Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Rozmowy z pasją #5 – Mecyje

Autorstwana 21 marca 2021

Zdążyłam się już przekonać, że Kraków pełen jest ludzi o różnorodnych osobowościach i niesamowitych pasjach. W tym tygodniu miałam przyjemność porozmawiać z dziewczynami zajmującymi się ceramiką artystyczną. MECYJE, czyli trzy studentki: Paula, Gabi i Werka, których prace możemy podziwiać na Instagramie, opowiedziały mi o swojej działalności i przybliżyły proces wykonywania swoich unikatowych dzieł.

Kim są MECYJE?

Paula: studiuję Relacje Międzykulturowe na UJ, jestem obecnie na drugim roku, od 2019 roku chodzę na ceramikę. Bardzo to lubię, tworzenie jej jest czymś, co pokochałam od samego początku.

Gabi: jestem studentką pierwszego roku na kierunku Geografia i Gospodarka przestrzenna na UJ. Od zawsze interesowałam się sztuką i rozwijałam się w każdej możliwej dziedzinie. Rok temu pojawiłam się na pierwszych zajęciach i odkryłam, że ceramika to jest to, w czym czuję się najlepiej.

Werka: jestem studentką dietetyki na UR w Krakowie, umysł co prawda mam ścisły, ale duszę artystki. Kocham wszystko, co niebanalne i nietuzinkowe. Tworzenie dzieł, m.in. ceramicznych, daje mi wielką satysfakcję i dzięki temu mogę też wyrażać siebie.

Dlaczego ceramika? Jak odkryłyście, że jest to dziedzina, w której chcecie działać, rozwijać się?

Od małego każda z nas interesowała się sztuką, różne konkursy plastyczne, plenery malarskie, warsztaty były czymś, co uwielbiałyśmy robić i skromnie mówiąc, byłyśmy w tym dobre, może dzięki naszej kreatywności. Nasza przygoda z ceramiką zaczęła się od Werki, która wkręciła Paulę, a następnie Gabi i tak doszło do tego, że każda z nas traktuje zajęcia jako formę odskoczni od codziennego życia studenckiego – artyści mają to do siebie, że są szczęśliwi, jeśli tylko mogą tworzyć.

A skąd wzięła się nazwa „mecyje”? Dlaczego wybrałyście akurat ją?

Nazwa wzięła się stąd, że nieskromnie uważamy, że każde nasze dzieło jest nadzwyczajne, oczywiście w sposób subiektywny. Ta niezwykłość wyraża się w kształcie czy kolorach, staramy się tworzyć rzeczy, których zazwyczaj nie można spotkać w żadnym sklepie. Nazwa MECYJE wyraża sposób, w jaki chcemy dalej kontynuować naszą pasję, uwielbiamy eksperymentować i robienie po kilka razy jednej i tej samej rzeczy nie jest dla nas satysfakcjonujące, dlatego wciąż poszukujemy nowych szkliw, angob, tworzymy nowe kształty.

Na Instagramie widziałam, że robicie naprawdę piękne rzeczy. Gdzie się uczycie, szkolicie swoje umiejętności?

Raz w tygodniu idziemy na parę godzin do pracowni ceramicznej w Krakowie. Jest to małe, skromne miejsce, gdzie od podstaw powstają nasze dzieła. Zawsze możemy liczyć na pomoc dwóch pań, które odpowiadają za pracownię, natomiast większości uczymy się od siebie nawzajem, dzielimy się między sobą doświadczeniami w mieszaniu szkliw, tak jak wspomniałyśmy wyżej, eksperymentujemy z nietypowymi kolorami, nakładamy je w nieoczywisty sposób i tak powstają nasze one of a kind mecyje. Nie chodzi nam o perfekcyjność, wręcz przeciwnie, im bardziej widać, że nasze dzieła są lepione ręcznie, tym bardziej jesteśmy zadowolone z efektu końcowego.

My, odbiorcy, widzimy te efekty. Są niesamowite. Powiedzcie, jak wygląda sam proces tworzenia ceramiki artystycznej?

