O Śakuntali, czyli Znaku poznania w wersji teatralnej i filmowej słów kilka

Autor: dnia: 2 czerwca, 2026

Gdyby Witold Gombrowicz był mieszkańcem Indii, mógłby napisać, iż „Kalidasa wielkim wieszczem był”. I nie byłoby w tym stwierdzeniu cienia przesady. W dużym skrócie jest to wybitny pisarz, który parał się epiką, poezją i dramatem. Dość powiedzieć, że z uwagi na mnogość i wybitność dzieł z jego portfolio dla sztuki indyjskiej, jest on tym, kim dla Europejczyków Szekspir. Na podstawie dostępnych źródeł można jedynie domniemywać, z którego regionu Indii pochodził, co tylko dodaje jego postaci legendarnego i tajemniczego charakteru. Dzieła, których jest autorem i które stworzył w epoce klasycznego sanskrytu, również dzisiaj budzą podziw wśród ekspertów i zwykłych śmiertelników. A kilku z nich potrafi prawdziwie zainspirować…

Zbiór tych kilku zainteresowanych.

Po raz pierwszy na język polski tę sztukę przetłumaczył sanskrytolog Stanisław Schayer, nadając tej wersji tytuł „Śakuntala czyli Pierścień fatalny” w 1924 r. Na polskich scenach pojawiała się niewiele razy. Do niedawna ostatnią interpretacją tej sztuki była wersja Jerzego Grotowskiego odegrana w Teatrze 13 Rzędów w Opolu 13 grudnia 1960 r. Natomiast niespodziewanie, w zeszłym roku, studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także członkowie Teatru Pozaeuropejskiego i Międzykulturowego „SECESJA” oraz zespołów tańca indyjskiego Natyalaya i Jhankaar z Arpitą Banerjee podjęli się wyzwania odegrania tej wyjątkowej sztuki Kalidasy, w formie inscenizacji pod tytułem „Śakuntala. Znak poznania”, reżyserii Klaudii Kuc.

Pani reżyser i jej prelekcja.

Prace nad głównym wydarzeniem trwały już od 2023 r., a kompletny spektakl został odegrany na deskach Auditorium Maximum 8 stycznia 2025 r. Następnie, dnia 5 października tego samego roku, w podkrakowskich Brzegach, w lokalnej świątyni indyjskiej Mandirze artyści grupy „SECESJA” wystawili krótszą i bardziej skupioną na fragmentach muzycznych wersję tej sztuki. W tym roku, z okazji Dni Indyjskich zorganizowanych przez Koło Naukowe Indologów UJ, trwających od 18 do 23 maja, oprócz filmowego nagrania omawianego przedstawienia można było posłuchać wykładu pani reżyser, opisującego szczegółowo historię przenikania tego konkretnego dzieła do świadomości zachodniej. Każda z wersji zgromadziła tłumy i nawet rok po właściwej inscenizacji, „Śakuntala. Znak poznania” wciąż cieszy się szerokim zainteresowaniem, tak pośród ekspertów jak i studentów. Jest to jak najbardziej zrozumiałe, ponieważ teatr indyjski rządzi się swoimi, wyjątkowymi prawami, a poniżej przybliżę Wam kilka z nich:

• W Indiach, lokalne sztuki teatralne wszyscy znają na pamięć. Głównymi atrakcjami dla widzów są oprawa wizualna i muzyczna, scenografia, gra aktorska oraz wizja reżysera;

• Obowiązkowymi elementami w każdej sztuce indyjskiej są taniec, słowa ascety i postać jogina;

• Taka sztuka nie może się obyć także bez elementu komediowego w postaci Wesołka, chociaż w tym przypadku jest jedna scena, która szczególnie zasługuje na miano „komicznej”;

Ujęcie z komicznej sceny.

• Sceny taneczne zwiastują rzeczy, które mają się w sztuce wydarzyć albo oddają emocje przepełniające bohaterów – teraz i w przyszłości. Każdy ruch tancerzy jest dokładnie skoordynowany; również ich gałki oczne poruszają się w określony sposób.

A co można powiedzieć o wersji filmowej tej sztuki, zaproponowanej przez grupę „SECESJA”? Przede wszystkim jest to forma Śakuntali, której nie da się znaleźć nigdzie indziej. Oglądając kolejne sceny, można mieć pewne zarzuty co do jakości nagrania bądź dopracowania niektórych szczegółów. Mimo wszystko najważniejszym w tej konkretnej inscenizacji jest fakt, że każdy z aktorów i operatorów daje z siebie więcej niż wszystko. Udźwiękowienie i sceny taneczne zostały przygotowane z niezwykłą precyzją i dokładnością. Na całej długości sztuki z ekranu do widzów wylewają się pasja i energia. Co osobiście uważam za najcenniejsze, dzięki sercu zostawionemu przez aktorów, w całym przedstawieniu można odnaleźć wiele scen, które potrafią wzbudzić emocje, a nawet wzruszyć.

W taki sposób główny cel sztuki indyjskiej zostaje osiągnięty, a o tym, ile historii zrodziło się na planie i w kulisach, wiedzą tylko Śiwa i jego posłańcy. Całokształt wydarzenia jest genialny, a jego reperkusje są odczuwalne po dziś dzień. Tym bardziej cieszy, że jednym z patronów medialnych tego wyjątkowego spektaklu było UJOT FM.

Na sam koniec mogę dodać, że to jeszcze nie koniec. Wiele rzeczy powstaje, a ich premiery nadchodzą wielkimi krokami. Jednocześnie zapewniam Was, możecie spać spokojnie – kiedy wiadomość się pojawi, przyniosę ją Wam jako posłaniec.

Wiktor Trzecina vel Asceta vel Zgarniacz 😉

 

Otagowane jako

Aktualnie gramy

Tytuł

Artysta

Audycja on-air

Brokat w eterze

19:00 21:00

Background