Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Recenzja serialu ,,Historia wulgaryzmów”

Autorstwana 8 stycznia 2021

Najnowsza serialowa produkcja Netflixa, która zadebiutowała szóstego stycznia na tejże platformie stara się wyedukować swoich odbiorców i przekazać im informacje na temat słów powszechnie uważanych za wulgarne. Stara się łączyć w sobie komedię i walory edukacyjne. Jak mu wyszło? Zapraszam do recenzji.

Najnowszy miniserial streamingowego giganta składa się z sześciu odcinków po dwadzieścia minut każdy. Jako że serial skupia się na przekleństwach, to nie mogą go oglądać osoby poniżej szesnastego roku życia (zdaję sobie świadomość z tego, że młodsi używają podobnych wyrażeń, ale gwoli ścisłości wolałam to zanzaczyć). Kolejne odcinki przedstawiają historię i wpływ poszczególnych przekleństw (których nie mogę z wiadomych względów w tym miejscu podać) na współczesną kulturę. Wszystko to jest okraszone komediowymi wstawkami odnoszącymi się do poszczególnych momentów. 

Przez zdecydowaną większość tej produkcji powyższe elementy świetnie przeplatają się i łączą z wypowiedziami ekspertów (jak etymologów czy ludzi związanych z powstawaniem słowników). Jednakże w pewnym momencie tempo serialu siada i staje się on nużący. „Na szczęście” dzieje się to dopiero w przedostatnim odcinku i przez zdecydowaną większość Historia wulgaryzmów trzyma pewien poziom. 

Dzięki temu, że skorzystano z ekspertów na co dzień zajmujących się etymologią czy językoznawstwem, cała produkcja zmienia się w wykład omawiający najbardziej popularne amerykańskie przekleństwa. I nie jest to wykład, podczas którego można spać albo robić milion rzeczy, aby tylko nie słuchać prowadzącego. Dzięki odpowiedniej charyzmie występujących i dawkowaniu wiedzy w interesujący sposób możecie dowiedzieć się naprawdę ciekawych historii na temat słów, których sami w pewnym stopniu używacie (tak mi się wydaje).

I tutaj na scenę wchodzi Nicolas Cage jako Pan Prowadzący ten show. Jest on osobą scalającą wszystkie odcinki i jednocześnie przekazującą „fun facty” na temat użycia poszczególnych wulgaryzmów w filmach. Po kilku latach posuchy i występach w paździerzyskach pokroju Zapowiedzi z 2009 roku aż miło patrzy się na człowieka bawiącego się swoją „rolą”. Muszę przyznać, że na scenach z jego udziałem bawiłam się najlepiej i to one stanowią o ogromnej sile przekazu omawianego serialu.

Cała produkcja opiera się na wzięciu na warsztat jednego przekleństwa i zaprezentowaniu jego ewolucji od momentu powstania, aż do współczesności. Poza tym pojawiają się komicy, muzycy i aktorzy, którzy zwracają naszą uwagę na bardziej popkulturowe (a nie naukowe) znaczenie wybranych przekleństw. Dzięki temu Historia wulgaryzmów świetnie pokazuje, że historia przekleństw jest historią naszej kultury i nie da się rozdzielić tych dwu elementów. Ich wzajemne przenikanie się jest nieuniknione i tak zostaliśmy zaprogramowani, aby w odpowiednich sytuacjach i kontekstach używać niecenzuralnych słów. To one nadają odpowiednie znaczenie i ton poszczególnym wypowiedziom tak, aby podkreślić znaczenie niektórych opowieści. 

Ze względu na fakt, że odcinki są krótkie, to odniosłam wrażenie, że nie wszystko zostało w odpowiedni sposób wyważone. Każdy odcinek staje się kwintesencją tego, co widz powinien wiedzieć na temat danego przekleństwa. Z jednej strony było to dobre rozwiązanie, ponieważ nie otrzymujemy miliona niepotrzebnych informacji, mogących nas przytłoczyć. Jest to interesujące wprowadzenie do tematu i zachęca do dalszych poszukiwań kolejnych ciekawostek na własną rękę. Natomiast, z drugiej strony, dla niektórych 20-minutowa długość odcinków może być za krótka i niewystarczająca, aby „wchłonąć” wszystkie powiedziane w nich rzeczy. Jak dla mnie długość odcinków jest odpowiednia, ponieważ tak jak napisałam powyżej każda część zawiera odpowiednią ilość danych, które nie przytłaczają odbiorców.

Podsumowując, jest ciekawa pozycja przeznaczona głównie dla ludzi interesujących się historią i etymologią słów. Jednakże po ten miniserial może sięgnąć każdy, kto choć trochę interesuje się współczesną kulturą (zwłaszcza tą filmową) i tym, jak jest ona kształtowana przez wulgaryzmy. Dodatkowo pokazuje, że są one ważną częścią naszego życia i nie ma nic złego w tym, że czasem nam się coś wymsknie. Ma swoje pomniejsze wady, ale nie przeszkadzają one w ogólnym odbiorze całości. Ode mnie leci polecjka i szczere zachęcenie do sięgnięcia po tę pozycję.

Ocena: 7/10.

Tekst: Iwona Dominiec


Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!