta jest zbiorem różnych gatunków, od przekrojowego rocka i popu, przez alternatywę czy indie, do pobrzmiewających nieśmiało metalowych riffy. Nie brakuje też melodyjnych, syntetycznych brzmienia. Wszystko to składa się w pociągającą całość.

https://www.youtube.com/watch?v=l-A43Av9ICo 

I want you but you’re better/ You’re better off alone

– “Better Off” Youth Illusion

Youth Illusion to punk rockowa mieszanka wybuchowa, na którą składa się charyzmatyczna czwórka, pochodzących z różnych stron świata, ale działających w Londynie chłopaków. Zespół powstał w 2018 roku, czyli bardzo niedawno. Do tej pory wydał jeden album EP zatytułowany „Terms of Submission”, którego promocyjnym singlem został wydany w marcu 2019 roku utwór „Better Off”, traktujący o trwaniu w relacji, w której jest się niestety nie z tą osobą, co trzeba. Niby nic oryginalnego, a jednak od dłuższego czasu słucham tego utworu w kółko. Magnetyczne riffy, hipnotyzujący wokal, wyraźna linia basu i intensywne brzmienie perkusji sprawiają, że bardzo chciałabym się kiedyś znaleźć na ich koncercie. W sposób niebywale harmonijny łączą to, co znane z innych, podobnych zespołów, uzupełniając to niesamowitą energią i świeżością.

O tym zespole będzie głośno. 

https://www.youtube.com/watch?v=fFTJgM1vPBU 

Tekst: Julia Mikzińska


Kontynuuj przeglądanie

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!