Film „Pojedynek” (2026). Między życiem a sumieniem
Autor: Redakcja Online dnia: 30 marca, 2026
– To prosty wybór, zagrasz dla Związku Sowieckiego albo nigdy już nie zobaczysz rodziny.
– Mam w d*pie, czy jeszcze kiedykolwiek zagram.
Łukasz Palkowski, reżyser filmu Pojedynek, wraca do wielkiego kina po długiej pracy z serialami (TVN-owską Pułapką, Kibicem Netflixa czy Langerem zrealizowanym dla SkyShowtime Polska). Znane są także stworzone przez niego historie Zbigniewa Religi (Bogowie) i Jerzego Górskiego (Najlepszy). W swoim nowym filmie zajął się on tragiczną historią utalentowanego pianisty i absolwenta warszawskiego konserwatorium – Karola Grabowskiego, którego życiorys jest inspirowany losami prawdziwego muzyka: Zbigniewa Sylwana Grzybowskiego.
Pojedynek rozgrywa się w 1939 roku. II wojna światowa zmusza tysiące Polaków do chwycenia za broń. Po inwazji ZSRR na Polskę do rosyjskiej niewoli trafia ponad 4,5 tysiąca jeńców, głównie oficerów–rezerwistów będących przedstawicielami polskiej inteligencji. W sowieckim obozie w Kozielsku znajduje się i młody pianista, Karol Grabowski (Jakub Gierszał), który jest laureatem konkursu chopinowskiego. Ten fakt bardzo zainteresował dowódcę obozu, majora Wasilija Zarubina (Aidan Gillen). Próbuje on złamać wolę młodego porucznika różnymi metodami, gdyż ten ma pełny autorytet wśród współosadzonych. Jego rola jest jak fundament muru, który nie pozwala jego przyjaciołom ugiąć się sowieckiej władzy. Czy Karol Grabowski będzie w stanie przetrwać ten pojedynek dla swojej żony i córki? Czy musi wygrać go dla czystości swojego sumienia?
Tytuł Pojedynek nie jest przypadkowy. Chodzi tu nie tylko o przemoc, nawet jeżeli film opowiada o wojnie. Widzimy w nim podstępną grę, która towarzyszy bohaterom przez cały film. Pełno tu technik manipulacji, gróźb i psychicznego nacisku. Jednym z wątków nękania przez majora Zarubina jest ukrywanie listów córki Grabowskiego lub zmuszanie jego syna do nauki gry na pianinie. To wszystko jest taktyką dowódcy obozu: cisnąć porucznika, dopóki nie złamie się psychicznie.
Wasilij Zarubin, podobnie jak i wielu bohaterów filmu, jest postacią historyczną. W latach 1939–1940 rzeczywiście został on wysłany do obozu dla polskich jeńców wojennych Kozielsk w celu werbowania Polaków. Był człowiekiem wykształconym, oczytanym, władającym językami obcymi, z wieloletnim doświadczeniem pracy za granicą, całkowicie odmiennym od nieświadomych i niewykształconych funkcjonariuszy NKWD w obozie. Czy właśnie na tym polegała strategia Związku Radzieckiego? Byli pewni, że z inteligencją nie można było postępować w sposób barbarzyński, dlatego wysyłali takich „Zarubinów”.
Warto zaznaczyć, że filmowy dowódca obozu nie okazywał ani agresji, ani niecierpliwości, w przeciwieństwie od pracowników NKWD. W kontaktach z Grabowskim zachowywał się maksymalnie inteligentnie, stosując subtelną manipulację. Sprowadził do obozu fortepian, aby Grabowski mógł na nim grać. Obiecał mu również wspaniałą międzynarodową karierę muzyczną i możliwość występów praktycznie na całym świecie. Starał się zyskać jego sympatię dzięki uprzejmości, znajomości języków obcych oraz pasji do sztuki i kultury.
– To przykre, że Polska przestała istnieć – mówi Zarubin – ale sztuka nie zna granic.
