Formuła 1 w wersji BB: Podsumowanie testów w Barcelonie i Bahrajnie

Autor: dnia: 28 lutego, 2026

Wracamy z królową motorsportu!!!

Sezon 2026 Formuły 1 (F1) jeszcze się na dobre nie rozpoczął, a już mamy wiele sensacyjnych informacji i zwrotów akcji. Red Bull zmodyfikował swoje malowanie o 3,3%. Po raz kolejny Tifosi mogą mieć nadzieję, że nadchodzący sezon należy do nich, a prezentacje bolidów, w fabrykach, jak i na torach, podczas testów przedsezonowych przykuły uwagę wielu obserwatorów. Nie bez powodu obiekty sportowe wymienione są w liczbie mnogiej. Otóż w tym roku, wyjątkowo, zespoły pojawiły się w Barcelonie i w Bahrajnie, gdzie łącznie przeprowadzono trzy tury testowe. Taki rozmach spowodowany jest wprowadzeniem nowej konstrukcji bolidów, która, podobnie jak opis każdej z tur testowych, zostanie pokrótce przedstawiona w niniejszym podsumowaniu testów przedsezonowych 2026 w F1.

Nowy sezon – (zupełnie?) nowe maszyny

W tym roku jesteśmy świadkami istnej rewolucji technologicznej F1. Przede wszystkim pojazdy stają się krótsze, węższe i lżejsze w stosunku do poprzednich czterech lat. Co prawda różnice nie są zawrotne, ale miło było zobaczyć bolid będący swoistą fuzją maszyn z sezonów 2014, 2017 oraz przedniego skrzydła z sezonu 2008.

Co najważniejsze, bolidy nie będą już wykorzystywać tzw. efektu przypowierzchniowego (czyli systemu, w którym powietrze przepływa przez wloty w podłodze pojazdu redukując opór powietrza), ani korzystać z DRS-u (z ang. Drag Reduction System, czyli otwierającego się tylnego skrzydła zwiększającego docisk). Oprócz tego, najważniejszą zmianą jest zrównanie ze sobą stosunku odzyskiwanej energii elektrycznej do spalinowej w silniku. Sprawia to, że po przekroczeniu pewnej prędkości bolid automatycznie przestaje przyspieszać, aby gromadzić energię, którą później będzie mógł wykorzystać w dowolnym miejscu na torze, podążając za innym zawodnikiem. Ten system z kolei nazwano MOM (ang. Manual Override Mode, inne skojarzenia dopuszczalne).

Opinie kierowców na temat nowych konstrukcji

Parafrazując słowa Fernando Alonso, w tym momencie F1 odchodzi od oddawania pełnej kontroli kierowcy, który jeździł na jak największym limicie i na granicy wytrzymałości swojej, jak i pojazdu (myślę, że to poniekąd dlatego my, prowadzący dwóch audycji Last Stint pokochaliśmy ten sport). Obecnie czeka nas więcej analiz, strategii i swoistej jazdy niczym robot. Dwie rozbieżne opinie wyraził Lewis Hamilton. W Barcelonie mówił, że bolid jest lżejszy, zwrotniejszy, mniejszy i w ogóle czuje się w nim dobrze (na pewno lepiej niż przez ostatnie cztery lata). A później w Bahrajnie sparafrazował wypowiedź Fernando Alonso, mówiąc że jeździ się wolniej niż GP2, pojawią się problemy z zarządzaniem energią oraz ze zrozumieniem tych zasad przez kibiców i kierowców. Najodważniejsze tezy wygłosił Max Verstappen. Tradycyjnie nie przebierał w słowach mówiąc, że obecna F1 stanie się Formułą E na sterydach. Sama zainteresowana z jednej strony wyznaczyła nagrodę za ściągnięcie czterokrotnego mistrza świata do siebie niczym w westernie (konkretniej zrobił to zespół Cupra Kiro), a z drugiej niektórzy kierowcy (w tym Lucas di Grassi, który też bywał w F1) i pracownicy tamtejszych ekip podkreślili, że kolejne generacje bolidów-trymerów będą szybsze od obecnej F1. Cytując klasyka – czas pokaże.

