Waza, która nazywa się „Afryka” – wywiad ze stowarzyszeniem Za Daleko
Autor: Redakcja Online dnia: 15 lipca, 2026
Stowarzyszenie
Za Daleko to nowe stowarzyszenie NGO założone przez trzy młode afrykanistki – Martynę Krasny, Martynę Winiarek i Marcelinę Cieślik. Celem organizacji jest przybliżanie (za) dalekich tematów, edukowanie i dyskutowanie o tematach wymagających szerokiej perspektywy, skracanie dystansu i walka z dezinformacją.
Chciałyśmy stworzyć przestrzeń dla historii z podróży, badań i doświadczeń międzykulturowych, które rzadko wybrzmiewają w debacie publicznej, a mogą stanowić fascynujący punkt wyjścia do dyskusji
– piszą o swoim pomyśle na Instagramie.
Za Daleko bazuje swoje przedsięwzięcia na rzetelnych badaniach, stosuje storytelling i współpracuje z instytucjami naukowymi. Założycielki zwracają uwagę na różnorodność, naukę, wielokulturowość, sztukę, twórczość i rękodzieło, bo kultura to miejsce na dialog i zrozumienie.
Rozmowa
Gdzie jest za daleko?
Martyna W: My często używamy nawiasu, gdzie wkładamy „za” i później piszemy „daleko” – (za) daleko. Wydaje mi się, że w Polsce jednak podróżuje się blisko, po Europie i wszystko co wykracza poza Europę jest trochę za dalekie. Szczególnie Afryka.
Martyna K: To można też rozumieć w kontekście podejścia ludzi do rozmowy o miejscach, które są oddalone od Europy. Bo coś może być za daleko w naszej głowie, kiedy wydaje się być odbiegające od rzeczywistości w porównaniu do europejskich standardów, gdzie wszystko jest bliskie i komfortowe. Stąd ta nazwa – chcemy pokazać, że kulturowe aspekty wcale nie są aż tak daleko i mamy wiele wspólnego z innymi kulturami.
Marcelina: Podczas wymyślania nazwy pomyślałyśmy też, że nie chcemy się skupiać tylko na Afryce, ale na generalnym przybliżaniu do siebie ludzi, którzy są od siebie za daleko w różnych kontekstach.
Jakie tematy mogą być (za) dalekie a jakie za dalekie?
Martyna W: Trudno jest zdefiniować, co jest za dalekie w nawiasie, a co nie. Ostatnio robiłyśmy wywiady do naszego podcastu i pytałyśmy ludzi, co w ich mniemaniu jest za dalekie kulturowo. To jest bardzo ciekawe, co ludzie uważają za wykraczające poza standardy akceptacji kulturowej.
Martyna K: Ludzie wymieniali głównie ograniczanie praw człowieka i zwierząt, jak znęcanie się nad zwierzętami i wykorzystywanie ich do tradycji czy rytuałów, obrzezanie kobiet, ale też prawa kobiet w ogóle.
Marcelina: Obcość i poczucie, że coś jest za daleko to ludzkie uczucie, które pojawia się kiedy coś jest inne i wzbudza w nas różne odczucia. Więc to zależy od perspektywy, która może być różna, nie tylko nasza europejska. Takie kreowanie różnych postaw otwartości sprawia, że społeczeństwa stają się po prostu lepsze do życia dla ogółu. Bardzo dużo doświadczeń, których my doświadczamy tutaj, doświadczają też inni ludzie gdzieś na dowolnym skrawku ziemi czy też w dowolnym punkcie historii.
Martyna K: Co do tematów dalekich, aktualnie zajmujemy się sprawami dotyczącymi kolonizacji wiedzy i dezinformacji. Okazuje się, że ludzie czasem myślą, że jakiś region jest za daleko tylko dlatego, że to co o nim wiedzą to nieprawda. Zajmujemy się też tematami wielokulturowości, ale na żadne propozycje tematyczne się nie zamykamy, bo chcemy być otwarte i podążać za tą ciekawością świata, która nas łączy.
W jaki sposób poruszałyście te tematy do tej pory?
