„Hamnet” i Oscary
Autor: Redakcja Online dnia: 14 marca, 2026
Uroczysta ceremonia wręczenia Oscarów zbliża się wielkimi krokami. W nocy z 15 na 16 marca ponownie dowiemy się, kto otrzyma najbardziej prestiżowe nagrody w świecie kina. Jednym z niepodważalnych faworytów tego roku pozostaje Hamnet – subtelny, epatujący ogromną siłą emocjonalną film w koprodukcji amerykańsko-brytyjskiej. Dzieło Chloé Zhao, która dwie statuetki zdobyła już w 2021 roku za film Nomadland, opowiada historię rodziny Williama Szekspira oraz tragedii, jaka nieodwracalnie zmieniła go jako artystę i człowieka. Hamnet nominowany jest aż w ośmiu kategoriach, w tym za najlepszy film, najlepszy scenariusz adaptowany oraz reżyserię. Wśród twórców docenionych przez Akademię znalazła się także Polka – Małgosia Turzańska, nominowana w kategorii najlepsze kostiumy.
W czasach, gdy branża filmowa niechętnie podejmuje komercyjne ryzyko, a sale kinowe zdominowane są przez kolejne biopiki, remaki oraz adaptacje klasycznych powieści, Hamnet stanowi intrygującą i skomplikowaną alternatywę. Na pierwszy rzut oka najnowszy film jednej z najbardziej interesujących reżyserek ostatnich lat posiada wszystkie cechy XXI-wiecznej hollywoodzkiej produkcji. Oparty na powieści Maggie O’Farrell z 2020 roku o tym samym tytule, jest kolejną próbą ukazania życia słynnej postaci w nieoczywisty, nowatorski sposób. Współczesnej publiczności nieobce są również feministyczne zabiegi, które na pierwszym planie historycznych wydarzeń stawiają kobiety oraz ich perspektywę. Mimo to Hamnet oraz jego barwni, niezwykle ludzcy bohaterowie są w stanie nas zaskoczyć. Podczas dwugodzinnego seansu przyglądamy się życiu i codziennemu funkcjonowaniu żony najsłynniejszego dramatopisarza w historii. Agnes to kobieta obdarzona darem widzenia przyszłości, a zarazem matka i pani domu. Już od pierwszej sceny podporządkowuje sobie naszą uwagę z taką samą determinacją, z jaką pragnie podporządkować kapryśny los – własny oraz swoich dzieci. Mąż Agnes, William (jego charakterystyczne nazwisko pada w filmie tylko raz), to bohater napędzany potrzebą tworzenia, który oddala się od rodziny, aby móc realizować marzenia o pracy w teatrze. Ten konflikt interesów wytwarza w małżeństwie napięcie i odpowiednią dynamikę, napędzającą losy każdego bohatera z osobna w nieprzejednany i fascynujący sposób.
Niekwestionowaną gwiazdą filmu Zhao pozostaje Jessie Buckley, która wciela się w rolę głównej bohaterki. Wszystkie pochwały, nominacje oraz nagrody, jakimi obdarowywana jest irlandzka aktorka, są w pełni uzasadnione. Jej występ to surowy i szczery testament siły macierzyństwa oraz okrucieństwa straty, o którym mówi się zdecydowanie najgłośniej w kontekście nadchodzącej ceremonii rozdania statuetek Akademii Filmowej. Buckley mistrzowsko wciela w życie wizję Maggie O’Farrell – żona Szekspira nie jest już tylko niepiśmienną wieśniaczką, która „zmusiła młodego Williama do małżeństwa”, jak często przedstawia ją nieprzychylna historia. Agnes to kobieta z krwi i kości, która żyje w symbiozie z naturą. To właśnie w tym niebezpiecznym żywiole dostrzega ona piękno, moc oraz zgubę, które wiecznie przeplatają się w życiu bohaterki.
Jak dotąd Jessie Buckley otrzymała za kreację Agnes nagrodę BAFTA, Critics’ Choice Award, a także Złoty Glob. Zdobycie tych prestiżowych statuetek zazwyczaj czyni aktora bądź aktorkę faworytem do zwycięstwa w oscarowym wyścigu i nie inaczej jest w przypadku trzydziestosześcioletniej kobiety. Triumf Buckley wydaje się pewny, nawet jeśli Hamnet opuści ceremonię bez nagrody za najlepszy film (silnym oponentem pozostaje Jedna bitwa po drugiej, choć zwycięstwo Grzeszników również może nas zaskoczyć). Wszelki sceptycyzm wobec jej występu może zostać momentalnie rozwiany poprzez zaledwie jedną scenę – aktorka druzgocąco przedstawia reakcję Agnes na śmierć syna, demonstrując towarzyszące jej niedowierzanie, wewnętrzną destrukcję i rozpacz. Odbiorca odczuwa cierpienie bohaterki niemal fizycznie.
Hamnet tak dobitnie rezonuje z publicznością, ponieważ to elegancka, ale jednocześnie intensywna opowieść o żałobie i uświęcającej wartości sztuki w życiu człowieka. Pragnienie tworzenia oddala Williama od żony, lecz stanowi dla niego medium, przez które może wyrazić własne cierpienie, a także dać zmarłemu synowi drugie życie w nowej, niematerialnej formie. „Produkcja filmowa to dość samotny proces” – przyznaje sama Chloé Zhao, być może nieco zaskakująco w jednym z wywiadów, co zbliża ją do Szekspira, którego widzimy na ekranie. Hamnet jest przepełniony miłością do sztuki oraz życia w codziennym i pozornie zwyczajnym wydaniu. Prostota ujawnia się w długich ujęciach wiejskiego krajobrazu i oszczędnej pracy kamery (inspirowanej zdjęciami z filmu Strefa interesów Jonathana Glazera). Eksponują one każdy najmniejszy detal gry aktorskiej Jessie Buckley oraz Paula Mescala, sprawiając, że bohaterowie hipnotyzują i porywają widzów. Fenomenalny jest również jedenastoletni odtwórca tytułowej roli – Jacobi Jupe, który wnosi do swoim występem mnóstwo wrażliwości i uroku. Być może to właśnie Hamnet zdobędzie statuetkę w kategorii Najlepszy casting, która po raz pierwszy uhonoruje wybitnych dyrektorów obsady już w tę niedzielę.
Film Chloé Zhao to niekwestionowane arcydzieło produkcji Stevena Spielberga, które wzrusza widza na długo po zakończonym seansie. Łagodne obrazy, wszechobecna muzyka w kompozycji Maxa Richtera i obfitość prowincjonalnej przyrody, kontrastują z brudem i mrokiem Londynu, wzmacniają przekonanie odbiorcy, że doświadczył właśnie prawdziwej uczty dla zmysłów. Bez względu na wynik oscarowego starcia, Hamnet zapisze się w pamięci widzów i krytyków na długo. Wszak to katartyczny film o nas samych i o skomplikowanej naturze żałoby, której doświadczyć może każdy – nie tylko William Szekspir. „To co zostało nam dane, może być odebrane w każdej chwili” – wypowiada proroczo jedna z bohaterek filmu. Hamnet przypomina nam jednak, że nawet w cierpieniu istnieje szczególny rodzaj godności i oczyszczenia.
Milena Kloza
Zdjęcie w tle: Agata Grzybowska Focus Features, kadr z filmu Hamnet (2025), reż. Chloé Zhao.