Harmonogram testów

Pierwsza tura, nazwana Shakedown, odbyła się w Barcelonie i trwała pięć dni od 26–30 stycznia br. Była ona zamknięta dla widowni i mediów, co będzie istotne w dalszej części tej relacji. Druga tura testów, a więc pierwsze pełnoprawne, oficjalne testy, odbyły się na torze Sakhir w Bahrajnie w dniach 11–13 lutego, gdzie dla mediów i kibiców wstęp był możliwy od ostatniej godziny dnia. Natomiast ostatnia tura, w pełni dostępna dla wszystkich odbiorców, odbyła się na tym samym torze dokładnie tydzień później i również trwała trzy dni.

Testy w Barcelonie – spóźnialscy

Podczas Katalońskiego Leża (luźne tłumaczenie słowa Shakedown) my, polscy kibice F1 mogliśmy mieć powody do uśmiechu. Okazało się bowiem, że zespół Williamsa nie pojawi się na Półwyspie Iberyjskim, z uwagi na niedopracowanie bolidu, delikatnie mówiąc. Pojawiły się problemy z przejściem testów zderzeniowych – kilka części bolidu nie dostało homologacji, bolid okazał się zbyt ciężki jak na nowe limity… Aż się sezony 2019 i 2020 przypomniały.

Problemy wystąpiły również w zespole Astona Martina, który na torze pojawił się dopiero trzeciego dnia (cały w czerni, gdyż Shakedown wypadł jeszcze przed premierą malowania tego zespołu). Jednak wówczas niewielkie opóźnienie przykryła wyjątkowa konstrukcja nowego pojazdu Adriana Neweya, który przykrył to, co w Bahrajnie zaczęło ciążyć Astonowi najbardziej – silnik. Pozostałe zespoły przyjechały bez opóźnień i zebrały mnóstwo danych, czego my wraz z mediami nie mogliśmy doświadczyć z pierwszej ręki.

Testy w Barcelonie – kontrowersje

Jako, że było to wydarzenie zamknięte, nikt z zewnątrz nie mógł nawet zrobić zdjęcia przez ogrodzenie, a co dopiero przeprowadzić wywiadu z kimkolwiek z padoku. Jedynym źródłem informacji były, skrupulatnie przefiltrowane przez F1, kilkuminutowe filmy najbardziej ogólnie streszczające wydarzenia z każdego dnia, po jednym filmie na dzień. Osobami, które jednak mogły być obecne wokół toru byli policjanci oraz inne organizacje porządkowe i ochroniarskie, które rozpędzały gapiów i „przypadkowych” przechodniów zainteresowanych dźwiękami nowych maszyn. A, że człowiek istotą sprytną jest, to przepędzeni z jednego wzgórza widzowie, przenosili się na inne, nagrywali filmy i robili zdjęcia z kilkudziesięciokrotnym zoomem, wypuszczali drony z kamerami na krótkie przeloty, a co majętniejsi nagrywali wydarzenia na torze z paralotni, czy własnych helikopterów.

Po prostu – niesamowite.

Testy w Barcelonie – zwieńczenie

Jednym ze skupiających uwagę wydarzeń było bliskie spotkanie szóstego stopnia Isacka Hadjara z barierkami. Najszybszy czas tych pięciu dni osiągnął Lewis Hamilton w Ferrari [1:16:348]. Wynik był zadowalający tym bardziej, że sam kierowca zachwalał ten bolid (przynajmniej przed Bahrajnem). Jego zespołowy kolega Charles Leclerc również był usatysfakcjonowany. W Red Bullu, McLarenie i Mercedesie panowały nastroje głównie pozytywne, a szefowie i kierowcy tychże czterech zespołów zaczęli w wywiadach portretować własną wersję tego mema ze Spider-manami, mówiąc że to ich przeciwnicy mają lepsze maszyny. Pozytywnie zaskoczyły Haas i Alpine – widać było, że przesiadka tych drugich z silników Renault na silniki Mercedesa było opłacalne. Pozostałe zawody zebrały sporo danych i szykowały się na otwarte testy na torze Sakhir.