Najpierw trzeba zacząć od ulepienia dowolnego kształtu z gliny, do tego procesu jest potrzebna jedynie woda, często przydaje się także wałek, a jeśli chcemy uzyskać jakąś konkretną strukturę można użyć do tego firanki czy innego przedmiotu. Jeśli ulepiony kształt jest dla nas odpowiedni, zostawiamy do wyschnięcia, następnie wstawiamy do pieca. Po wyjęciu czas na szkliwienie: do tego używamy szkliw, które mają postać proszku. Dopiero po zmieszaniu z wodą nadają się do nakładania pędzlem na wypaloną glinę. Szkliwa są osobliwe, ponieważ kolor proszku jest całkowicie inny, niż kolor, który widzimy na glinie po drugim wypale w piecu. Tak naprawdę nigdy do końca nie wiesz, jaki kolor wyjdzie, w jaki sposób zmieszają się konkretne szkliwa, czy spłyną, czy pozostaną ,,na swoim miejscu’’. Najlepszym momentem naszej pracy jest wyjęcie z pieca gotowej rzeczy, ponieważ za każdym razem mamy niespodziankę, jak będzie wyglądać efekt końcowy.

Brzmi to świetnie! Dzięki temu każde rękodzieło jest pojedyncze i unikatowe. Czy tworzycie też podobne do siebie dzieła, np. na zamówienie klienta?

Jak sama nazwa mówi, staramy się, aby nasze dzieła były unikatowe i niepowtarzalne, nie lubimy kopiować naszych prac, jest to nudne. Czasem na prośbę klienta tworzymy coś podobnego, ale zmieniamy nieco kształt, rozmiar lub kolor. Jednak wolimy tworzyć spontanicznie, na bieżąco wpadają nam pomysły do głowy i wtedy przenosimy je na kawałek gliny.

Przeglądając Wasze prace, zwróciłam szczególną uwagę na przepiękne kolory i detale waszych dzieł. Skąd czerpiecie inspiracje? 

Ciężko odpowiedzieć na pytanie, skąd bierzemy inspiracje – tak naprawdę zewsząd. Chodząc po mieście, sklepach ze starociami, kawiarniach czy przeglądając Instagrama/Pinteresta. To, co nas porusza, zostaje w naszych głowach. Tak tworzymy nowe glinolepy, ale nie są to kopie dzieł innych artystów – dążymy do tworzenia czegoś w 100% autorskiego. Z dnia na dzień coraz bardziej odkrywamy własny styl, w jakim chcemy tworzyć.

Macie jakąś ideę, która przyświeca waszemu działaniu?

Sprzeciwiamy się masowej produkcji, tworząc unikatowe przedmioty. Dodatkowo pakujemy nasze rzeczy w duchu less waste, co wiąże się z tym, że nie tylko każda mecyja jest jedyna w swoim rodzaju, ale również jej opakowanie. Zbieramy od znajomych i rodziny różnorakie pudła, ponieważ staramy się nie generować dodatkowych śmieci.

Dobrze słyszeć, że coraz więcej twórców decyduje się na praktykowanie less waste. Chciałabym Was jeszcze zapytać, skąd pomysł na prowadzenie działalności na Instagramie? Czy Wasze prace można zobaczyć gdzieś jeszcze, czy skupiacie swoją działalność w obrębie tego medium?

Chciałyśmy, aby nie tylko nasi znajomi i rodzina podziwiali nasze prace, w dzisiejszych czasach Instagram jest najlepszą formą reklamy. Naszym wspólnym marzeniem jest mała pracownia (może i nawet garaż) z własnym piecem, kołem garncarskim i kilkoma szkliwami. A póki co dopiero od pół roku działamy regularnie na Instagramie, więc na razie skupiamy się na powiększeniu naszej ,,widowni’’, by z czasem rozkręcić nasz mały ceramiczny biznes na większą skalę, ale też nie za dużą! Trzeba przyznać, że jesteśmy mile zaskoczone, że tyle osób chce nas wspierać i być na bieżąco z nowymi mecyjami.

Dziewczyny znajdziecie na Instagramie pod nazwą @mecyje.ceramika. Sama niedawno dołączyłam do grona obserwujących (i wspierających) osób. Życzę Mecyjom wielu inspiracji i rozwoju i bardzo dziękuję za tę rozmowę! 

Alicja Kowalczyk 


Kontynuuj przeglądanie

Poprzedni artykuł

Kochani Mięsożercy


Miniatura

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!