Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Rząd podjął decyzję – cmentarze zamknięte od soboty. Co na to Polacy?

Autorstwana 31 października 2020

W piątek odbyła się konferencja prasowa, podczas której została ogłoszona decyzja w sprawie cmentarzy. Dzień poprzedzający, Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to dni, kiedy cmentarze będą zamknięte – mówił Premier Mateusz Morawiecki. Te słowa wystarczyły, by już po godzinie parkingi pod wieloma cmentarzami były zapełnione. 

Tradycja jest mniej ważna niż życie”

Tak podjętą przez Rząd decyzję argumentował Prezes Rady Ministrów. W Polsce zarówno Dzień Wszystkich Świętych, jak i Dzień Zaduszny to uroczyste święta. Szczególnie 1 listopada bardzo mocno zakorzeniony jest w naszej kulturze. To czas, gdy przychodzimy na cmentarze, przynosząc kwiaty i znicze oraz modlimy się za tych, których nie ma już pośród nas. Święto praktykowane jest również przez osoby niewierzące. Ich obecność przy grobach bliskich zmarłych to wyraz pamięci i szacunku. Te szczególnie dni są również czasem, w którym pamiętamy o mogiłach tych, którzy w sposób szczególny zasłużyli się dla naszej Ojczyzny. 

W obecnej sytuacji pandemii, w której znajduje się nasz kraj, słowa stawiające życie ponad tradycję powinny być zrozumiane. Czy rzeczywiście tak się stało?

Czwartkowe popołudnie

Wiadomości z ostatnich dni co do Święta Zmarłych były niepewne, ale również przepełnione komunikatami, by, jeśli jest to możliwe, wizyty na cmentarzach zaplanować z odpowiednim wyprzedzeniem. Niektórzy już na początku tygodnia stawiali znicze na grobach zmarłych. Komunikat Premiera zaskoczył tych, którzy wizytę na cmentarzu zaplanowali na sobotę. Zaskoczył, tym bardziej że informacja została podana około godziny 15:45. Co działo się później?

Sytuacje opiszę z perspektywy małego miasteczka, gdzie liczba ludności wynosi pięć tysięcy i okolicznej wsi, którą zamieszkuje około tysiąca mieszkańców. Przewidując możliwą decyzję rządu, postanowiłyśmy wraz z Mamą odwiedzić cmentarz około godziny 14:30. Zostawienie kwiatów i zniczy miałyśmy w planach dopiero na sobotę, ale informacja, która do nas dotarła, szybko te plany zweryfikowała.

Postanowiłyśmy wrócić do domu, zabrać przygotowane wiązanki i wrócić na cmentarz. Ten plan okazał się najgorszym z możliwych, ponieważ na ten sam pomysł wpadła większość mieszkańców. Parking z wieloma wolnymi miejscami w ciągu godziny zamienił się w zakorkowany obszar. Samochody parkowano byle gdzie, nawet na trawnikach i deptakach, kierując się myślą „oby tylko gdzieś postawić”. Przypadkowo usłyszany przeze mnie fragment rozmowy telefonicznej trafnie opisywał sytuacje wielu z tych, którzy zdecydowali się ruszyć szybko na cmentarze Słuchaj, ja dopiero wyszłam z pracy. Teraz idę z wiązanką. Miałam przyjechać dopiero w sobotę.

Po godzinie 16 zaczęło się ściemniać, a po chwili padał już deszcz. Z pewnością nie były to okoliczności sprzyjające robieniu porządków na grobach. W powietrzu dało się wyczuć nerwową atmosferę. Urywki rozmów zdradzały niezadowolenie z decyzji rządu. Z każdą minutą na cmentarzu przybywało osób, a w okolicach parkingu pojawiła się policja. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Zdenerwowani byli również handlarze kwiatami, których stanowiska zastawiano samochodami, utrudniając tym samym sprzedaż. Nerwy udzielały się wszystkim.

Jak sytuacja wyglądała na cmentarzu w pobliskiej wsi? Tutaj wielkie zaskoczenie, bo spokojniej. Może dlatego, że na drugi cmentarz przyjechałyśmy dopiero o godzinie 17:00. Były miejsca do zaparkowania i była też luźniejsza atmosfera. Wystarczyła chwila, by dowiedzieć się dlaczego. Z relacji osób spotkanych na cmentarzu dowiedziałam się, że „teraz to już jest spokojniej, ale godzinę temu to nie dało się nigdzie zaparkować, tyle było ludzi”. Potwierdzeniem tych słów były znicze, które świeciły już na prawie każdym grobie.