Testy w Bahrajnie

Pierwszego dnia testów odbyły się pierwsze symulacje startów, przed którymi Franco Colapinto zadriftował, zahaczając o trawę. Potem samochody stały kilka dobrych sekund rycząc jak kosiarki zanim silniki zebrały energię niezbędną do wykorzystania na prostej. Oscar Piastri wspomniał, że te ewentualne straty na starcie mogą być nie do nadrobienia w przebiegu wyścigu. F1 zmuszona była przeznaczyć część testów wyłącznie na procedury startowe. Po raz kolejny zaimponowało Ferrari. Lewis Hamilton wystrzelił jak rakieta na jednym z próbnych startów, a szczyt tabeli czasów ponownie zdobyło Ferrari, tym razem z numerem 16. Charles Leclerc ustanowił najlepszy czas całych testów w Bahrajnie [1:31:992], pozytywnie nastrajając Tifosi przed nadchodzącym 76 sezonem F1. Uwagę skupiło również tylne skrzydło włoskiego zespołu obracające się o 180 stopni i ogólny fakt, że bolidy w najnowszej specyfikacji nie odbiegają zbytnio tempem od poprzednich generacji, wbrew najczarniejszym przewidywaniom obserwatorów.

Podsumowanie pozostałych zespołów

Większość zespołów (z Williamsem, który tym razem zdążył) była zadowolona z przebiegu testów. Mercedes prężył muskuły, chociaż nie obyło się bez awarii i wymiany jednostki napędowej. Kimi Antonelli uspokoił jednak, że sytuacja jest opanowana, a przyczyna awarii została wykryta i wyeliminowana. McLaren po raz kolejny pokazał skuteczność i prędkość, pomimo braku aktualnej jednostki napędowej Mercedesa, którą zainstalują na GP Australii. Rodzina Red Bulla również wyraziła zadowolenie, głównie ze swoich nowych silników, które stworzyła we współpracy z Fordem. Zespół Racing Bulls spokojnie przejeździł testy z nowym kierowcą Arvidem Lindbladem, który nabił najwięcej okrążeń ze wszystkich kierowców na torze Sakhir. Zaimponował Haas, który z silnikami Ferrari wyrasta na jednego z poważniejszych graczy w środku stawki. Obok nich dobrze spisywało się Alpine z silnikami Mercedesa, a pozytywnym zaskoczeniem było skuteczne i zbierające okrążenia Audi, z własnym, zupełnie nowym silnikiem i zapleczem Saubera. Nieco słabiej poradziły sobie świeżo wchodzący do stawki Cadillac i Williams, który miewał problemy z awaryjnością i na dłuższych przejazdach. Z kolei najnowszy zespół dużo czasu spędził w garażu, na torze zbierając kilka usterek. Najtrudniejszą przeprawę przez testy odbył jednak Aston Martin, którego silnik Hondy okazał się najbardziej awaryjnym, a bateria elektryczna nie posiadała części zapasowych, wskutek czego ostatniego dnia Aston zrobił tylko kilka okrążeń, a całościowo, najmniej w całej stawce. Odwołana konferencja prasowa Hondy po treningach była niezwykle wymowna. Tak prezentują się wyniki poszczególnych ekip podczas testów na torze Sakhir.:

Zespół Dostawca silników Liczba okrążeń
Mercedes Mercedes 1204
Haas Ferrari 1175
Ferrari Ferrari 1164
McLaren Mercedes 1096
Visa Cash App Racing Bulls Red Bull Powertains|Ford 1052

 

Alpine Mercedes 1015
Red Bull Racing Red Bull Powertains|Ford 969
Audi Audi 941
Williams Mercedes 783
Cadillac Ferrari 745
Aston Martin Honda 400

 

Wszystkie odpowiedzi i pierwsze informacje na temat układu sił w klasyfikacji zespołów i kierowców przypłyną do nas z dalekich antypodów podczas pierwszego GP sezonu 2026, które odbędzie się w Australii, na torze Albert Park, w dniach 6-8 marca 2026. A w kwestii rewolucji technologicznej… pozostaje tylko czekać na powrót silników V10. Albo chociaż V8.


Kontynuuj czytanie

Aktualnie gramy

Tytuł

Artysta

Audycja on-air

MUZYKA WSZYSTKA

16:00 18:00

Background