Podsumowanie 75. sezonu Formuły 1

Autor: dnia: 16 stycznia, 2026

7 grudnia zakończył się sezon 2025 Formuły 1. Wyjątkowy pod każdym względem. Był to przede wszystkim ostatni sezon ery efektu przypowierzchniowego, która trwała 5 lat, i którą na początku zdominował Red Bull, a pod koniec McLaren. Dzisiaj nadszedł czas, by zebrać wszystkie najciekawsze wydarzenia związane z jubileuszowym 75. sezonem Formuły 1.

W sezonie 2025 rozegrano 24 rundy Grand Prix Formuły 1 – tyle samo, co rok wcześniej, a zarazem najwięcej w historii tego sportu. Zawody odbywały się od marca do grudnia, na wszystkich kontynentach, z wyłączeniem Afryki i Antarktydy. W tym sezonie oprócz tradycyjnego cyklu wyścigowego sześć razy rozegrano sprint: w Chinach, w Miami, w Belgii, na torze w Austin w USA, w Brazylii i w Katarze. Po rozpoczęciu w Australii wyścigi przeniosły się do Chin. W kwietniu F1 gościła kolejno w Japonii, Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej. Maj rozpoczął się w Miami, ale skończył się w Europie wyścigami na Imoli we Włoszech oraz na ulicach Monako. W czerwcu podróżowaliśmy od Hiszpanii przez Kanadę do Austrii.

Po lipcowym GP Wielkiej Brytanii nastała trzytygodniowa przerwa wakacyjna, a kierowcy wrócili na wyścigi do Belgii, Węgier i Holandii. Wrzesień rozpoczął się od zawodów na legendarnej włoskiej Monzie, a skończył na ulicach Baku w Azerbejdżanie. Październikowymi zmaganiami kierowców były Singapur; powrót do Stanów na teksański tor w Austin, a także Grand Prix Meksyku, które jak co roku zbiegło się w czasie z lokalnym Świętem Zmarłych (Dia Los Muertos). W listopadzie zawodnicy ścigali się na torach w Brazylii, Las Vegas, i w Katarze. Ostatnie Grand Prix, rozgrywane tradycyjnie w Abu Dhabi, odbyło się 7 grudnia.

Do rywalizacji w tym sezonie przystąpiło 10 zespołów, po dwóch kierowców w każdym. Oczy wszystkich kibiców skupiły się na McLarenach, które w poprzednim sezonie rzucały wyzwanie Red Bullowi. Wszyscy zadawali sobie pytanie: czy Max Verstappen obroni tytuł mistrza świata?

Przede wszystkim sezon 2025 rozpoczął się tak, jak nakazuje świecka tradycja, a więc na antypodach. Emocji było wiele, głównie z powodu opadów deszczu. Podejrzewa się, iż były one tak silne, że całkowicie zmyły czasy kierowców z tabeli, gdyż do połowy wyścigu nie było ich widać w transmisji. Dodatkowo opady deszczu wpłynęły na relację pomiędzy Charlesem Leclerckiem i jego inżynierem, który zasugerował podczas wyścigu, że skoro siedzenie kierowcy jest pełne wody to… musi to być woda. Wcześniej, na okrążeniu formacyjnym Isack Hadjar zdołał spotkać się z barierami, ale nawet pomimo tego, że nie wystartował do pierwszego wyścigu, swój pierwszy sezon zakończył pięknie – z promocją do Red Bulla na kolejny sezon. Czas pokaże, czy z korzyścią dla kierowcy.

Paradoksalnie, kwestia mistrzostwa kierowców rozstrzygnęła się już na pierwszym okrążeniu. Wówczas kolejność pierwszych pięciu zawodników na torze pokrywała się z tym, jak ostatecznie wyglądała pierwsza piątka kierowców po wyścigu w Abu Dhabi. Nie przeszkodziło niechlubnej klątwie w jej trwaniu, jako że wciąż na australijskim podium nie stanął kierowca z Australii. Trzeba czekać na kolejny sezon. Sam główny zainteresowany, Oscar Piastri pokazał wolę walki i pomimo wypadnięcia z mokrego toru pod koniec wyścigu nie poddał się i wrócił ku uciesze swoich rodaków na trybunach. Podobno Australijczykowi pomogły godziny spędzone w traktorze na farmie Clarksona. Z miejsca na podium spadł poza punktowaną dziesiątkę, ostatecznie kończąc na dziewiątym miejscu. Czapki z głów.