Martyna K: Jesteśmy stowarzyszeniem dopiero od listopada, więc na razie brałyśmy udział w drugiej edycji festiwalu Afryki i Bliskiego Wschodu, gdzie miałyśmy swój pokój, prowadziłyśmy warsztaty z wyplatania podkładek z rafii, malowania tykw, panel dyskusyjny o pomocy rozwojowej w Afryce i Marcelina miała swoją prelekcję o maskach afrykańskich. Później nagrałyśmy kilka recenzji filmów AfryKamery i prowadziłyśmy dyskusję z Afrykańsko-Bliskowschodnim Kołem Naukowym i z Kołem Naukowym Debat i Dyskusji.
A zaczęło się to od paroletniej współpracy w ramach właśnie afrykańsko-bliskowschodniego koła naukowego. To był ciąg warsztatów, konferencji, dyskusji, spotkań czytelniczych, podróżniczych i filmowych. Był taki okres, że co tydzień coś się w kole działo i przez to pisanie wniosków, wspólne wymyślanie pomysłów bardzo się do siebie zbliżyłyśmy. Widziałyśmy, że mamy bardzo dobry rozkład umiejętności – Martyna robi świetne grafiki, ja piszę wnioski, a Marcelina robi fact-checkingi i ma dużą wiedzę o Afryce.
Martyna W: Nasz instytut był inkluzywny i przez to, że wszyscy się znali, rzeczywiście dało się sporo organizować. Dostałyśmy dofinansowanie i pojechałyśmy do Tanzanii zrobić projekt dotyczący NGO-sów i organizowałyśmy pierwszą edycję festiwalu Afryki i Bliskiego Wschodu w 2025 roku.
Marcelina: Ja zaczęłam studiować kierunek afrykański rok przed dziewczynami i to był pierwszy rok istnienia tego kierunku. Było chyba pięć osób, które chodziły na zajęcia. I nie było wówczas nawet koła naukowego – było tylko blisko wschodnie, było daleko wschodnie, a o Afryce nikt nie mówił. Chociaż jak przekartkowałam różne dokumentacje to okazało się, że kiedyś była sekcja afrykańska, jakieś 10 lat temu. Ale koło afrykańskie, które istnieje dzisiaj, rozwinęło się kiedy nadszedł rocznik dziewczyn. Wtedy pojawiło się większe zainteresowanie. A inne studia afrykanistyczne są też w Warszawie, ale tamten kierunek nastawiony jest na językoznawstwo, a na UJ zajęcia odbywają się na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych.
A jakie są inne inicjatywy afrykanistyczne w Polsce poza kierunkami studiów?
Marcelina: W Toruniu jest kongres afrykanistyczny, w Żorach jest świetna wystawa w muzeum, gdzie mają sporą kolekcję. Kiedyś byłyśmy też w Szczecinie w muzeum i w Olkuszu na wystawie afrykańskiej. W Krakowie w muzeum etnograficznym także coś się czasem dzieje a propos Afryki. Wbrew pozorom są te inicjatywy, ale trzeba się trochę natrudzić, żeby takie miejsca, wydarzenia i kontakty sobie zbudować. Ale z drugiej strony jest to taka mała społeczność, gdzie wszyscy się znamy i to jest na plus. Na przykład dziewczyny jeździły na różne warsztaty Alicji Kosińskiej i teraz współpracujemy.
Martyna K: Jednocześnie, jeśli chodzi o muzea, to na przykład w Szczecinie w Muzeum Narodowym całe skrzydło było przeznaczone na wystawę afrykańską, ale nie było chętnych do jej odwiedzania. Dlatego dyrekcja zdecydowała zamknąć wystawę na długi czas.
Ale są też festiwale afrykańskie, które stały się popularne i powodują, że ludzie chcą wiedzieć więcej. Jest African Beats w sierpniu i festiwal filmowy AfryKamery organizowany od 20 lat. Są też coraz popularniejsze zajęcia z afrodance, które powstają między innymi dlatego, że diaspora jest coraz większa.