Absolutnie mnie to nie zdziwiło. Taka jest mentalność mieszkańców, dla których po Wielkanocy i Bożym Narodzeniu, Wszystkich Świętych jest jednym z najważniejszych świąt w ciągu całego roku. Przywiązanie do tradycji w tak małych miejscowościach jest ogromne. Mieszkańcy zostali wychowani w jej duchu i od najmłodszych lat kultywują zwyczaj odwiedzania grobów zmarłych bliskich i przyjaciół. Jak czwartkowe popołudnie wyglądało w większych metropoliach w Polsce? Podobnie jak w tych mniejszych miastach. Wielu tłumnie ruszyło na cmentarze, by móc pomodlić się przy grobach bliskich, zostawić kwiaty czy zapalić znicz. Drogi prowadzące do cmentarzy były zakorkowane. 

Rozczarowanie czy zrozumienie?

Nie chcemy doprowadzać do takiego ryzyka, żeby na skutek odwiedzin na cmentarzach rzeczywiście wiele osób poniosło śmierć – powiedział Mateusz Morawiecki po ogłoszeniu informacji, że w dniach 31.10 – 02.01 cmentarze będą zamknięte.

Można zrozumieć decyzję rządu, ale od razu nasuwa się pytanie, dlaczego nie poinformowano nas o tym wcześniej. Premier jakby przewidując, tak tłumaczył swoją decyzję:

Czekaliśmy z tą decyzją, ponieważ cały czas żyliśmy tą nadzieją, że ta liczba zachorowań będzie przynajmniej chociaż trochę malała, ale ona dzisiaj jest znowu większa niż wczoraj […] nie chcemy prowadzić do zwiększenia ryzyka na skutek tego, że na cmentarzach, w środkach komunikacji publicznej, przed cmentarzami gromadzić się będą duże grupy osób.

Problem w tym, że przez późne ogłoszenie tej decyzji doprowadzono do gromadzenia się tłumów na wielu cmentarzach w całej Polsce. Większość pośpiesznie wsiadła do aut i ruszyła w kierunku nekropolii z kwiatami i zniczami, kupionymi odpowiednio wcześniej. Przed trudną sytuacją zostali postawieni sprzedawcy, którzy ponieśli starty nie tylko z powodu niesprzedanego towaru, ale również wykupionego miejsca pod cmentarzami. Do pomocy handlującym nawoływał Tomasz Grodzki, sugerując, by Ci, którzy na cmentarz iść nie mogą, kupili sobie chryzantemy do domu i w ten sposób dali wyraz pamięci o swoich zmarłych. Choć na taki rozwój wydarzeń społeczeństwo było przygotowywane od paru dni, trudno było pogodzić się z faktem, że o zamknięciu cmentarzy poinformowano dopiero przed godziną 16:00, dokładnie osiem godzin przed wejściem ustawy w życie. W społeczeństwie pojawił się nie tyle co żal, a poczucie bycia traktowanym przez rządzących po prostu w sposób niepoważny.

Dlaczego zbliżające się dni są dla wielu tak ważne?

Jak w wielu sytuacjach, tak w tej internet nie zawiódł. Sieć wypełniła się memami o czwartkowych wyścigach ze zniczami do bram cmentarza oraz ciociach, które w tym roku nie zaprezentują swojego nowego płaszcza. Te memy są po częścią prawdziwą ilustracją tego, czym Święto Zmarłych stało się dla naszego społeczeństwa. To już nie tylko czas, gdy pełni refleksji i zadumy udajemy się na groby swoich bliskich zmarłych. Na wielu cmentarzach 1 listopada odbywa się „Pokaz Mody Cmentarnej”. Wszystkie trendy zebrane w jednym miejscu. To nie ważne, że świeci słońce, a temperatura jest na plusie, futro czeka już w szafie od miesiąca. I na tym zakończę, bo nie chcę, by ten artykuł nabrał prześmiewczego tonu. Taka już nasza mentalność. Absolutnie nie chcę generalizować, ale domyślam się, że większość czytelników się ze mną zgodzi.

Święto Zmarłych jest czasami jedyną okazją do tego, by odwiedzić groby naszych bliskich. Dla tych, którzy cmentarz odwiedzają częściej, a nawet parę razy w tygodniu, to również czas zadumy i odczuwania większej tęsknoty za zmarłymi. Kwiaty i znicze na grobach zostawiane z myślą „daj jeszcze jeden kwiatek, żeby ludzie widzieli” nie ma żadnego sensu. To, co zostawiamy na grobach, ma być dowodem pamięci o zmarłym, a nie okazją do zaprezentowania się przed innymi. Czy wielu z nas o tym zapomina? Niestety tak.

Mam cichą nadzieję na to, że tak liczna obecność na cmentarzach w czwartek była wyrazem troski o to, by groby naszych bliskich nie pozostały ciemne i opuszczone. Kwiaty i znicze, które ofiarujemy zmarłym, cieszą tylko nas samych. Największym darem dla tych, których z nami już nie ma, powinna być nasza pamięć, która nie ogranicza się tylko do jednego dnia w roku, a tym zmarłym, którzy wierzyli w życie po śmierci, najlepszym co możemy ofiarować, jest modlitwa w ich intencji.

Tekst: Nela Nocoń


Kontynuuj przeglądanie

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!