Muzyczny „Stan Powietrza” w Krakowie. Podróż po różnorodności Stowarzyszenia OUTPOST
Autor: Redakcja Online dnia: 14 lutego, 2026
7 lutego 2026 roku, a ja znowu jadę tramwajem numer 52. Na słuchawkach po raz setny w tym tygodniu leci album Stan Powietrza. Kierunek? Klub Spotkań Poczta Główna i koncert Stowarzyszenia OUTPOST, będący okazją do przesłuchania wydanego w listopadzie, już wcześniej wspomnianego, mixtape’u.
Prezentowany mixtape był dla mnie po pierwszym przesłuchaniu wielką zagadką. Mozaiką dźwięków, form, głosów. Totalna różnorodność, jakby wszystko grało na granicach gatunków, spokoju i klubowych bassów. Mianownikiem tej mieszanki jest: MIASTO. Konkretnie nasz Kraków. Chyba tak właśnie trzeba tego dzieła słuchać. Snując się po chodnikach, tramwajach, wysiąść na przystanku Biprostal. Ale jak to może brzmieć skumulowane w jednym pomieszczeniu podczas jednej nocy?
Plan wieczoru był przepełniony różnymi osobowościami i stylami. Na scenie pojawili się: ciiicho, Bee, mary magdalene, Odemlanie, Misz, genetic mess, stypa, Zosia, Balic Impact, betton, D&P Beats, Fiodor, Alexy Tymia, monotechnika, baklu, Biały Falochron, Kopi, Kind Kids, Kwiat Cebuli, hairy otter, karo rachwał, Michał Pamula. Outpostowicze po głównym lineup’ie bawili się podczas AFTERPARTY (jcobcrow X JULeS, Kwiat Cebuli B2B dzasmina fm, Versatile b2b Spirited).

Było to dla mnie nowe doświadczenie. Stali słuchacze UJOT FM i Magazynu Muzycznego mogą kojarzyć mnie z naszego K-popowego Kotła, ewentualnie rozmawiania o popularnych popowych artystach. Dlatego ten koncert był dla mnie wkroczeniem w nowy świat, który pokazała mi Zuzia Charciarek z naszego radia.
Brzmienia zmieniały się z każdą godziną coraz bardziej, wraz z artystami na scenie. Grali kawałki ze Stanu Powietrza; nie tylko te, które nie znalazły się na nim, ale również starsze utwory. Widziałam w tłumie osób stałych słuchaczy. Śpiewali teksty piosenek, uśmiechali się pod nosem, tańczyli przykryci kolorowymi światłami reflektorów. Miejski klimat odszedł trochę w zapomnienie, pojawił się luz, radość z muzyki. Sceną zawładnęła PASJA. Widać ją było nawet z końca sali. Ci ludzie po prostu bawili się swoją muzyką. Mimo, że nie znałam jeszcze całych tekstów, czy niektórych nawiązań, które pojawiały się w interakcjach z publicznością na scenie i poza nią, to wciąż świetnie się bawiłam. Trochę jakbym była przyjęta do wielkiej outpostowej rodziny.

Szczególną uwagę przykuły występ zespołu betton, stypy, genetic mess oraz anielski głos Bee. Kiedy betton zaczęli śpiewać razem z mary magdalene Siedzę w oknie, poczułam się, jak na koncercie gwiazd typu Dawid Podsiadło. Ciało samo bujało się w rytm muzyki. Na Stypę i chodniki czekałam najbardziej. Nie zawiodłam się. Głos, charyzma, ten klimat to nie tylko urok wersji studyjnych utworów. Mogę śmiało stwierdzić, że na żywo ten mixtape i muzyka wszystkich z OUTPOSTu brzmi lepiej. Genetic mess prezencją i oprawą występu tylko przekonali mnie, że to są artyści, nie banda młodych ludzi, którzy mają okazję wydać muzykę. Oni mają coś do powiedzenia, mają własne ścieżki, wiedzą, jak chcą słuchaczom to przekazać i po prostu mają talent.

Ania Gadamska z naszej redakcji muzycznej już kiedyś pisała o sile niszowej sceny, zachęcała do muzycznych eksploracji. Szczerze? Podpisuję się pod jej słowami. Można odkryć perły mające przekaz, duszę. Nie tylko potencjalnie viralowe, proste brzmienie. Artystów z OUTPOST już zaobserwowałam na Spotify i Instagramie, wam również polecam śledzenie ich działalności i wspieranie Stowarzyszenia. W pokoncertowych rozmowach z organizatorami dowiedziałyśmy się z Zuzią, że planowane są kolejne takie wydarzenia. Już nie raz w roku, a częściej. Tym bardziej zachęcam. Wyjdźcie po sesji na miasto, ubierzcie słuchawki i odpalcie mixtape Stan Powietrza.
Maja Janoszek