Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Pokochać klarnet w pół godziny

Autorstwana 14 stycznia 2021

I’m helping people think the clarinet is cool. 

– Anat Cohen

Styczeń to dla studentów przede wszystkim miesiąc nauki, a co za tym idzie, dla wielu czas poszukiwań odpowiednich playlist, które pomogą przetrwać ten niełatwy okres w roku.

Niektórzy lubią absorbować wiedzę przy muzyce, jednak nie mogą się skupić, kiedy słyszą słowa. Inni – nie są w stanie zapamiętać nic, kiedy wtórują im jakiekolwiek dźwięki. 

Bez względu na to, czy zaliczylibyście się do pierwszej grupy, drugiej grupy, czy też w ankiecie udzielilibyście odpowiedzi: „to zależy”, przychodzę do Was dzisiaj z propozycjami nie do odrzucenia. 

Jako była klarnecistka przygotowałam zestawienie kilku utworów, które moim zdaniem mogą nie tylko a) pomóc w przyswajaniu wiedzy, b) umilić regenerację w czasie przerwy czy c) przekonać do muzyki instrumentalnej, ale przede wszystkim sprawią, że pokochacie ten dęty instrument drewniany. Wystarczy nieco ponad pół godziny! 

The Tale Of Viktor Navorski, John Williams

Jeżeli zdarzyło się Wam kiedyś oglądać „Terminal” Stevena Spielberga z Tomem Hanksem i Cathrine Zetą-Jones, to możecie pamiętać bądź też nie, że muzykę do tego filmu stworzył John Williams. Tej komedii romantycznej towarzyszy piękny soundtrack, gdzie wśród wielu wspaniałych muzycznych fragmentów pojawia się utwór The Tale Of Victor Navorski ze wspaniałą solową partią klarnetową wykonaną przez Emily Bernstein. 

Ciekawostka, reżyser filmu sam potrafi grać na klarnecie! Można było go usłyszeć chociażby w legendarnych „Szczękach”. 

Dla mnie jedna z najpiękniejszych filmowych kompozycji z tym instrumentem na pierwszym planie. 

https://www.youtube.com/watch?v=cVMaJNwpUS8 

Clarinet Concerto in B-Flat Major, Geatano Donizetti

Geatano Donizetti to włoski kompozytor I połowy XIX wieku, który tworzył głównie opery. Jeżeli wierzyć Wikipedii napisał ich prawie 70. Tym razem jednak nie o tym gatunku. Pozostawię też na boku jego kwartety i kwintety. Chciałabym natomiast przywołać dwuczęściowy Koncert klarnetowy B-dur tegoż wielkiego operowego poprzednika Guiseppe Verdiego. 

Pierwsza część utrzymana jest w tempie przedłużanego andante. Urzekają tutaj, wplecione w powolnie rozwijającą się melodię, krótkie kadencje, podkreślające dramatyzm i melancholię. 

https://www.youtube.com/watch?v=XCmnclPBTA0 

Druga natomiast to standardowe allegro. Pojawia się tutaj więcej dialogu klarnetu z orkiestrą. Bardzo lotny, żwawy i optymistyczny rozdział, w którym cały czas przewija się charakterystyczny motyw muzyczny. 

https://www.youtube.com/watch?v=1OF9MwTTDr4 

Miałam przyjemność wykonywać ten utwór i do tej pory wspominam go jako najbardziej poruszający emocjonalnie z całego granego przeze mnie repertuaru. 

„Roots” Martin Fröst

„Roots” (tłum. korzenie) to wydany w 2015 roku album skandynawskiego mistrza i wirtuoza klarnetu Martina Frösta. Płyta prowadzi muzycznymi ścieżkami przez historię muzyki od średniowiecznej Ancient Suite, Hildergardy z Bingen przez renesansowe Concerto for Recorder aż po dzieła współczesne. Nie brakuje także żydowskich czy rumuńskich rytmów. 

https://www.youtube.com/watch?v=5mP9i1dLKsA&list=OLAK5uy_nXTT_DrLJ84gLqUxekE3K1tY83vnf5Nw8&index=1 

Muzyk-dyrygent wraz ze Szwedzką Królewską Orkiestrą Filharmoniczną oraz z dziewczęcym chórem Adolfa Fredricka snuje przepiękną opowieść, prezentując wszystkie klarnetowe odsłony. 

https://www.youtube.com/watch?v=vkELzlzl4Tk&list=OLAK5uy_nXTT_DrLJ84gLqUxekE3K1tY83vnf5Nw8&index=5 

Fröst w tworzeniu albumu inspirował się źródłami muzyki oraz jej rozwojem. Starał się połączyć to, co wywodzi się z muzyki tanecznej i folkowej z tym, co wykonuje się i tworzy współcześnie. Stąd też, z jednej strony gregoriański hymn, a z drugiej dzieła Schumanna, Brahmsa, Bartoka czy Piazolli w różnych aranżacjach. Czasem oryginalnych, niekiedy całkiem autorskich.  

https://www.youtube.com/watch?v=G9Kf-gnrog0&list=OLAK5uy_nXTT_DrLJ84gLqUxekE3K1tY83vnf5Nw8&index=19 

Executive, Michele Mangani 

Tak jak całym sercem kocham Donizettiego, to chyba jednak Executive Michele’a Manganiego określę mianem mojej ulubionej kompozycji na klarnet solo. Dynamika tego utworu, budowanie napięcia, zmiany tempa są nie do opisania. Powtarzający się przez cały czas niesamowity motyw przewodni brzmi jakby został wyciągnięty z dobrego dramatu filmowego.

Ta klarnetowa fantazja czaruje i uwodzi: https://www.youtube.com/watch?v=uzU5HSLiXbM 

Clarinet Candy, Leroy Anderson 

Żeby nie było jednak cały czas tak emocjonalnie i poważnie, to na zakończenie zostawiam Clarinet Candy na dwa klarnety solo amerykańskiego kompozytora muzyki rozrywkowej, Leroya Andersona. 

Utwór o charakterze humorystycznym, stanowiący błyskotliwy popis umiejętności technicznych klarnecistów. 

Ambrose Bierce, amerykański dziennikarz satyryk i nowelista miał powiedzieć, że gorszym od jednego klarnetu są dwa. Czy na pewno?

https://www.youtube.com/watch?v=yzqt-cij7Ys

Nie wiem, czy są to najlepsze utwory klarnetowe w dziejach, pewnie nie. Na pewno jednak zapadają w pamięci i pozwalają poznać wszystkie oblicza tego pięknego instrumentu. Prawdopodobnie jeszcze kiedyś do muzyki klarnetowej wrócę, to zaledwie początek. 

Załączam jeszcze link do playlisty na Spotify: https://open.spotify.com/playlist/4xwC24IA9Je6KY4wZlTNPI?si=x-59eluoSQWD2O8UdQ_EgQ 

Julia Mikzińska


Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!