God (H)jul

Autor: dnia: 23 grudnia, 2025

Chodząc po Malmö i Lund, zauważyłem lokalne autobusy, dumnie wyświetlające tytułowy napis, w oczekiwaniu na następnych pasażerów. Sprytna gra słów – po szwedzku „hjul” to koło, a Jul – święta (wymowa identyczna). Drobny szczegół, który pasuje do subtelnego obrazu skandynawskich świąt. 

Szwedzka kultura nie zasłaniania okien pewnie zszokowałaby nie jednego Polaka. W takich odsłoniętych oknach widać zawieszoną papierową gwiazdę. Nawiązuje ona do Gwiazdy Betlejemskiej, a Szwedzi wieszają ją na początek adwentu. Każdy dom ma identyczną, więc prawo Jante jest zrealizowane. Czym ono w ogóle jest? To zbiór nieformalnych praw, którymi żyją mieszkańcy fikcyjnego miasteczka Jante z powieści Aksela Sandemose Uciekinier przecina swój ślad. Ten fikcyjny dekalog definiuje w dużej mierze to, w jaki sposób żyją mieszkańcy Północy.

Pamiętam, gdy podczas jednych z zajęć ze szwedzkiego filmu, nagle wykładowca zaczyna opowiadać o… Listach do M. Moje zdziwienie z tego powodu było ogromne, więc się zaśmiałem. Zastanawiałem się, dlaczego rozmawiamy o kultowej polskiej komedii gdzieś daleko poza granicami RP. Profesor nawiązał jedną scenę z Listów do M do innego szwedzkiego filmu, później kontynuując wątek szwedzkich filmów świątecznych. Jest to o tyle ciekawe, bo Szwedzi, podobnie jak Polacy, również oglądają filmy na Wigilię. I to aż dwa! W południe, zanim świętowanie się na dobre zacznie, rodzina zasiada do przygód Kaczora Donalda, by później, po kolacji, obejrzeć już swoją rodzimą animacje – Opowieść wigilijną Karla-Bertila Jonssona. Tytułowy Karl-Bertil to 14-letni chłopak, pracownik lokalnej poczty mocno zainspirowany działaniami i postawą legendarnego Robina Hooda. Nawiązując do niego, wykrada prezenty zaadresowane do bogatych i daje je biednym. Mimo oburzenia ojca, który nazywa syna komunistą (dosłownie), Karl-Bertil jest chwalony przez mieszkańców, również tych bogatych. Tutaj więc znowu pojawia się szwedzka mentalność związana z prawem Jante, ale również efekty socjaldemokratycznych rządów, z których Szwecja jest znana.

W przerwie w dyskusji między szwedzkimi filmami świątecznymi, wykładowca przygotował dla nas drobny poczęstunek, składający się ze wigilijnych szwedzkich przysmaków. Były dwa „Julmus”, typ napoju smakujący jak połączenie bezalkoholowego Guinessa, coli i kwasu chlebowego, trochę mini bułeczek szafranowych, bardzo popularnych w trakcie święta Św. Łucji, mini pierniczki, czy… jabłka – popularny owoc na święta. Czułem się trochę, jak na wigilii klasowej w liceum. Myślę, że podobne rzeczy mogą zresztą być jedzone na szwedzkim odpowiedniku takiego wydarzenia. Ten drobny poczęstunek umilił czas zajęć i dodał trochę wewnętrznego światła do ciemności na zewnątrz.

Grudzień to w końcu najciemniejszy miesiąc roku. Przez pierwszą połowę tegorocznego grudnia, Szwecja ujrzała słońce na zaledwie 30 minut. Był to trudny okres, więc dobrze, że wróciłem do Polski, choć tutaj światło słonecznie również trudno zauważalne. Szwedzi znaleźli sposób, żeby chociaż metaforycznie dodać sobie otuchy w trakcie ciemnych tygodni. Tutaj pojawia się Św. Łucja. Jej dzień jest tradycyjnie obchodzony 13 grudnia ku pamięci… Św. Łucji, świętej z Syrakuz we Włoszech. Jej tragedia utraty oczu ma być symbolem najkrótszego dnia w roku. 

Obchody są bardzo huczne. Łucja zazwyczaj jest blondynką, co jednak powodowało niejednokrotnie problem na tle rasowym. Na głowie ma wianek ze świecami, niosąc światło na ciemne dni. Za nią idzie jej orszak, wszyscy ubrani w białe stroje, śpiewając kolędy. Jest to głównie szwedzkie święto, ale rozprzestrzeniło się na inne kraje skandynawskie, np. w Kopenhadze świętują bardzo efektownie na pięknie oświetlonych kanałach w mieście. 

Szwedzkie święta są w dużej mierze dość podobne, do tych polskich, choć na pewno mają swój inny, północy urok, który warto odkryć, a zrobicie to na antenie UJOT FM w audycji „Słychać tylko wiatr”!

Patryk Zaczkowski


Aktualnie gramy

Tytuł

Artysta

Audycja on-air

Przerwa na Fifkę

09:00 10:00

Background