RAYE. Pierwszy koncert trasy odbył się w Polsce
Autor: Redakcja Online dnia: 25 stycznia, 2026
RAYE – Artystka pisana wielką literą. Reprezentuje sobą absolutnie najlepsze cechy, których można oczekiwać od wokalistki, a mowa jest nie tylko o niesamowitym talencie muzycznym. To, co zobaczyli widzowie 22 stycznia w Atlas Arenie w Łodzi, to była czysta perfekcja, przebijająca oczekiwania słuchaczy. Raye zasłużenie wspina się po szczeblach kariery międzynarodowej, podnosząc poprzeczkę wokalistom uznawanym za popularnych.

Koncert Raye, fot. Amelia Sobczyk
Brytyjska piosenkarka szerszą publikę zdobyła w ciągu ostatnich dwóch lat, dzięki swojemu albumowi My 21st Century Blues. Na gali Brit Awards 2024 zgarnęła najważniejsze statuetki wieczoru, w tym nie tylko dla Najlepszej Nowej Artystki, ale również: Najlepsza Brytyjska Artystka, Brytyjski Album oraz Piosenka Roku. Usłyszeć można ją było w popularnych programach typu talk show, a muzycznie urozmaicała gale rozdania nagród, w tym Grammy oraz Oscarów w 2025 roku. Jej muzyka i głos charakteryzują się jazzowo-bluesowym brzmieniem, a sama artystka mówi, że za swoich idoli uważa Ninę Simone oraz Ellę Fitzgerald. Jednak prawdziwi fani Raye zapewne pamiętają, jak zaczynała karierę od muzyki granej przede wszystkim w klubach czy na rave’ach, nie na salach koncertowych.
Teraz Raye przywraca erę klasycznego Hollywood, a raczej wszystko co było w nim najlepsze. Na tle czerwonej kurtyny, pojawiła się Ona, w ogromnym czarnym futrze i okularach przeciwsłonecznych, niczym z okładki Vogue. Prawdziwa gwiazda, która zasłużyła sobie na to określenie, otworzyła koncert viralowym już hitem Where Is My Husband! i zrobiła to fenomenalnie! Na scenie towarzyszyła jej cała orkiestra, w tym instrumenty dęte, smyczkowe, klawisze, perkusja oraz dwie chórzystki. Występ live różnił się od znanej już aranżacji i wypadł jeszcze lepiej, z pompą otwierając koncert. Raye to artystka kompletna, komponuje piosenki, a głos traktuje jako instrument, nad którym ma absolutną kontrolę. Odnoszę wrażenie, że jedyne czego nie potrafiłaby zrobić, to wydobyć z siebie fałszu. Panuje nad śpiewem rozpieszczając widownię improwizowanymi wokalizami. Zauważalne jest również, jak dobrze sama się przy tym bawi i czerpie energię z publiczności. Patrząc na nią czułam się jak na występie przyjaciółki, która cały czas prowadzi dialog z widownią, i to nie taki wyuczony w stylu „i jak się bawicie”. Ona była po prostu obecna, słuchała publiczności, reagowała na komentarze, napisy na banerach, krzyki. Wielokrotnie również przerywała koncert, aby zawiadomić ekipę o problemach wśród widowni – kilkukrotnie była potrzebna pomoc medyczna, czym wokalistka szczerze się przejęła. Pytała publiczność czy wszystko jest w porządku, przypominała o piciu wody oraz prosiła organizatorów o ochłodzenie hali jeśli byłoby to możliwe. Osobiście nie spotkałam się jeszcze z takim zaangażowaniem oraz empatią ze strony artysty.

Koncert Raye, fot. Karolina Dębska
Publiczność była nią zauroczona. Tańczyła, śpiewała, krzyczała, ale gdy Raye mówiła, zapadała cisza, a ogromna arena zamieniła się w niewielki pokój, w którym zasłuchani jesteśmy w nieco chaotyczne, ale szczere opowieści koleżanki. Była w tym naturalna, wielokrotnie improwizowała, przy czym podkreślała, że trasa dopiero się rozpoczyna i jeszcze wszyscy się uczą. Chwilę przed rozpoczęciem show świat obiegła informacja o drugim studyjnym albumie artystki, zatytułowanym This Music May Contain Hope, który ukazać ma się pod koniec marca. Raye przedpremierowo wykonała utwory z nowej płyty w trakcie koncertu, przeplatając znane już publiczności kawałki, z nowymi perełkami. Widownia jest zgodna – jest na co czekać. Raye opisując nowy krążek podkreśla, że będzie on wyjątkowo dramatic, co można tłumaczyć jako dramatyczny w kontekście teatralnym, ekscytujący lub oszałamiający. Sama nazywa siebie Drama Queen i bynajmniej nie chodzi tutaj o osobę generującą problemy.
Warto jest śledzić dokonania tej młodej artystki, której umiejętności wokalne nie ograniczają się do jednego gatunku: jazz, blues, techno, rap, orkiestra symfoniczna czy a capella. Głos Raye nie zna granic, a sama artystka jeszcze zaskoczy nas niejednokrotnie.
Amelia Sobczyk