Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Czy przymusowe przesiedlanie ludzi ma jakikolwiek sens?

Autorstwana 26 marca 2021

Akcja „Wisła” do tej pory jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych powojennych akcji w historii Polski. Debiut literacki Roberta Nowakowskiego pt. Ojczyzna jabłek, który ukazał się na polskim rynku wydawniczym siedemnastego marca nakładem wydawnictwa Literackiego, stara się przybliżyć czytelnikom pokłosie powyższego wydarzenia. Czy jest warta przeczytania?

Punktem wyjścia omawianej przeze mnie książki jest powyżej wspomniana akcja „Wisła”, która polegała na przymusowym przesiedleniu Łemków, Ukraińców czy Bojków jak najdalej od granicy polsko-ukraińskiej. Przeplatające się losy dwóch rodzin i jednego Żyda ukazują skutki wywiezienia mniejszości etnicznych w miejsca, o których nic nie wiedzą. A do tego bez jakichkolwiek środków do życia. Bohaterowie pozostawieni sami sobie w kompletnie obcych miejscach starają się pozostać wierni swoim wartościom, ale jednocześnie chcą dostosować się do nowych warunków.

Cała książka toczy się na trzech płaszczyznach, na których poznajemy losy różnych postaci, takich jak Jelko, Nina czy Mozes. Tylko że bardzo mało o nich wiadomo. Na początku zostało ledwo zarysowane to, kto jest kim, i bez zbyt dużych wyjaśnień autor ukazuje przenosiny bohaterów do nowego życia.

Inną sprawą jest lekki chaos narracyjny, jaki wkradł się do powieści. Widać to zwłaszcza na początku, gdzie Nowakowski nie pokusił się o podanie żadnego tła miejsca, z jakiego wywodzą się poszczególne grupy etniczne, ani też nie zarysował charakterów ich „przedstawicieli” (jakimi są wspomniani wyżej bohaterowie). Przez to czytelnik nie może się z nikim utożsamić i nie jest w stanie „kibicować” w ułożeniu ich życia.

Kiedy już czytelnik przebrnie przez początkowy chaos poznawczy, to coraz lepiej wczuwamy się w poszczególnie przedstawiane sytuacje. Może taki też był zamysł Nowakowskiego: aby przekazać jak najmniej informacji na temat danych osób, żeby opowieść była bardziej uniwersalna i ukazywała ogół tamtejszego społeczeństwa? Ciężko precyzyjnie to stwierdzić, ale jest to wysoce prawdopodobne.

Innym zarzutem wobec Ojczyzny jabłek może być brak wyważenia poszczególnych wątków. Postać Żyda Mozesa niby w pewnym stopniu jest opisana, ale gdyby wyciąć rozdziały „z jego perspektywy”, to czytelnicy niczego by nie stracili. Fragmenty skupiające się na Mozesie nie rozwijają w żaden sposób jego historii ani charakteru. Jest on najmniej ważną postacią z tych pierwszoplanowych (jeżeli uznać go za postać z pierwszej linii), wobec czego ledwo zaznacza się jego obecność na kartach powieści, tak aby czytelnik cały czas o nim pamiętał.

Książka Nowakowskiego jest tylko małym obrazem tego, co działo się na przełomie lat 40. i 50. w różnych częściach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Zarysowuje pewne wyobrażenie o wysiedleńcach i tym, co przeżywali. Z perspektywy lat autor stara się zrozumieć, co kierowało przesiedleńców i co starali się osiągnąć, będąc wykorzenionymi osobami, których nikt nie chce w nowym miejscu zamieszkania.

Podsumowując, pomimo swoich mniejszych bądź większych wad warto sięgnąć po Ojczyznę jabłek Roberta Nowakowskiego. Głównie ze względu na poruszany temat akcji „Wisła”, która niby gdzieś funkcjonuje w polskim piśmiennictwie, ale na jego marginesie. A ta powieść (której nie można brać w zupełności na poważnie i trzeba brać poprawkę na pewne naciągnięcia historiozoficzne, które sklejają poszczególne elementy fabuły) staje się punktem wyjścia do dalszych czytelniczych poszukiwań. W posłowiu Nowakowski zwraca uwagę czytelnika na teksty, po które warto sięgnąć po skończonej lekturze. Dzięki temu każdy ma możliwość zapoznania się z książkami wartymi uwagi.

Ocena: 6/10

Tekst: Iwona Dominiec


Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!