[Brak stacji radiowych w bazie danych]

    Anime lecą jak liście z drzew

    Autorstwana 19 października 2021

    Za oknem jesień na całego deszczowa i pochmurna aura, dni coraz krótsze, ogólnie czuć październik w kościach. Połączmy to wszystko z klimatem zbliżającego się Halloween, a mamy idealną scenerię do zawinięcia się w kocyk z kubkiem herbaty w ręku i obejrzenia czegoś ciekawego i klimatycznego. Jeśli tak jak i ja odczuwacie tę melancholijną aurę  i szukacie czegoś do oglądania, to mam dla Was bardzo dobre wieści. Tak się bowiem składa, że właśnie wystartował nowy sezon jesienny anime, co oznacza, że na horyzoncie pojawiło wiele obiecujących tytułów, spośród których wybrałem dla Was moje ulubione. Liczę, że przynajmniej kilka z nich będzie Wam towarzyszyć i umilać te coraz krótsze wieczory.

    „Blue Period”

    Tytuł tego anime nawiązuje do pracy Pabla Picassa. Od razu więc widać, że animacja dotykać będzie dość niszowego tematu malarstwa i sztuki. Historia skupia się na młodym licealiście Yaguchim, który spędza swoje dnie bez konkretnego celu na horyzoncie. Włóczy się z przyjaciółmi po barach i przywdziewa sztuczny uśmiech. Tak naprawdę jednak czuje pewną pustkę. Z protagonistą z pewnością utożsamić będą mogli się młodzi ludzie, którzy jak i on mieli kiedyś poczucie bezcelowości i tkwienia w stagnacji. Z tego poczucia Yaguchiego wyrywa kontakt z płótnem znajdującym się w sali plastycznej. Chłopak poruszony dziełem postanawia wtedy poważnie zainteresować się malarstwem i spróbować dostać rekomendację na Uniwersytet Artystyczny, będący jedną z najbardziej wymagających uczelni w Japonii. 

    „Blue Period” błyszczy przede wszystkim wizualnie, z pewnością zainteresuje miłośników malarstwa i prowadzonych na poważnie okruchów życia. Póki co jednak nie czuję związku z bohaterami, którzy wydają mi się jednowymiarowi, i martwi mnie dość szybkie tempo. Jeśli sami chcecie wyrobić sobie opinię, możecie ten tytuł sprawdzić na Netflixie, gdzie odcinki ukazują się z pewnym opóźnieniem względem japońskiej emisji.

    „Sakugan”

    Nieślubne dziecko „Tengen Toppa Gurren Lagann” i „Made in Abyss”. Fabuła opowiada o ojcu i córce mieszkających w podziemnym kompleksie, „Labiryncie”, i zajmujących się wydobywaniem surowców przy pomocy wielkich mechów. Młoda dziewczynka jednak marzy o opuszczeniu względnie bezpiecznej przystani i o udaniu się w głąb Ziemi. Gdy tajemniczy nieznajomy zostawia jej prezent, ta nie zdaje sobie sprawy, jakie konsekwencje spadną na nią i jej opiekuna.

    „Sakugan” to niesamowicie kolorowe, humorystyczne i napakowane akcją widowisko dla fanów wielkich robotów bijących się z Kaiju (które są, nawiasem mówiąc, niestety bardzo kiepsko zaanimowane). Jeżeli w anime przede wszystkim szukacie akcji wybuchów i nietuzinkowego stylu artystycznego, to ten tytuł powinien Was zadowolić, jeśli oczywiście wybaczycie mu nieznaczne problemy z tonem i dość nieudolne przedstawienie sytuacji dramatycznych.

    „Komi Can’t Communicate”

    Tutaj lekko oszukuję, bo Komi oficjalnie zadebiutuje na Netfliksie dopiero 21.10. Jednak jako ogromny fan mangi nie mogę nie umieścić na tej liście anime, na które najmocniej czekam. Zwłaszcza że, bazując na krótkich urywkach, które widziałem, wydaje się, że studio OLM oddało sprawiedliwość mandze.

