Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Dobrze rokująca produkcja czy marna imitacja oryginału? – Recenzja „Fate: The Winx Saga”

Autorstwana 24 stycznia 2021

W dzieciństwie byłam ogromną fanką animowanego serialu „Winx Club”. Opowiadał on o przygodach nastoletnich wróżek, walczących ze złem w świecie zwanym „Magicznym Wymiarem”. Do serii powracałam wiele razy, już jako nastolatka, ze względu na duży sentyment do fabuły i bohaterów. 

Kiedy więc Netflix ogłosił premierę serialu z udziałem aktorów, opartego na „Winx”, miałam sporo wątpliwości. Sam zwiastun uwidocznił kluczowe zmiany, jakich dokonali producenci. Zmienione zostały niektóre imiona, usunięte niektóre postaci, a fabuła zaczęła znacząco odbiegać od tej oryginalnej. 

Starałam się jednak nie mieć oczekiwań, odstawić na bok wszystkie swoje uprzedzenia, by móc podejść obiektywnie do nowopowstałej produkcji. Jak zatem oceniam efekt finalny?

Na pierwszy sezon sagi składa się 6 odcinków, trwających około 50 minut. Od razu poznajemy bohaterki, które przybywają do Alfei – szkoły magii, kształcącej młode czarodziejki. Przedstawieni zostają również specjaliści, trenujący swoje umiejętności w walce. Wszystko dzieje się bardzo szybko, od razu jesteśmy w stanie domyślić się relacji, które łączą poszczególnych bohaterów oraz wpisać kreacje postaci w konkretne schematy osobowości. Uważam, że w przypadku Sagi „Winx”, rozciągnięcie akcji na większą ilość odcinków byłoby dobrym rozwiązaniem. To, co również nie przypadło mi do gustu, to pojawiający się w serialu slang młodzieżowy oraz usilne usytuowanie akcji w erze korzystania ze współczesnych social-mediów. Z jednej strony zabieg ten przybliżał bohaterów do odbiorcy, z drugiej, burzył koncepcję magicznego świata. 

Muszę przyznać jednak, że z odcinka na odcinek, akcja serialu rozwijała się coraz lepiej; wydarzenia nie były już tak przewidywalne i nieraz zaskoczył mnie obrót spraw. W kolejnych odcinkach poznajemy się również lepiej na samych postaciach, odkrywamy ich dobre i złe strony, podążamy za ich decyzjami i analizujemy zachowania. Myślę, że dobrym elementem „Fate: The Winx Saga” jest właśnie złożoność postaci, które nie są „czarno-białe”. „Uważaj, komu ufasz” – głosi tytuł czwartego odcinka, który idealnie podsumowuje tę myśl.

Ostatni odcinek jest kulminacją wydarzeń. Uważam go za najlepszy; do samego końca trzymał mnie w niepewności i ekscytacji, przepełniony był również wieloma nachodzącymi na siebie emocjami. Ogromnie spodobała mi się również kreacja aktorska Evy Best, wcielającej się w rolę Farah Dowling – dyrektorkę szkoły w Alfei. Jej postać sprawia wrażenie dumnej, chłodnej i tajemniczej, ale równocześnie, poprzez swoje działania, pokazuje swoją drugą stronę – pełną odwagi, troski i waleczności, gdy wymaga tego sytuacja. 

Zakończenie sezonu uważam za niezwykle ciekawe i z niecierpliwością oczekuję drugiego sezonu. Myślę, że netflixową sagę „Winx” mogę polecić zarówno wiernym fanom oryginału, jak i osobom, które z animacją nie miały nigdy styczności. Fabuła tylko częściowo opiera się na bajkowej historii czarodziejek, nie odtwarza jej 1:1. Podsumowując więc, polecam nie zrażać się po pierwszym odcinku i dać serialowi szansę! Wciąga.

Alicja Kowalczyk


Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!