Poza Hadjarem wyścigu nie ukończyli Sainz, Doohan, Alonso, Lawson i Bortoleto. Wyścig wygrał Norris, przed Verstappenem oraz Russellem. Chiny przyniosły nam nieoczekiwane zwycięstwo Hamiltona w pierwszym sprincie tego sezonu, ale i równie niespodziewaną dyskwalifikację zespołu Ferrari. Dosyć osobliwie w kwalifikacji wyglądał po tym wyścigu Sauber, posiadający większą ilość punktów, niż Ferrari. Oprócz tego swoje pierwsze pole position w karierze zdobył Piastri, przekuwając je w zwycięstwo. Podium uzupełnili Norris i Russell.

W Japonii doszło do (nie)oczekiwanej zmiany miejsc. Liam Lawson po dwóch wyścigach zakończonych w ogonie stawki został zdegradowany do Racing Bulls, a Yukiego Tsunodę awansowano do Red Bulla. Ziemia azjatycka zdecydowanie należy do gorących, jako że w tym sezonie wokół japońskiej Suzuki zapłonęła trawa. W treningach Jack Doohan poważnie uderzył w ścianę z prędkością 331 km/h, jednak wyszedł o własnych siłach. Zwycięstwo zdobył Max Verstappen, a wszyscy kierowcy dojechali do mety. Wbrew pozorom dopiero w ostatnich sezonach zdarza się to częściej. Podium uzupełnili kierowcy McLarena – Norris przed Piastrim.

W Bahrajnie wyjątkowe były treningi. W pierwszym, blisko zderzenia, były dwa Williamsy, a w drugim Alonso odpadła kierownica. Podczas wyścigu było wiele manewrów wyprzedzania, jak np. Max Verstappen, który przesunął się z P20 na P6. Wyścig wygrał Piastri, przed Russellem, który przez cały wyścig miał problemy z wyświetlaczem i czasomierzem. Jeździł jako duch dla realizatorów. Podium uzupełnił Lando Norris. Arabia Saudyjska przyniosła kierowcom fatamorganę. Jej ofiarą był m.in. Fernando Alonso, który twierdził, że wyprzedził 26 kierowców na okrążeniu podczas treningów. W kwalifikacjach między pierwszym, a drugim miejscem była jedna setna sekundy różnicy. Na pierwszym okrążeniu doszło do zderzenia Tsunody z Gaslym, a później Bortoleto prawie zmiażdżył swojego mecenasa, Alonso. Arabia przyniosła także pierwsze podium Ferrari w tym sezonie – Leclerc zajął trzecie miejsce. Na drugim miejscu znalazł się Max Verstappen, a cały wyścig wygrał Piastri, który po raz pierwszy w karierze został liderem klasyfikacji kierowców.

Miami przywitało Formułę 1 deszczem w sprincie. Jego ofiarą został Leclerc, który od razu odpadł. Oprócz tego ku uciesze wielu kibiców mogliśmy oglądać paradę kierowców, ścigających się w bolidach z klocków LEGO. Tradycyjnie pojawiły się wyjątkowe kaski i specjalne malowania. Jako kibice mogliśmy doświadczyć przepięknej rywalizacji Maxa z McLarenami. Było dużo emocji i manewrów wyprzedzania. To właśnie po tym wyścigu Doohan wypadł z F1, a wszedł Franco Colapinto. Sprint wygrał Norris, przed Piastrim i Hamiltonem. W wyścigu wygrał już Australijczyk, a za jego plecami znaleźli się Norris i Russell.