Początek filmu robi ogromne wrażenie, od pierwszych sekund widz niemal instynktownie wciska się w fotel. Karol Grabowski próbuje uciec z lasu przed gradem eksplozji radzieckich bomb. Scena sprawia wrażenie nakręconej jednym ujęciem: kamera zdaje się go ścigać, nieustannie podążając za nim i ginąc w kłębach dymu. Niebo przecinają samoloty, w powietrzu eksplodują pociski artyleryjskie, a ranni, okrwawieni towarzysze z poparzoną skórą leżą rozrzuceni po lesie. Najbardziej przejmujące jest jednak to, że gdy młody oficer w końcu wydostaje się z zarośli, trafia prosto na oddziały Armii Czerwonej. Taki początek natychmiast wprowadza widza w poczucie beznadziei i osaczenia.
Film można zaklasyfikować jako dramat psychologiczny osadzony w realiach wojny. Nie znajdziemy tu bezpośredniej, fizycznej konfrontacji między Polakami a Rosjanami, wszystko rozgrywa się na poziomie intelektualnym i sprowadza się do starcia dwóch postaci. Grabowski i Zarubin reprezentują skrajnie odmienne światy. Z jednej strony ambitny radziecki major, poliglota, którego zadaniem jest werbunek jak największej liczby przedstawicieli polskiej inteligencji i przeciągnięcie ich na stronę ZSRR. Z drugiej – jego główny cel: utalentowany, uznany na świecie pianista, uosobienie polskiej inteligencji.
Jak podkreśla Jakub Gierszał:
Karol Grabowski to człowiek wyrwany ze swojej codzienności. Ma w sobie dużo przekory. Nie zgrywa bohatera, bo wie, że w ten sposób nie osiągnie tego, na czym najbardziej mu zależy: chce przetrwać i wrócić do rodziny. Sprawia wrażenie, że wszystko, co się dookoła dzieje, go nie obchodzi. Zyskuje w ten sposób siłę, której tak mu teraz potrzeba. Ale gdzieś pod spodem ukrywa prawdziwą twarz. Jest przecież muzykiem, wybitnym pianistą. To wymaga wyjątkowej wrażliwości, otwartości na świat i jego piękno
„Zwerbowanie tak słynnego artysty jak pan, to dla nich jak wygranie globalnej tuby propagandowej”
Film zdaje się mieć wyraźną kompozycyjną klamrę. Równie intensywny i przejmujący początek, jak i zakończenie. Ostatnie piętnaście minut stanowi kulminację całej opowieści. Powraca to znajome uczucie paraliżu, kiedy widz boi się nawet mrugnąć, by nie przegapić żadnego szczegółu. Strzały, krew, krzyki i znów ucieczka. W istocie cały film jest ucieczką. Ucieczką przed tym, co nieuchronne. Widz to wie. Bohaterowie – nie.
Na szczególne uznanie zasługuje praca operatora i dźwiękowca. Film zachwyca pod względem wizualnym; jest dopracowany, zrealizowany na poziomie hollywoodzkim. Warstwa dźwiękowa, w tym muzyka towarzysząca obrazowi, buduje niezwykłe napięcie i pozwala w pełni zanurzyć się w realiach epoki.
Choć film opiera się przede wszystkim na intelektualnym pojedynku dwóch postaci, bohaterowie drugoplanowi pozostają równie interesujący. Postać Janiny Lewandowskiej (Julia Pietrucha), jedynej kobiety zamordowanej w Katyniu, wnosi do filmu dodatkowy, symboliczny wymiar nawet jeśli jej historia nie została w pełni rozwinięta. Na uwagę zasługuje również kreacja Bogusława Lindy, wprowadzająca nutę ironii, jak i wyrazista, choć zbyt krótka, rola Tomasza Kota jako Ławrientija Berii. Warto także podkreślić dbałość o szczegóły językowe, zarówno w rosyjskich dialogach, jak i francuskich kwestiach wypowiadanych przez Aidana Gillena.
Kateryna Havryliuk