Martyna W: Dużo jest inicjatyw podróżniczych, bo dużo ludzi interesuje się tematem krajów afrykańskich pod kątem podróży. Pojawia się dużo nowych biur podróżniczych, które biorą małe grupy ludzi do Kenii czy na Zanzibar. Podróże tanieją, więc stają się dostępne i popularne.
Czy świadomość i poziom edukacji o krajach afrykańskich wzrasta?
Martyna K: Każdy jest na innym etapie wiedzy z każdego możliwego tematu, więc tak samo to wygląda w kwestii wiedzy o Afryce. Nam też ciężko powiedzieć jak wygląda sytuacja przekrojowa, bo jesteśmy w specyficznej bańce. Jeśli chodzi o edukację, którą my chcemy zapewniać to jest ona wielowarstwowa. Jakiekolwiek poszerzanie swoich horyzontów wiedzy jest zawsze czymś dodatnim. Wszystko zależy od tego, z kim mamy styczność, bo jeżeli są to też afrykaniści, no to wiadomo, że będziemy chcieli po prostu się uczyć na przykład o jakiejś konkretnej grupie etnicznej. Ale jeżeli to jest spotkanie otwarte to zajmiemy się bardziej powierzchownymi tematami.
Martyna W: Mimo wszystko mi się wydaje, że mało przestrzeni publicznej poświęca się dalszym regionom, więc jest to trudne, żeby ludzie wiedzieli więcej. Ja na przykład bardzo mało wiem o Ameryce Południowej i nie jest to region, o którym głośno w mediach. Wydaje mi się, że o Afryce bardzo często się mówi w kontekście imigrantów. I pod tym względem polityczna scena wpływa na narrację o Afryce. Ale na pewno coraz częściej zauważalna jest chęć, żeby trochę więcej wiedzieć o świecie.
Martyna K: Ja pracuję też w innej fundacji, gdzie w mediach społecznościowych mamy masę komentarzy związanych z Afrykańczykami, no i tutaj można zaobserwować duże natężenie rasizmu. Kiedyś było bardziej spokojnie, a teraz odnośnie projektów afrykańskich wiele ludzi pisze: „po co wy to robicie? Wszyscy do nas przyjadą”. Widać brak wiedzy, świadomości o tym jak wygląda emigracja.
Marcelina: Gdy wyjdę czasem z mojej bańki i mówię komuś, że studiowałam afrykanistykę to pytania, które dostaję według mnie są często rażąco rasistowskie. Ale myślę też, że ich intencją nie jest rasizm, tylko powodem jest po prostu skrajna niewiedza. Ludzie są też zaintrygowani, kiedy mówię im o afrykanistyce więcej. Większość ludzi nie ma w sobie nienawiści do świata.
W naszej polskiej edukacji w ogóle niewiele się mówi o Afryce. Jeśli się pojawia to jako całość. Nie ma na przykład studiów azjatyckich, tak jak są studia afrykańskie, bo kto pomyślałby, że na studiach azjatyckich da się przekazać wiedzę o Indiach, Kazachstanie, Rosji, Japonii, Chinach, i innych kilkudziesięciu państwach, które tam leżą. Ale o afrykanistyce już się da spokojnie.
Mówiłaś, Martyna, że niewiele wiesz o Ameryce Południowej. Ja też. A powinnyśmy wiedzieć, bo historia Afryki bardzo łączy się z historią Ameryki Południowej. Ale nie było na to czasu podczas 3-letnich studiów. O niewolnictwie generalnie dosyć mało się mówiło na naszym kierunku.
W Polsce jest też mało osób z krajów afrykańskich, więc ta kultura jest dla nas daleka. Nie ma na przykład wielu restauracji kuchni afrykańskich, a jest to jeden z prostszych sposobów na przybliżanie kultury.
Dlaczego w mediach mało jest tematów wymagających szerszej perspektywy?
Martyna W: Łatwiej nam czytać o tym, co już wiemy. A większość artykułów o krajach afrykańskich nie jest o krajach, a o Afryce jako całości. Mało osób ma jakieś skojarzenie z Lesotho czy Gambią, a w mediach ważne są zasięgi.
