Elektronika w industrialnym wydaniu – relacja z Carbon Silesia Festival
Autor: Redakcja Online dnia: 27 czerwca, 2026
Kto powiedział, że w muzeum nie można zrobić festiwalu? Carbon Silesia Festival już po raz szósty udowodnił, że nie tylko można, ale robi się to w absolutnie mistrzowskim stylu. Kolejny rok z rzędu przestrzenie zabrzańskiej Sztolni Królowej Luizy ugościły miłośników wszelkich odmian muzyki elektronicznej. W noce 19 i 20 czerwca dźwięki house’u, techno czy drum & bassu przemieniły tę industrialną atrakcję w jeden z najbardziej charakterystycznych punktów na festiwalowej mapie Polski.
Pierwszy dzień zapewnił nam mnóstwo melodyjnych wrażeń. Gwiazdą wieczoru była grupa WhoMadeWho – formacja, którą jeszcze dwa miesiące temu można było usłyszeć na kultowej amerykańskiej Coachelli. Swoim hybrid DJ setem błyskawicznie przenieśli uczestników do własnego świata, w którym elektronika idealnie współbrzmi z żywymi instrumentami i hipnotyzującym wokalem. Tego wieczoru na scenach usłyszeliśmy również świetne sety takich artystów jak Axel Boman, Sofia Kourtesis czy Kuba Sojka.
Warto wspomnieć, że na całym obiekcie działało jednocześnie aż pięć scen, co dawało uczestnikom szansę na zasmakowanie każdego elektronicznego gatunku. W kuluarowych rozmowach festiwalowicze zgodnie twierdzili, że pierwszy dzień zdecydowanie należał do stref Jungle State oraz Secret Stage. Tłumnie było jednak również pod sceną Main, w strefie Carnall czy na odkrywającej nowe talenty Fresh Faces.
Drugi dzień przyniósł jeszcze większą różnorodność – zarówno na scenie, jak i wśród publiczności, która przybyła w imponującej liczbie. Niesamowita energia tłumu dosłownie odgoniła fatalne prognozy pogody zapowiadające burze. Dzięki temu ostatnie sety mogły wybrzmieć bez przeszkód i kończyły się dopiero o 6 rano!
Tej nocy swoimi selekcjami zachwycili nas m.in. Jan Blomqvist, Demi Riquisimo, Sally C oraz ikona drum & bassu – DJ Storm. Co ciekawe, w sobotę każdy uczestnik mógł na chwilę sam stać się artystą. Wszystko za sprawą specjalnej strefy Carbon Academy, gdzie pod okiem profesjonalistów można było spróbować swoich sił za prawdziwą DJ-ską konsolą.
Mimo że tegoroczny lineup sam w sobie był potężny, to bez przestrzeni, w której odbywa się festiwal, to wydarzenie nie byłoby takie samo. Industrialny obiekt, w którym na każdym kroku wciąż czuć ducha dawnej kopalni, w połączeniu z nowoczesnymi dekoracjami, scenami i grą kolorowych świateł tworzy absolutnie niepowtarzalny klimat.
Podobnego zdania są uczestnicy, którzy chwalili organizację i pomysł na zagospodarowanie terenu. Sztolnia Królowej Luizy i Carbon to mariaż idealny. Możemy jedynie trzymać kciuki, aby ten projekt rozwijał się tam przez kolejne lata – a kto wie, może kopalniane przestrzenie już niedługo ugoszczą kolejne, równie udane wydarzenia?
Anna Gadamska
Zdjęcie w tle: Dominika Scheibinger