Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Rozmowy z pasją #1

Autorstwana 15 listopada 2020

Jak powszechnie wiadomo, obecna sytuacja na świecie nie stwarza idealnych warunków do rozwoju. Od miesięcy przebywamy zamknięci w domach, a na każdym kroku napotykamy nowe ograniczenia. Łatwo więc o wegetację, poczucie zastoju i niespełnienia.

W serii „Rozmów z pasją” rozwiejemy wszelkie destrukcyjne myśli, zastępując je nowymi pomysłami. Inspiracji dostarczą pasjonaci, których na co dzień spotkać można na ulicach Krakowa, bądź których historia jest w dużym stopniu związana z tymże miastem.

Do takiego opisu z pewnością pasuje dziewiętnastoletnia Kamila Śladewska, studentka pierwszego roku polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kamila interesuje się głównie śpiewem i aktorstwem, w wolnym czasie pisze wiersze i chętnie bierze udział w sesjach zdjęciowych. Z Kamilą miałam okazję porozmawiać:

Bardzo miło mi Cię poznać. Z tego, czego zdążyłam się o Tobie dowiedzieć, pasjonujesz się śpiewem. Jak zaczęła się twoja przygoda?

Kamila ŚladewskaMoja przygoda ze śpiewaniem zaczęła się, gdy miałam sześć lat, w Scholi ,,Miriam”, działającej przy Parafii św. Jadwigi Królowej we Wschowie. 

Byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem i pomimo tego, że już wtedy uwielbiałam śpiewać, bałam się ,,solówek”, ale też warto dodać, że nie proponowano mi ich. W trzeciej klasie podstawówki chciałam otrzymać ocenę celującą na semestr z języka niemieckiego. Pani dała mi szansę – miałam wziąć udział w szkolnym konkursie piosenki niemieckiej. Zaśpiewałam utwór: ,,Backe kuchen”, zajmując pierwsze miejsce. 

Jakoś w podobnym czasie w kościele organizowany był parafialny festyn, na którym zorganizowano karaoke, w którym wzięłam udział ze znajomą. To było dla mnie bardzo ważne ,,pięć minut”. Wtedy po raz pierwszy mama powiedziała mi, że może faktycznie powinnam zacząć działać.

I faktycznie zaczęłaś! Powiedz mi, jak twoja działalność w późniejszych latach doprowadziła do twojego pojawienia się w Krakowie?

Kamila ŚladewskaW liceum odnalazłam siebie w prozie śpiewanej. Wraz z moim znajomym założyliśmy zespół DODGE. Koncertowaliśmy i okazało się nagle, że młodzież jest w stanie się scalić i razem bawić nawet w takim małym miasteczku, jakim jest Wschowa. Miałam okazję śpiewać również w zespołach „Interno” i „Xaipette”, prowadziłam też grupę zuchową. Muszę dodać, że najważniejszą osobą, która kierowała moją muzyczną drogą była pani Elżbieta Machowska. Wiele jej zawdzięczam.

Z liceum pamiętam również wycieczkę do Krakowa na otwarte zajęcia z historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Moje oczy wędrowały jednak zupełnie gdzie indziej: Piwnica pod Baranami, Teatr Słowackiego, Stary Teatr… Przyjaciółka również dodawała mi nadziei, że kiedyś znajdę się na AST Kraków i zaśpiewam w Piwnicy pod Baranami. Wycieczka wpłynęła na mojego ducha walki i nadziei. To właśnie wtedy postanowiłam, że chociażby wiatr wiał mi w twarz jeszcze bardziej, będę w Krakowie.

I co było dalej?

Na początku stycznia przydarzyła mi się piękna historia – dostałam się do programu muzycznego ,,Szansa na sukces” – droga do znalezienia się tam również była długa i wymagała wiele poświęceń, zwłaszcza, że byłam w klasie maturalnej.

Otworzyła mi jednak wiele ścieżek, przede wszystkim zaśpiewałam w Piwnicy pod Baranami przed Kabaretem Piwnicy pod Baranami.

Jak wspominasz swoją przygodę z „Szansą na Sukces”? 

Kamila ŚladewskaZanim znalazłam się w programie musiałam pozytywnie przejść casting. Czułam się na nim naprawdę szczęśliwa. Gdy wróciłam z castingu czułam się jak nowonarodzona, dodał mi on wiele pewności siebie. Wiedziałam, że pokonałam przede wszystkim siebie, a nie tysiące innych ludzi. Gdy znalazłam się w programie byłam z siebie bardzo dumna, ale jednocześnie czułam się zagubiona i przerażona. Stanęłam przed obiektywem prawdziwej telewizji, nie wiedziałam czy sobie poradzę, czy to dla mnie, jak ludzie zareagują, gdy wrócę. Poznałam tam jednak cudownych ludzi, nauczyli mnie przede wszystkim tego, by być pewną siebie i  mieć w sobie coś z lwicy. W odcinku, w którym wystąpiłam, byłam najmłodszym uczestnikiem. Zaśpiewałam ostatnia, czułam jak zapada na mnie ,,wyrok” , to znaczy niewiedza o tym, co zaśpiewam. Wylosowałam ,,Skos” i niestety nie był to mój wymarzony utwór, ale to nie było takie ważne… Najważniejsze było to, że w końcu zauważono mnie gdzieś dalej i dano mi szansę. 

Domyślam się, że musiało to być przełomowe wydarzenie dla twojego rozwoju. Jak zatem radzisz sobie z działalnością artystyczną w trakcie pandemii? Jest jakiś sposób, na produktywne wykorzystanie tego czasu?

W czasie pandemii rozwój pasji jest zdecydowanie trudniejszy, ale jest na to kilka recept. 

Osobiście, np. wzięłam udział w telefonicznej sesji zdjęciowej, uczyłam się tekstów na pamięć, które później nagrywałam, zaczęłam pisać więcej wierszy, śpiewam do skarpetek i pluszaków… A tak na poważnie, uważam, że to przede wszystkim trudny czas dla osób ekstrawertycznych. Takie osoby po raz pierwszy zostają same ze sobą, co jest niełatwym zadaniem, ale dzięki tym chwilom mogą poznać w końcu siebie. Czas daje możliwość odkrycia szczerych potrzeb poszczególnych jednostek. To czas na wyciszenie się i poukładanie przeszłości, jak i teraźniejszości. To też czas na to, czego wcześniej nie zdążyliśmy zrobić, ja na przykład czytam Iliadę i Mitologię Parandowskiego. Przy okazji mam dużo czasu do namysłu nad tworzeniem nowych uniwersyteckich zajęć na polonistyce, takich jak zajęcia z ceramiki, koło teatralne, zajęcia z koordynacji ruchowej, zajęcia z improwizacji tanecznych, zajęcia wokalne, utworzenie orkiestry, różne projekty muzyczno-słowne. Więc moja recepta jest taka: Nie trać nadziei, nie poddawaj się, ale przede wszystkim nie zapominaj dokąd zmierzasz i jaki jest cel.

Alicja Kowalczyk


Kontynuuj przeglądanie

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!