    Jednak czym właściwie to anime jest? Spieszę z wyjaśnieniami. Jest to historia licealistki podziwianej przez całą klasę i sprawiającej wrażenie oziębłej i niedostępnej. Prawda o Komi jest jednak inna. Dziewczyna jest po prostu chorobliwie nieśmiała. Gdy zauważa to jej kolega z klasy Tanado, postanawia pomóc jej w spełnieniu marzenia, jakim jest znalezienie 100 przyjaciół. No przyznajcie, czy nie brzmi to uroczo? Serial ten z pewnością trafi w serca miłośników serii typu slice of life i komedii. Ja sam zacieram rączki.

    „Platinum End”

    Kolejne dzieło autora „Death Note” i po raz kolejny do czynienia mamy z protagonistą, który próbować będzie zostać bogiem. Tym razem jednak zamiast gierek psychologicznych dostajemy stare dobre battle royale. Fabuła śledzi losy Miraia, chłopaka, którego poznajemy w momencie, gdy ten decyduje się na skok wiary z wieżowca. Przed niechybną śmiercią ratuje go zesłana z nieba anielica, informująca go, że został wybrany jako jeden z 13 kandydatów na nowego Boga. Co więcej, daje mu ona specjalne umiejętności, które z jednej strony pozwalają mu uciec od beznadziejnej codzienności, a z drugiej narażają go na atak innych kandydatów.

    Fani mrocznych, brutalnych edge serii powinni się skusić, gdyż wydaje się, że „Platinum End” będzie czymś na kształt kulowego (w pewnych kręgach) „Miraii Nikki”. Dla mnie póki co największą zaletą jest protagonista będący zwyczajnym miłym człowiekiem. Jestem ciekaw, w jaki sposób ta mordercza gra wpłynie na jego postawę i jak ostatecznie zmieniać się on będzie na przestrzeni serii. Martwi mnie natomiast schematyczność pierwszych odcinków i mam nadzieję, że w późniejszych twórcy zaskoczą nas czymś bardziej oryginalnym.

    „The Vampire Dies in No Time”

    Na koniec pozostawiłem czarną komedię idealną na noc Halloween. Anime opowiada o dzielnym acz egocentrycznym łowcy wampirów Ronaldzie i Drakulu, dostojnym acz ciapowatym wampirze, który na domiar złego jest bardzo słaby i by go zabić wystarczy za głośno kaszlnąć. Ta dwójka w wyniku nieprzewidzianego rozwoju wypadków musi zacząć pracować i mieszkać razem.

    „The Vampire Dies in No Time” działa głównie dzięki relacji tych dwóch bohaterów, lecz posiada także barwny drugi plan, chociażby edytora (gorszego od niejednego wampira) lub pancernika Johna (John jest cudowny). Humor jest oczywiście kwestią subiektywną, większość żartów sprawiała jednak, że uśmiech gościł na mojej twarzy. Jeśli miałbym szukać słabości innych niż czosnek i krzyż to zapewne wskazałbym na zbyt duże natężenie żartów, sprawiające momentami, że seria wydawała się próbować rozśmieszyć aż za mocno. Koniec końców jednak jest to moim zdaniem najlepsza czarna komedia sezonu. A, i czy mówiłem, że pancernik jest świetny?

    Cukierek albo psikus

    Sezon jesienny wydaje się być całkiem niezły, zwłaszcza że obok wyżej wspomnianych nowości powracają znane już i cenione serie, takie jak drugi sezon „86”, czy „Mushoku Tensei: Jobless Reincarnation”. Nie pozostaje nic innego, jak wleźć pod kocyk i włączyć kolejny odcinek.

    Patryk Długosz

    Oznaczono, jako

    Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

    Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

    Zamknij!