W pierwszym Grand Prix w Europie – na Imoli – Tsunoda rozwalił bolid, podobnie jak w 2021 r., tak samo jak świeżo wprowadzony Colapinto. Włoskie akcenty (Ferrari plus Antonelli) odpadły w Q2. W tym wyścigu doszło do oficjalnie najlepszego manewru wyprzedzania w sezonie. Jego autorem był Max Verstappen, wyprzedzający Oscara Piastriego na pierwszym okrążeniu. Co ważne, przez te dwa wyścigi mogliśmy obserwować piękną walkę pomiędzy Ferrari, a Williamsem – jak za dawnych czasów. Do zapomnienia pozostaje zachowanie argentyńskich kiboli po tym wyścigu. Podium prezentowało się następująco: Verstappen. Norris, Piastri.

W sprawie Grand Prix Monako pragnę wyrazić konkretne stanowisko: wciąż pozostaje ono procesją, wszystko rozstrzyga się podczas sobotnich kwalifikacji, a tegoroczna zmiana na dwa obowiązkowe pit stopy nic nie dała poza chaosem strategicznym. Dla wielu był to weekend do zapomnienia. Bearman dostał karę dziesięciu miejsc przesunięcia za niebezpieczny manewr, a Stroll karę czterech miejsc za dwa wybryki na torze – po jednym na Leclercu i Gaslym. Sir Lewis również dostał trzy miejsca przesunięcia. Gabriel Bortoleto odpadł na samym początku, ale przede wszystkim wyścig okazał się koszmarem dla Mercedesa. Zepsuty silnik w samochodzie George’a Russella w kwalifikacjach nie wystarczył. W trakcie wyścigu Jerzy zdenerwował się na potężnego Williamsa, prowadzonego przez Alexa Albona, i na 50. okrążeniu przestrzelił szykanę, krzycząc przez radio, że nie odda pozycji i woli dostać karę. Liczył na 5 sekund, a dostał karę przejazdu przez aleję serwisową, czyli około 20 sekund. Wyjątkowo Lance Stroll dokonał pod koniec wyścigu wyjątkowego manewru wyprzedzania, tuż za tunelem, w szykanie gdzie nikt tego nie robi – tam gdzie nerwy Russella osiągnęły apogeum. Norris wygrał po raz pierwszy w Monako, a Leclerc był bliski powtórzenia swojego sukcesu sprzed roku. Przynajmniej kibice z banerem „Must be the water” zapewnili mu uśmiech do końca weekendu. Podium uzupełnił Oscar Piastri.

W Barcelonie stało się jasnym, że Verstappen stracił swoje szanse na mistrzostwo. A przynajmniej tak można na to patrzeć z perspektywy przyszłych wydarzeń. George Russell stał się ofiarą ataku Maxa po tym jak (niepotrzebnie) inżynier Holendra kazał oddać pozycję Brytyjczykowi za incydent w pierwszym zakręcie po neutralizacji. Poza tym Drugovich stracił szansę na start w wyścigu przez Strolla, który za późno zgłosił ból w ręce i zgodnie z procedurami nie mogli go zastąpić. Dlatego w wyścigu pojechało 19 kierowców. Za przyczynę kontuzji Kanadyjczyka legendy podają, że po (kolejnych nieudanych) kwalifikacjach Stroll stracił panowanie nad sobą i w złości uderzał w rzeczy w garażu. Krótko mówiąc: o jeden cios za daleko. Wyścig wygrał Piastri, a piąty był Hülkenberg. Do Barcelony wrócił także Robert. Ale nie Kubica, tylko Lewandowski. Nasz rodak został chorążym szachownicy, a wcześniej spotkał się z Maxem Verstappenem, z którym wymienił się uprzejmościami i doświadczeniami mistrzów. Podium uzupełnili Norris i Leclerc.

W Kanadzie, Lando za bardzo wziął do siebie słowa Ayrtona Senny i wykorzystał przestrzeń, z tym że, w przeciwieństwie do sytuacji Brazylijczyka, dla Norrisa przestrzeni nie było, kiedy wjeżdżał w lewą stronę bolidu Piastriego. Na szczęście, Australijczyk dojechał na czwartym miejscu, a Brytyjczyk musiał się wycofać. Podium zdominowali kierowcy Mercedesa. Wygrał Russell, a trzeci był Antonelli (pierwszy raz w karierze na podium). Rozdzielił ich Verstappen. Na torze Red Bulla w Alpach, Sainz nawet nie wystartował, bo jego Williams płonął po okrążeniu formacyjnym. Podczas całego weekendu kierowca zgłaszał problemy z hamulcami. Max Verstappen po raz kolejny stracił punkty w walce o mistrzostwo, po tym jak wjechał w niego Kimi Antonelli, a McLareny walczyły ze sobą o dominację na torze. Ostatecznie wygrał Norris przed Piastrim i Leclerc’iem.

