Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Pieniądze lecą z nieba

Autorstwana 30 kwietnia 2020

Ziemia odetchnęła. Na naszych oczach odbywa się naturalny taniec szczęścia. Światowa flora i fauna ma wakacje od naszych wakacji. Dolphins returned to Venice, meanwhile… miliony ludzi traci miliardy pieniędzy. Globalna pandemia jest prawdopodobnie największym w historii ciosem dla branży turystycznej. Pieniądze tracą biura podróży, linie lotnicze, hotele, restauracje, lokalni przewoźnicy, przewodnicy. Ludzie, firmy, a nawet całe kraje, zwłaszcza te, których turystyka była głównym źródłem dochodu. Straty liczone są w bilionach. Niemasowa turystyka musi przestać być oksymoronem.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych IATA oszacowało w marcu straty linii lotniczych na świecie w tym roku, spowodowane pandemią koronawirusa, na 113 miliardów dolarów. Zaledwie kilka dni później organizacja musiała przyznać, że te liczby są już nieaktualne. Szacunki okazały się zbyt niskie. W połowie kwietnia wyniosły już 314 miliardów. 

Najważniejszą kwestią dla większości podróżnych są oczywiście tanie linie lotnicze. Do wybuchu epidemii, czymś naturalnym i powszechnym było latanie za 39 zł po całej Europie. I otwierało to drzwi do świata podróży praktycznie każdemu Kowalskiemu. Badacze od kilku miesięcy spekulują, czy globalna pandemia zakończy erę powszechnego, taniego latania, a podróżowanie samolotem znowu stanie się luksusem, na który nie może każdy sobie pozwolić. Jednak zdaniem ekspertów, paradoksalnie, w najlepszej sytuacji są właśnie te linie, które woziły nas po świecie za parę euro. Przede wszystkim z powodu ich racjonalizacji wydatków. „Mają jeden model samolotów, dzięki czemu spadają im koszty serwisu i nie mają problemów z zamawianiem nowych części. Sprzedaż biletów odbywa się głównie kanałem online. (…) Tanie linie dbają o to, by nie robić pustych przebiegów, ich samoloty są wypełnione. Mają małe koszty lotniskowe, bo nie latają na centralne lotniska. Ogromna ilość floty jest ich własnością, a nie firm leasingowych. (…) Narodowi przewoźnicy [LOT, Lufthansa, British Airways] zarabiają głównie na klasie biznes czy premium. Jeżeli biznesowi klienci znikną lub choćby ograniczą przeloty, to będą mieć problem. Ale linie luksusowe w rodzaju Emirates mają podwójny problem” – mówi prof. Adriana Łukaszewicz, ekonomistka z Akademii Leona Koźmińskiego. 

Ryanair, Wizzair, czy easyJet uziemiły większość swoich samolotów, a wszystkie regularne loty zostały odwołane. Jasnym było, że przewoźnicy w obliczu tak trudnej sytuacji będą ścigać się w robieniu lepszego wrażenia na swoich podróżnych. Ich pierwszym polem do popisu były rekompensaty za odwołane rejsy. Najwięcej kontrowersji wzbudziła największa tania linia lotnicza w Europie – Ryanair, z którym jeszcze przez wiele miesięcy miliony pasażerów będą walczyć, w tym również na drodze sądowej, o odwołane loty i stracone pieniądze. W mediach aż huczy od krytyki irlandzkiej linii, która jest oporna w zwrotach gotówki, jednak niektórzy apelują, że warto wykazać się odrobiną zrozumienia i cierpliwości. W obliczu globalnej pandemii, Ryanair miał najwięcej do stracenia ze wszystkich low-costów. Przed erą koronawirusa jego samoloty wykonywały do 2500 lotów dziennie. Natomiast w kwietniu odbyło się ich zaledwie 20, i to bez pasażerów. Dodatkowo, w 2018 roku włoski rynek odpowiadał w Ryanairze za 27,1 procenta wszystkich pasażerów, czyli praktycznie 1/4 wyniku. Jak wiadomo, Włochy stały się epicentrum wirusa w Europie, i o jakichkolwiek lotach do tego kraju nie było mowy już od samego początku. Wisienką na torcie finansowych porażek Ryanaira była starta 300 milionów euro na hedgowaniu cen ropy. 

Z kolei brytyjska tania linia lotnicza, easyJet, wyjątkowo zaskoczyła turystów swoim podejściem. Zaczęło się od ciekawej promocji na duży bagaż, który będzie można zabrać na pokład za 6 polskich złotych. Później przewoźnik wysłał do pasażerów mających bilety na drugą połowę maja ofertę bezpłatnej zmiany rezerwacji. Zmiana ta nie dotyczy jednak tylko daty, ale również, co jest największym szokiem, dowolnego połączenia z całej siatki easyJeta. Możemy wybrać sobie dzień i kierunek, który w normalnych warunkach byłby o niebo droższy. Przykładowo: odwołany lot na trasie z Glasgow do Belfastu za 40 funtów w obie strony można wymienić na rejs z Gatwick na Cypr w samym środku sezonu letniego. Nietrudno sobie wyobrazić, jak duża jest to oszczędność dla podróżnego.

„Landrynka”, czyli węgierka tania linia lotnicza Wizzair, uważana jest aktualnie za najsilniejszą w swojej branży, a jej szef – Josef Varadi zapewnia, że linia nie upadnie. Postawa Varadiego wzbudza wiele kontrowersji, ponieważ nie zamierza redukować swojej floty jak inne linie, a nawet ją zwiększać. Jego zdaniem, Wizzair ma być odpowiednio przygotowany na zakończenie pandemii i odbicie na rynku, aby móc szybko reagować na możliwości ekspansji, gdy z powodu kryzysu wielu przewoźników upadnie.

Niezależnie od linii, żaden lot samolotem po pandemii nie będzie wyglądał tak jak dawniej. Każdy przewoźnik wprowadza konkretne zmiany, które mają zminimalizować przemieszczanie się wirusa podczas lotów do możliwego zera. Niskie obłożenie, maseczki, rękawiczki i płyny do dezynfekcji zarówno dla pasażerów, jak i dla obsługi, dokładne odkażanie maszyn przed każdym (!) lotem i filtracja powietrza to tylko część obostrzeń, których będziemy przestrzegać w transporcie powietrznym. Niektóre, bardziej przezorne linie zamierzają wprowadzić obowiązek kontroli zdrowia przed wejściem każdego pasażera do samolotu. Wiele kontrowersji wzbudza też pomysł na zlikwidowanie środkowego fotela – Ryanair uparcie broni się przed jego realizacją. Rozważane jest również opłacanie wszystkich dodatkowych usług online. Jednak nie wiadomo, jak miałoby to wyglądać w przypadku kary za nadbagaż podczas boardingu. 

Oczywiście, nasza planeta, środowisko i klimat cieszy się każdą beztroską chwilą tego kryzysu. Emisja dwutlenku węgla do atmosfery spadła niewyobrażalnie w dół. Ludzkość niestety oduczyła się ułatwiać i uprzyjemniać sobie życie bez katastrofalnych konsekwencji dla Ziemi. I tylko od niej zależy, czy wyciągnie wnioski z ostatniej globalnej lekcji prowadzonej przez koronawirusa. 

Tekst: Izabela Kulig


Kontynuuj przeglądanie

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!