[Brak stacji radiowych w bazie danych]

    Wszystkie grzechy współczesnego anime (lista na wskroś subiektywna)

    Autorstwana 22 listopada 2021

    Zdarza mi się na łamach redakcji napisać recenzję jakiejś mangi lub anime. Nie ukrywam, że darzę to medium ogromną sympatią, natomiast czasem czuję, że bez wzajemności. Zabrzmię trochę jak stary dziad, ale dla takiego człowieka jak ja, który anime przez wiele lat kojarzył z brutalnymi, psychologicznymi seriami, lecącymi po 22 na Hyperze, spotkanie z współczesnym stanem medium było… ciężkie. Potraktujcie więc ten tekst jako gderanie boomera o tym, co mu się w tych nowych chińskich bajkach nie podoba.

    Jako główny grzech anime widzę przede wszystkim mocne skupienie się na narracjach wręcz zahaczających o soft porno (tzw. echi) i kreowanie waifu, ale o tym później. Co do wszechobecnej seksualizacji, to nie chcę być źle zrozumianym, nie zabieram temu medium prawa do opowiadania o seksie czy do scen rodem z kina erotycznego. Moim ulubionym filmem anime jest właśnie erotyk (Twittering Birds never fly). Natomiast w przypadku wielu produkcji nie da się ukryć, że erotyzm służy tylko sprzedaniu serii napalonym nastolatkom, łącząc się z okropnym uprzedmiotowieniem postaci kobiecych, sprowadzając ich rolę do tzw. eye candy.

    Co prowadzi nas do problematyczności waifu. Dla tych, którzy nie wiedzą: są to postacie żeńskie zaprojektowane tak, by być obiektem westchnień (przede wszystkim męskiej heteroseksualnej) publiki. Chodzi oczywiście o to, aby potem móc jak najmocniej czerpać zyski ze sprzedanych gadżetów, figurek czy ludzkiej wielkości poduszek do spania z ukochaną postacią. Znowu powtórzę: tworzenie lubianej postaci i zarabianie na niej nie jest niczym złym, ale waifu najczęściej są papierowymi charakterami, jadącymi na archetypach (tak mocno zużytych, że czasem wewnątrz opowieści bohaterki zwracają się do siebie nazwami poszczególnych typów) i budują swoją popularność na seksualizacji oraz scenach, które mają pokazać jak są „urocze”.

    I gdyby to, co napisałem, dotyczyło tylko określonego gatunku, to prawdopodobnie tego typu tekst by nie powstał, ale nie. Niestety z jakiegoś powodu autorzy często tak mało wierzą w swoje historie, że mieszają naprawdę dobre fabuły z taką właśnie narracją. Przykłady? Proszę bardzo:

    • Mieruko-chanopowieść o dziewczynie, która zaczyna widzieć duchy. Niestety seria zdecydowanie za bardzo stara się pokazywać bohaterki w obrzydliwy przeseksualizowany sposób.
    • Rokudenashi Majutsu Koushi to Akashic Recordshistoria zbrodniarza wojennego uczącego w szkole magii, podczas gdy on sam nie jest zbyt dobry w czarowaniu. Jednak anime zamiast pokazywać nam zabawne scenki rodzajowe bądź rozterki moralne protagonisty, woli prezentować jego uganianie się za dziewczynami z kocimi uszkami.
    • Bakemonogatarianimacja o Araragim, chłopaku, który pomaga ludziom uporać się z problemami psychicznymi, ujawniającymi się jako zjawiska paranormalne. Tylko jakoś tak się dziwnie składa, że jego wszystkimi klientkami są młode ładne dziewczyny.

    To są moje główne zarzuty do stanu obecnego anime, ale nie chcę, by ten artykuł zamienił się po prostu w moje gderanie na temat tego, że nie ma już w tym gatunku żadnych twardzieli (choć nie ma i mnie to boli). Jednak po przeczytaniu tych słów ktoś może słusznie zapytać: to skoro to anime jest teraz takie okropne i złe, to czemu wciąż je oglądasz?

    Dlatego, że to co w tym tekście napisałem, to obraz mainstreamu i wciąż pojawiają się świetne serie, które są absolutnie wolne od tych problemów. Wymieniając tylko te z ostatnich 12 miesięcy:

    • Blue Periodpowolna, przepiękna wizualnie opowieść o młodym chłopaku, który chce zostać malarzem i jest głęboko zanurzony w swojej pasji. Seria pełna przeróżnych postaci, które mają swoje problemy do przepracowania.
    • Odd Taxiinspirowany kinem Tarantino i Scorsese gęsty thriller, opowiadający o mieście antropomorficznych zwierząt. Seria bazująca na odkrywaniu tajemnic, mieszaniu się wielu wątków i bardzo satysfakcjonujących zwrotach akcji.
    • Maoujou de Oyasumigłupkowata, ale ciepła komedia o księżniczce porwanej przez demony, która postanawia spać całymi dniami i zrobi wszystko, by ten cel zrealizować. Pozycja świetna na poprawę humoru.
    • Uramichi Oniisankomediodramat przedstawiający historię prowadzących japońskiego programu dla dzieci. Mimo że przed ekranami muszą oni pokazywać się jako weseli i wiecznie uśmiechnięci, to prawie każdy z nich mierzy się z depresją lub innymi problemami. Pozycja świetna na pogorszenie humoru.

    Takich anime na szczęście jest znacznie więcej. Wymieniłem tylko te, które oglądałem, a sporo jeszcze mam do nadrobienia. Jednak niestety one nie tworzą mainstreamu, nie są szeroko dyskutowane w fandomie i nie tworzą wizerunku medium… ale są. Jeśli ktoś nie ogląda anime, bo czuje awersję do tych samych problemów, które opisałem, to naprawdę warto dać szansę chociażby tym czterem tytułom, które wymieniłem.

    Szymon Stankiewicz


    Kontynuuj przeglądanie

    Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

    Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

    Zamknij!