W Wielkiej Brytanii od 11. okrążenia zaczął padać niemiłosierny deszcz. Jednak wobec wielu przetasowań i zwrotów akcji najpiękniejsze pozostaną niesamowite obrazki, kiedy to Nico Hülkenberg po raz pierwszy w swojej piętnastoletniej karierze stanął na podium oraz zdobył trofeum z klocków LEGO. Oprócz tego, Piastri po raz pierwszy stracił swoją aurę chłodnego i stabilnego kierowcy, ale ogólnie było to jedno z najlepszych Grand Prix w tym sezonie. Na podium znaleźli się; Norris, który dojechał przed Piastrim i potężny niemiecki Hülk.

W Belgii opóźniono start o godzinę, bo wszyscy w FIA boją się deszczu, a przecież opony z niebieskim paskiem nie zostały jeszcze wynalezione. Sprint wygrał Verstappen, przed Piastrim i Norrisem. W wyścigu pierwsze miejsce zajął Piastri, drugie Norris, a trzecie Leclerc. Na Węgrzech wygrał Norris przed Piastrim i Russellem. W Holandii przewaga Australijczyka nad Verstappenem wynosiła już 102 punkty, co wówczas wydawało się niezagrożone – tym bardziej, że Norris odpadł po awarii silnika. Holandię miło wspominać będzie także Isack Hadjar, który po raz pierwszy stanął tam na najniższym stopniu podium. Obok reprezentanta Francji stanęli także Verstappen i zwycięski Piastri. Na włoskiej Monzie kuriozalnie wykonano „papaya rules”, kiedy to inżynierowie McLarena kazali Piastriemu przepuścić Norrisa za sprawą słabego pit stopu tego drugiego. Dzięki temu wydarzeniu w niezliczonej ilości grafik powstałych po tym wyścigu zapisał się „onboard” Maxa Verstappen, komentujący zamianę pozycji. Holender wygrał te zmagania, Norris dojechał drugi – przed Piastrim.

W Kraju Ognia, czyli Azerbejdżanie, po raz pierwszy od bardzo dawna wyścigu nie ukończył Oscar Piastri – paradoksalnie – po aktualizacjach bolidu. Natomiast Max Verstappen, dzięki zwycięstwu odniesionemu na ulicach Baku, wrócił do gry o mistrzostwo. Tym bardziej, że Norris wyciągnął z tego wyścigu niewiele, zdobywając siódme miejsce. Wielu zaimponował także Sainz, który zdobył najniższy stopień podium po raz pierwszy w barwach Williamsa. Podium uzupełnił Russell.

W Singapurze McLaren przypieczętował z kolei zdobycie mistrzostwa konstruktorów drugi raz z rzędu, podobnie jak za czasów Senny. Do szczególnie wyjątkowych będą należeć „onboardy” i wypowiedzi Fernando Alonso, który pobił rekord pod względem najwięcej ikonicznych cytatów na wyścig (i zdobył „trophy for the hero of the race”). Na pierwszym okrążeniu od razu doszło do kontaktu pomiędzy McLarenami. Norris wjechał w Piastriego i tym razem nie przywołano „papaya rules”. Australijczyk nie mógł także celebrować mistrzostwa razem z ekipą, ponieważ „musiał” oddać się obowiązkowym wywiadom. Pod koniec wyścigu Hamiltonowe hamulce przestały działać, a Alonso aż pięć razy nie mógł w to uwierzyć. Wyścig zwyciężył Russell, przed Verstappenem i Norrisem.

