„Powroty” realne i te wyobrażone. Annie Ernaux
Autor: Redakcja Online dnia: 1 kwietnia, 2026
Francuska noblistka powróciła do polskich księgarni z impetem – z przetłumaczoną i wydaną ostatnio przez Wydawnictwo Czarne książką Powroty. Tytuł jest jak najbardziej trafny – na początkowych stronach znajdziemy metaforyczny powrót autorki do czasów jej dzieciństwa, gdzie jako główny punkt kulminacyjny, naznacza ona pewną czerwcową niedzielę, gdy ojciec próbował zamordować jej matkę. Drastyczność wydarzenia zaburzyła wówczas cały znany jej świat i naznaczyła ją najgłębszym wstydem, który już na zawsze zostawił piętno w kolejnych latach życia i we wspomnieniach o nich. Jednakże Ernaux odważnie konfrontuje się z pamięcią o tamtych wydarzeniach, uzupełniając tym samym panoramę czasu, miejsca i ludzi, znanych już z poprzednich książek autorki oraz domykając pewien cykl. Zanurzenie się we wspomnieniach skłania ją również do szerszej refleksji o naturze człowieka i problemu radzenia ze wstydem. Całość wyznania jest niezwykle intymna, niemal namacalna, jeszcze bardziej niż w Latach czy Miejscu – tak jakby autorka szeptała osobiście czytelnikowi historię na ucho. Opowiada ją w klasycznym dla siebie stylu – strumieniu świadomości, zbudowanym na bazie szczegółów, dźwięków i obrazów.
Poza metaforycznym powrotem w części zatytułowanej Wstyd, Annie wraca do Yvetot też osobiście, na zaproszenie władz w 2012 roku. Druga część książki zawiera zapis wykładu, jaki wówczas wygłosiła, realnie konfrontując się z wydobywanymi wcześniej jedynie z otchłani pamięci miejscami i ludźmi,. Topografia miasta i postacie ożywają. Nowe wydanie jest także wzbogacone o zbiór zdjęć i materiałów archiwalnych (jak np. strona z zeszytu z rysunkiem kuchni), fragmenty korespondencji z jej przyjaciółką Marie-Cloude oraz fragment z dziennika prywatnego z 1963 roku. W aneksie natomiast przeczytać można wywiad Marguerite Cornier z autorką, co pozwala zajrzeć za kulisy jej twórczości. Całokształt dzieła pięknie domyka dobytek Annie Ernaux, będąc najbardziej autobiograficzną i dojrzałą z jej książek, którą zdecydowanie, chociażby z tego powodu, należy przeczytać. Szczególnie, iż wygląda na to, że spacer po świecie widzianym oczami pisarki – jej dzieciństwie, rodzicach i refleksjach – w jaki zabierała czytelników swojej obszernej literatury, powoli dobiegł końca. Chociaż kto wie? Może Ernaux jeszcze nas zaskoczy i zdecyduje się powrócić ponownie – metaforycznie do swoich wspomnień i dosłownie ze świeżymi myślami przelanymi na kartki.
Hanna Czyż