Lęk przed rzeczywistością

Written by on 1 kwietnia 2020

Mijają kolejne tygodnie. Z każdym następnym dniem nadzieja na powrót do znanej nam rzeczywistości maleje. Czy można być optymistą, obserwując tak przerażające statystyki? Co musi się stać byśmy wreszcie zdali sobie sprawę z tego, w centrum jakich wydarzeń się znajdujemy? Czy to, co teraz dzieje się na całym świecie jest nas w stanie czegoś nauczyć?

Rozłąka ze znajomymi przybrała inny niż do tej pory wymiar. Inaczej wyglądają też rozmowy. Do niedawna pełne śmiechu i żartów, zamieniają się w poważne dyskusje o tym wszystkim, co właśnie ma miejsce. Podczas jednej z takich rozmów, mój przyjaciel zadał mi pytanie „Ciekawe czy jak to wszystko się unormuje, to ludzie zmienią podejście?”. Jeszcze długo po zakończeniu naszej konwersacji myślałam nad odpowiedzią. 

Świat, który znałam do tej pory, podszyty był pogardą i nienawiścią do drugiego człowieka. Miejscem niezrozumienia, wypełnionym ludźmi brzydzącymi się pomagać słabszym. Wylęgarnią zakochanych we własnym obliczu. Skupiskiem kłamstw i ludzkiej zazdrości. Życie było niekończącym się teatralnym spektaklem, podczas którego zakładaliśmy coraz to nowsze maski, z niecierpliwością czekając na aprobatę widowni. Taki świat zapamiętałam.

Nieustannie odczuwam lęk przed rzeczywistością. Świadomość otaczającego mnie zagrożenia potęguje strach. Nie martwię się o siebie, tylko o tych, którzy w jakikolwiek sposób są mi bliscy. Nie dopuszczam do siebie myśli o stracie którejkolwiek z tych osób. Nie chcę po raz kolejny być naocznym świadkiem śmierci. To mój największy lęk. Są ludzie, dla których ten lęk stał się już rzeczywistością. Ciężko przygotować się na taki moment. Śmierć, która przez wielu do niedawna była tak bardzo wyczekiwana, traktowana, jako jedyny sposób na ucieczkę przed przytłaczającym ich światem, stała się obecnie ostatnim z pragnień. Czy wreszcie docenimy dar, jakim jest nasze życie? Czy jesteśmy w stanie zmienić samych siebie?

Odnoszę wrażenie, że nadmierna ilość wolnego czasu, którą obecnie posiadamy, jest po coś. Nie mam na myśli odpoczynku, sprzątania czy nadrabia zaległości. Ten czas postrzegam, jako szanse na przemyślenie tego, kim jesteśmy jak postępujemy i co nami kieruje?

Najważniejszym, co przychodzi mi na myśl, jest to, czy nadal potrafimy zobaczyć w drugiej osobie człowieka? Często zapominamy o tym, że wszyscy jesteśmy tacy sami, różni nas tak naprawdę niewiele. Podejrzewam, że gdybym porównała pewne osoby do ubogich na ulicy, poczuliby się niezwykle urażeni. Duma i złudzenie ponadprzeciętności nie pozwoliłoby im na przyrównanie się do zaniedbanych bezdomnych. Najczęściej to właśnie takie osoby patrzyły na mnie ze zdziwieniem i pogardą, gdy siedziałam na chodniku obok śmierdzących, brudnych dla nich nie-ludzi. Rozmowy z tymi, dla których ulica była domem, uświadomiły mi jak przewrotne jest ludzkie życie i jak łatwo w jeden moment wszystko stracić.

Musimy odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie: czy my potrafimy jeszcze dostrzec inne cierpienie niż nasze własne? 

Z trudem zauważamy problemy innych, ale z wielką łatwością przychodzi nam ich ranienie.
Czasem wystarczy głupi uśmiech lub lekceważący wzrok, by zadać ból. Bawi nas ludzka krzywda. Nigdy nie czujemy się winni, a na miejscu pokrzywdzonych najpierw stawiamy siebie. Wyrażenie skruchy jest w dzisiejszych czasach niespotykane, bo nie lubimy już przepraszać. Wydaje się nam, że łatwiej jest zapomnieć i przejść do porządku dziennego.

Ostatnie akapity nie są osądem wszystkich ludzi, ale poszczególnych jednostek.

Myślę, że każdy z nas ma sobie coś do zarzucenia. Ten ciężki dla całego świata czas jest idealnym momentem, by przeanalizować swoje dotychczasowe życie. Warto zastanowić się nad tym, czy stając w tej chwili w obliczu śmierci, moglibyśmy powiedzieć: „jestem zadowolony ze swojego życia”, „byłem dobrym człowiekiem”, „niczego nie żałuję”.

Wykorzystajmy ten czas mądrze, nie postępując pochopnie, bo chwila nieuwagi może kosztować nas wiele. Jeśli chcemy ratować świat, zacznijmy od samych siebie.

Pomagajmy tym, którzy tego potrzebują.
Akceptujmy ludzkie słabości.
Zacznijmy doceniać swoich bliskich.
Przestańmy ranić innych swoimi słowami.
Nie bądźmy zazdrośni.
Zapomnijmy o kłamstwie.
Miejmy w sobie na tyle odwagi, by umieć przyznać się do błędu.
Nauczmy się mówić ,,przepraszam”.

Tekst: Nela Nocoń


Current track

Title

Artist

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!