Austin i Meksyk okazały się niezwykle korzystne dla Ferrari Charlesa Leclerca, który był w stanie dojechać na podium, a Max Verstappen kolejny raz odrobił straty do Oscara Piastriego. W Stanach doszło natomiast do poważnego incydentu z udziałem McLarenów i Hülkenberga, a Charles Leclerc omijając zamieszanie, wcielił się w Zygzaka McQueena z filmu „Auta”. Meksyk pełen kolorów i muzyki latino okazał się jednak niezwykle pechowy dla Maxa, który z powodu czerwonej flagi nie zdołał wyprzedzić Leclerca. Ale i dla Piastriego, który nie dogonił Bearmana, i który to z kolei dojechał na czwartym miejscu. W Haasie. A podczas treningów Russell siedział przebrany za luchadora na trybunach. Po tym Grand Prix to właśnie Lando Norris wrócił na pierwsze miejsce w klasyfikacji mistrzostwa kierowców. W sprincie w Austin na podium znaleźli się Verstappen, Russell i Sainz. Wyścig wygrał Verstappen, przed Norrisem i Leclerckiem. W mieście Meksyk po najwyższe laury sięgnął Norris. Drugie miejsce zajął Leclerc, a trzecie Super Max.

Podczas sprintu w Brazylii, Piastri stracił punkty ze sprintu, którego nie ukończył, po „Mario Kart move” Lando Norrisa. Brytyjczyk umocnił się też na pozycji lidera klasyfikacji. Na drugie miejsce w sprincie wskoczył Kimi Antonelli, a podium uzupełnił George Russell. Zarówno podczas sprintu, jak i wyścigu było wiele walki. W środku stawki było dużo manewrów wyprzedzania. Warto tu przywołać rywalizację pomiędzy Hülkenbergiem, a kierowcami Racing Bulls. Verstappen zrobił to ponownie: w Brazylii z pit lane wjechał na podium, tym razem na trzecie miejsce. Drugi był solidny przez cały weekend Kimi Antonelli, a wygrał Norris. Podobno wszyscy Tifosi płakali całą noc po tym wyścigu. Ale oprócz tego wszyscy fani F1 dostali jeden z piękniejszych widoków, kiedy to dziesięć samochodów przekroczyło linię mety jeden za drugim w ciągu sześciu sekund bez samochodu bezpieczeństwa.

W Las Vegas los postawił zagrać va banque i sprawił, że w trakcie kwalifikacji oraz przed samym wyścigiem „Miasto Grzechu” tonęło w deszczu, ale również, że oba McLareny zostały zdyskwalifikowane, podobnie jak Ferrari w Chinach. Max Verstappen zrównał się w klasyfikacji z Piastrim i wówczas tracił tylko 24 punkty do prowadzącego Norrisa. Poza tym wręczono całkiem piękne trofea. Na podium wtoczyli się Max Verstappen, który rozpoczął swoją serię zwycięstw do końca sezonu, a oprócz niego George Russell i Kimi Antonelli – po dyskwalifikacjach kierowców McLarena.

Po Katarze mogliśmy ponownie zanurzyć się w rytmach „Smooth Operator”. Pojawiły się też wyliczenia, ile potrzebują Max i Oscar, aby pokonać Lando w walce o tytuł mistrza. Verstappen tracił tylko 12 punktów, a Piastri 14. Ten ostatni wrócił do gry, ponieważ od Las Vegas zaczął regularnie pojawiać się w czołówce stawki. Wygrał sprint, ale podobnie jak jego kolega z zespołu stali się ofiarami „grande strategii” McLarena na 7. okrążeniu wyścigu. Na szczęście dla Norrisa, przez uślizg Antonellego, Brytyjczyk nie stracił pod koniec zmagań aż tylu punktów. Do trzeciego na podium Sainza dołączyli drugi Piastri i pierwszy Verstappen.

