Jak pies i obraz. o Fosse jak Fosse

Autor: dnia: 2 maja, 2026

I siedzę na łóżku i patrzę na ekran laptopa, tak, i myślę o tym co chcę, żeby się tu znalazło, myślę, obok mnie pali się świeczka, jest ciemno za oknem, a ja otulona kołdrą napiszę coś o Jonie Fosse, myślę, i widzę teraz, że co chwilę wstawiam kropki i wtedy wciskam backspace, backspace, backspace parę razy, zależy ile już zdążyłam po tej kropce napisać i myślę teraz, że nie widziałam w żadnym wywiadzie z Jonem Fosse pytania o styl bez kropek, myślę i zanim napisałam poprzednie „myślę” to znowu postawiłam kropkę, ale bardzo szybko ją usunęłam, bo już się szybko na tym łapię, nawet nie musiałam dużo cofać, myślę i cieszę się w duchu, bo tak, podoba mi się styl Fossego i dużo osobiście z niego czerpię, myślę i odwracam na chwilę wzrok, żeby spojrzeć na gałązki, które są w wazonie obok świeczki i popatrzyłam na nie, tak, popatrzyłam, jak one pięknie są przez nią oświetlone, to one są dzisiaj moim punktem orientacyjnym jak u narratora Septologii, Aslego, w domu był nim punkt na morzu wyznaczany przez wierzchołek drzewa, tak, wierzchołek drzewa, myślę i chcę wrócić do myśli o tym, że styl Fossego jest dla mnie inspiracją, bo chodzi mi o to, że też staram się dużo pisać i od kiedy zaczęłam te studia staram się głównie pisać rzeczy o znamionach reporterskich i do tego właśnie lubię wtrącać opisy, tak, opisy, które mają w sobie coś z Fossego, nie wiem dokładnie co, ale mają chyba to coś, bo ja mam już w sobie coś z niego, myślę, tak, to dobrze powiedziane, bo każdy kto przeczyta jego książkę, a co dopiero więcej niż jedną, to ma w sobie coś z niego, tak, coś z niego, myślę, bo tego nie da się po prostu przeczytać, to się czyta i się tego doświadcza, myślę i myślę o tym, że już dawno nie wciskałam backspace, bo już dawno nie postawiłam tu kropki i piszę tak szybko po mojej klawiaturze, bo przelewam teraz mój własny strumień świadomości, tak, mój własny, bo czasem po prostu trzeba usiąść i wylać z siebie wszystko, co tylko przychodzi do głowy i nie przerywać ani na chwilę, bo jak się przerwie to już nic z tego i tak właśnie wyobrażam sobie Fossego, piszącego Septologię, tak, tak jak ja teraz siedzę i boję się przerwać, tak, boję się, że jak przerwę to już nigdy tego nie dokończę, myślę, zerkam tylko czasem na chwilę na moje gałązki, tak, gałązki, właśnie, bo zerwałam je jakiś czas temu, parę dni, bo tak chciałam mieć bukiet z gałązek z kwitnącymi białymi kwiatami i zerwałam parę gałązek, ale teraz one już opadają, tak, myślę, one opadają, puszczają swoje piękne płatki białości na dół, na ziemię, listki małe też, a ja tylko to zbieram, wyrzucam, ale całego bukieciku nie chcę jeszcze wyrzucać, bo już mam do niego sentyment, myślę, ale wiem, że przecież to już są śmieci, myślę, ale myślę też, że przecież zawsze tak myślę, kiedy mam wyrzucić kwiaty cięte, bo nie lubię ich wyrzucać, myślę, tak, nie lubię, tak i chcę też powiedzieć przez to wszystko, że maluję teraz obraz, obraz, tak, obraz, który Fosse namalował słowami w sposób niepowtarzalny i zupełnie niezwykły i używam teraz pustych słów, tak, zupełnie pustych, więc teraz przestanę, bo obrazu, który Fosse namalował, nie da się opisać, właśnie, myślę, właśnie ponownie postawiłam kropkę, którą musiałam usunąć, myślę, tak, obraz, obraz namalowany z użyciem palców, laptopa lub długopisu zamiast pędzli i słów zamiast farb, chociaż farb i kolorów, ale takich prawdziwych, naprawdę prawdziwych, myślę, jest w tym obrazie niemało, tak, niemało, bo słowa też mogą wywołać przed oczami kolory i odcienie, a jest ich wiele i one symbolizują, tak, one symbolizują w Septologi tak wiele, one symbolizują w Septologii wszystko, bo wypluwa je Fosse i nadaje im humor i nastrój na podstawie swojego nastroju, tak, nastroju, bo mimo, że wydaje się może, że narrator, którego może tu czasami utożsamiam z autorem, tak, może czasami to robię, wiem, że pewnie nie powinnam, ale oni w mojej głowie są całością, tak, są jednością, tak, myślę, więc może się wydawać, że narrator tej powieści jest cały czas chłodny, a więc szary, czarny, brązowy, bury, to nie, nieprawda w ogóle, nie, myślę, pojawiają tam się też ciepłe barwy, przepiękne, ale przepięknie są też te chłodne, tak, myślę, bo właśnie chodzi o to, że to, co chłodne i zimne i ponure jest piękne, myślę, dokładnie, tak, myślę i mam w głowie wiele kolorów, które zostawił tam Fosse, bo mam zimny brąz, tak zimny, ale nie zbyt zimny, myślę, bo to był kolor dachu domu rodzinnego Aslego, myślę, pamiętam tę scenę, tak, bardzo dobrze, ale najlepiej pamiętam, myślę, inną, tak, inną, bo najbardziej pamiętam kolory zieleni i śniegu z placu zabaw, myślę, tak, myślę sobie, że nie chcę tego opisywać, bo to nie jest do zrobienia, ale jest to w pierwszej części Septologii i jest to, myślę, niesamowite, nie, myślę, nie powinnam używać tu tego słowa, bo jest ono puste, bo ten tekst musi być niemy jak pies i obraz, mimo, myślę, że składa się z samych słów.

 

Iza Adamik

 

 


Aktualnie gramy

Tytuł

Artysta

Background