Martyna K: Lubimy też coraz krótsze materiały, więc ciężko w 10 sekund opowiedzieć o kulturze danego kraju. Najbardziej oglądane treści o Afryce polegają na tym, że Afryka to kontynent, gdzie jest gorąco albo są to treści podróżników, czyli jest akcja, coś się dzieje, ktoś kogoś goni.
Martyna W: Albo „najbiedniejsza dzielnica w stolicy Zimbabwe”.
Marcelina: Dużą popularnością cieszą się też dłuższe filmy podróżników na YouTube. Bo chodzi też o to, że wyjazd do Afryki jest drogi. Trzeba zapłacić za szczepionki, loty są drogie, życie tam jest kosztowne. Bali stało się popularne bo jest tanie. I Maroko. W Rwandzie wynajęłam na parę dni przewodnika i on cały czas mówił o tym jaki ma świetny samochód. Był nastawiony na taki typ klienta, że nawet codziennie to auto mył. Naprawdę jest drogo i jeżdżą tam tylko najbogatsi. Pojedyncze wejście do parku narodowego kosztuje 100 dolarów, więc ja sama, gdyby nie grant, nie pojechałabym tam.
Martyna W: Afryka ma bardzo dobry niski standard i bardzo dobry wysoki standard, a nie ma złotego środka, którego oczekują turyści.
Martyna K: Ale w mediach świetną robotę robią reporterzy i podcasty, które stają się coraz bardziej popularne. Konta typu Dział Zagraniczny, GlobStory, Demagog są rzetelne i widać ile pracy wkładają w to, o czym mówią. To są zawsze sprecyzowane historie konkretnych ludzi, z porządnym kontekstem historycznym. I to jest światełko w tunelu.
Widzę też coraz więcej młodych aktywistów z krajów afrykańskich, którzy nagrywają takie prześmiewcze rolki, gdzie wyśmiewają stereotypy. Ludzie w komentarzach zadają pytania typu „czy w Afryce jest prąd” i twórcy się z tego śmieją. To trafia do młodych ludzi, którzy znają angielski i używają Instagrama.
Marcelina: Bo przede wszystkim Afryka mówi wtedy sama o sobie. Ale jeśli chodzi o przeciętnego Polaka, który niekoniecznie jest młody, zna angielski i ma wyższe wykształcenie to jemu potrzeba treści w języku polskim. Tak czy inaczej, poziom wiedzy na pewno jest lepszy niż przed mediami społecznościowymi, pomimo tego, że kiedyś polska polityka zagraniczna była bardziej niż teraz nastawiona na Afrykę.
Dlaczego wykorzystywanie sztuki i rękodzieła jest dobrym sposobem na przekazywanie wiedzy?
Martyna W: Zdobywanie wiedzy przez doświadczenie to najlepszy sposób na skupienie się i faktyczne przyswajanie i poznawanie. Dlatego NGO-sy często organizują warsztaty.
Marcelina: Kiedy prowadziłam warsztaty z malowania tykw to starałam się przedstawić uczestnikom różne wzory z konkretnych krajów afrykańskich i chciałam, żeby te wzory namalowali na tykwach. Będą mieć to później w domu, będzie się kojarzyć z pozytywnym doświadczeniem i jeszcze może ktoś przyjdzie i o nie zapyta.
Martyna K: Żyjemy w kapitalizmie, więc każdy powrót do robienia czegoś ręcznie, co będzie służyć przez lata, to zbliżenie do korzeni. Kiedyś robienie produktów ręcznie było normą.
Marcelina: Afryka przez długie lata opisywana była jako miejsce bez historii. Jest waza, ona nazywa się Afryka i nie ma w niej nic. Wtedy wydaję się zupełnie nieinteresująca. Ale im więcej tam wlejemy różnych informacji tym wydaje się bardziej atrakcyjna.
Zaproszenie
Martyna Winiarek, Martyna Krasny i Marcelina Cieślik zapraszają do odwiedzenia ich social mediów. Instagram: zadaleko.pl, Facebook: Stowarzyszenie Za Daleko. Wkrótce pojawi się także podcast autorstwa stowarzyszenia.
Iza Adamik