W Abu Dhabi doczekaliśmy się walki, której nie było od 2010 roku. To właśnie wtedy po raz ostatni trzech kierowców przed ostatnim wyścigiem posiadało matematyczne szanse, aby zdobyć tytuł mistrza. Nadzieje na emocje w wyścigu były potężne – tym bardziej, że Verstappen zdobył pierwsze miejsce w kwalifikacjach. Piastri pokazał, że walczy o tytuł do samego końca. Na pierwszym okrążeniu wyprzedził Norrisa po zewnętrznej, zdobywając drugie miejsce. Później Brytyjczyk musiał wyprzedzić po swoim pierwszym pit stopie kilku kierowców. Yuki Tsunoda próbował wcielić się w meksykańskiego ministra obrony, jednak nie był w stanie dorównać potędze „papajowego” bolidu. Wyścig wygrał Verstappen. Drugie miejsce – zasłużenie – zdobył Piastri.

Wobec wszystkich kalkulacji jasnym jednak było, że Norrisowi wystarczy trzecie miejsce do zdobycia mistrzowskiego tytułu. Tak właśnie się stało. Zakończył się jeden z najbardziej emocjonujących sezonów ostatnich lat. Ostatni sezon, w którym mogliśmy oglądać bolidy w takiej konfiguracji. Sezon, w którym do samego końca elektryzowała nas rywalizacja o tytuł mistrza świata kierowców. Wyniki obu klasyfikacji prezentują tabele zamieszczone poniżej:

KLASYFIKACJA KIEROWCÓW SEZONU 2025 FORMUŁY 1:

1. Lando Norris #4 McLaren 423 pkt.
2. Max Verstappen #1 Red Bull Racing 421 pkt.
3. Oscar Piastri #81 McLaren 410 pkt.
4. George Russell #63 Mercedes 319 pkt.
5. Charles Leclerc #16 Ferrari 242 pkt.
6. Lewis Hamilton #44 Ferrari 156 pkt.
7. Andrea Kimi Antonelli #12 Mercedes 150 pkt.
8. Alex Albon #23 Williams 73 pkt.
9. Carlos Sainz #55 Williams 64 pkt.
10. Fernando Alonso #14 Aston Martin 56 pkt.
11. Nico Hülkenberg #27 Kick Sauber 51 pkt.
12. Isack Hadjar #6 Racing Bulls 51 pkt.
13. Oliver Bearman #87 Haas F1 Team 41 pkt.
14. Liam Lawson #30 Racing Bulls 38 pkt.
15. Esteban Ocon #31 Haas F1 Team 38 pkt.
16. Lance Stroll #18 Aston Martin 33 pkt.
17. Yuki Tsunoda #22 Red Bull Racing 33 pkt.
18. Pierre Gasly #10 Alpine 22 pkt.
19. Gabriel Bortoleto #5 Kick Sauber 19 pkt.
20. Franco Colapinto #43 Alpine 0 pkt.
21. Jack Doohan #7 Alpine 0 pkt.

 

KLASYFIKACJA KONSTRUKTORÓW SEZONU 2025 FORMUŁY 1:

1. McLaren 833 pkt.
2. Mercedes 469 pkt.
3. Red Bull Racing 451 pkt.
4. Ferrari 398 pkt.
5. Williams 137 pkt.
6. Racing Bulls 92 pkt.
7. Aston Martin 89 pkt.
8. Haas 79 pkt.
9. Kick Sauber 70 pkt.
10. Alpine 22 pkt.

 

Co się zmieni po sezonie 2025? Nie będzie już systemu DRS; zniknie nazwa zespołu Sauber, tak jak silniki Renault i Yuki Tsunoda jako kierowca podstawowy. W padoku nie zobaczymy także Christiana Hornera i Helmuta Marko w uniformach zespołu Red Bull Racing. Nadchodzi całkowicie nowa era, w której dodatkowo pojawi się nowy, jedenasty zespół, a bolidy przejdą kompletną rewolucję.

Wielkimi krokami zbliżają się prezentacje malowań bolidów i lutowe testy w Bahrajnie. Naturalnie możemy już teraz sugerować się pogłoskami z różnych zespołów, natomiast pewne odpowiedzi uzyskamy dopiero po pierwszym starcie albo po pierwszej linii mety. Taka właśnie jest Formuła 1 – piękna w swojej nieprzewidywalności.

Wiktor Trzecina


Aktualnie gramy

Tytuł

Artysta

Audycja on-air

Studio kryminalne

10:00 12:00

Background