Heart + 30 000 – ,,Niektórych trzeba zabić” Patricii Evangelisty

Autor: dnia: 8 kwietnia, 2026

Muszę się przyznać, że mało wiem o Filipinach – kojarzę je głównie z muzyką i aż wstyd się przyznać, to by było na tyle. Dlatego też z przyjemnością, ale też ciężkim sercem, zabrałam się do lektury Niektórych trzeba zabić. Rządy terroru na Filipinach, żeby nadrobić trochę wiedzy historycznej o tym wyspiarskim kraju.

Autorka Patricia jest Filipińską dziennikarką, zajmującą się najtrudniejszymi tematami – katastrofami naturalnymi, przestępczością, różnymi konfliktami wewnętrznymi i międzynarodowymi. Jak sama wspomina, w trakcie swojej pracy widziała niezliczoną ilość trupów, ludzi, którzy zginęli w najbardziej tragiczny sposób. Mimo to, stara się zachować w swojej pracy obiektywność i pewne oddalenie od ludzkich nieszczęść, co, jak sobie wyobrażam, jest dla jej zawodu szczególnie ważne, żeby nie zwariować. Niesamowita umiejętność zachowania dystansu z pewnością przydała jej się szczególnie w latach 2016-2022, kiedy to rząd pod prezydenturą Rodriga Duterte rozpoczął walkę z narkotykami.

Patricia nie daje czytelnikowi możliwości, aby chociaż na chwilę zaczął sympatyzować z oprawcą i powodem śmierci tysięcy ludzi – od początku poznajemy Duterte, nie tylko z poziomu założeń programowych, ale również obrzydliwych i strasznych komentarzy, rzucanych jako burmistrz, potem kandydat na stanowisko i ostatecznie prezydent kraju. Groźby śmierci, propagowanie samosądów na dilerach i narkomanach (faktycznych czy podejrzanych), otwarcie wyrażana amnestia dla policjantów, którzy przekroczyli swoje uprawnienia mordując mieszkańców czy „żarty” z wykorzystania seksualnego – w „kwiecistych” wypowiedziach Roberta Duterte nie brakuje niczego.

Ale nie jest to książka wyłącznie o dyktatorze – traktuje ona również o życiach tych, którzy w tragiczny sposób odeszli z tego światach, ale też o tych, którzy pozostali, by walczyć o dobre imię i sprawiedliwość dla swoich bliskich. Tych, którzy żyją, pamiętają, boją się jutra, ale z odwagą nadal mówią, aby kolejne pokolenia nigdy nie zapomniały terroru, który spadł na Filipiny. W trakcie czytania poznajemy imiona i nazwiska, lista martwych fizycznie, ale też psychicznie, wydaje się prawdziwie nieskończona. Niektóre imiona pozostaną ze mną na zawsze, jak Heart de Chavez, transpłciowa kobieta, która została uprowadzona przez policję za drobny handel narkotykami. Policja zażądała od jej matki pięćdziesięciu tysięcy pesos za uwolnienie. Dzisiaj to około trzech tysięcy złotych, ale wtedy, w 2017 roku, średnia pensja netto wynosiła około tysiąca trzystu złotych miesięcznie, osiemnastu tysięcy pesos filipińskich. Matka Heart zastawiła emeryturę swojego męża za siedem tysięcy pesos. Policjantom to nie wystarczyło, Heart została co prawda zwolniona z aresztu, ale trzy dni później znaleziono ją martwą z ranami postrzałowymi. Historii kończących się w podobny sposób, między 2016 a 2022 rokiem było, według organizacji humanitarnych, nawet trzydzieści tysięcy.

Niektórych trzeba zabić jest książką zarówno potrzebną, jak i nie dla każdego. Nie uważam się za osobę o słabych nerwach, jednak wielokrotnie musiałam odejść od lektury, żeby wstać i się przewietrzyć. Jednak, jeżeli tylko zdrowie wam na to pozwoli, z całego serca polecam sięgnąć po tę pozycję. Jest to nie tylko studium tego, do jakich tragedii może doprowadzić fanatyzm polityczny, ale też testament i świadectwo tych, którzy żyli w tym piekle i wyszli z niego żywi, chociaż nie zdrowi. Bo jak można wyjść zdrowo z ludobójstwa?

Nana Afua Asante


Kontynuuj czytanie

Aktualnie gramy

Tytuł

Artysta

Audycja on-air

Background