Radio ujot.fm

studenckie, niefiltrowane

Właśnie gramy

Tytuł

Wykonawca

Background

Czy zdajesz sobie sprawę ze skali egoizmu?

Autorstwana 13 grudnia 2020

Mimo pozornie stale zwiększającej się ilości wiedzy i badań na temat zdrowia psychicznego, świadomość społeczeństwa pozostaje znikoma. Przekłada się to przede wszystkim i w głównej mierze na bagatelizowanie faktycznych problemów ludzi, których dotyka ogromna dyskryminacja ze względu na własne problemy i proszenie o pomoc, gdy znajdują się w potrzebie. Chcąc potwierdzić swoje spostrzeżenia, przeprowadziłam ankietę wśród ludzi w różnym wieku, mającą na celu wykazać jak często i w jakiej skali doświadczyli oni dyskryminacji wielu problemów. Analiza było równie smutna, co moje przypuszczenia. 

(Wszystkie cytaty pochodzą od anonimowych ankietowanych)

W ankiecie udział wzięło 1000 osób, które zgodziły się anonimowo podzielić swoim doświadczeniem i spojrzeniem na obecne problemy psychiczne. Nasunęło mi się wówczas na myśl, jak duża jest liczba osób z chorobami bądź zaburzeniami psychicznymi, którzy mimo swojego problemu, nadal boją podjąć się leczenia psychologicznego bądź psychiatrycznego. Zaledwie 70% osób z postawioną diagnozą kontynuuje leczenie. Pozwolę sobie przedstawić wypowiedź jednej anonimowej uczestniczki ankiety, która wprost przyznaje, dlaczego boi się zaciągnąć dalszej pomocy specjalistów. „Psychiatra wyśmiał moje blizny, powiedział, że potrzebuję faceta i wszystko się ułoży. Żaden psycholog nie potrafił postawić się na moim miejscu, osoby chorej, zagubionej, słabej, zakompleksionej, niepewnej.” Nie ulega wątpliwości fakt, że takie historie sprawiają, że coraz więcej ludzi nie tylko młodych boi się zasięgnąć pomocy. Coraz bardziej zatracają się w swoich zmartwieniach, powielając je i niszcząc samych siebie. 

Pomoc psychologiczna w Polsce wymaga naprawdę bardzo wiele czasu szukania, wykluczania, nauki. Lekarzy z empatią, otwartym sercem i chęcią pomocy zapewne jest dużo, ale niestety, historie takie jak ta sprawiają, że pojawia się kolejny problem, czyli strach przed mówieniem o własnych problemach. Czyż nie stanowi to pewnego rodzaju błędnego koła? Coś, co ma pomóc w odnalezieniu drogi do zdrowego psychicznie życia, wprowadza ludzi w jeszcze większe zagłębianie się w problemy, coraz większe nieradzenie sobie z nimi oraz pojawienie się kolejnych przytłaczających człowieka lęków. 

Aspektem, który znany jest społeczeństwu od wielu lat, jest to, że depresja stanowi obecnie jedną z groźniejszych chorób współczesnego świata. Niemal 80% ankietowanych odpowiedziało, że zmaga się z depresją. Na domiar złego, coraz większa liczba rosnących przypadków tej choroby sprawia, że społeczeństwo paradoksalnie coraz mniej zdaje sobie sprawę z tego, jak groźna i niszcząca potrafi ona być. Jedna z ankietowanych wspomina „Mam wrażenie, że jestem marginalizowana – najczęściej w sytuacjach, gdy dostaję ataków paniki w miejscu publicznym. Każdy wtedy się odsuwa, co pogarsza mój stan jeszcze bardziej.” Każdy z nas powinien sobie zadań pytanie, dlaczego boimy się objawów choroby u osób trzecich oraz dlaczego przyczyniamy się do pogłębiania ich stanu. 

Problemem, który zdecydowanie jest niepokojący, to stale zwiększająca się liczba przypadków wartościowania problemów. Aż 85% osób badanych odpowiedziało, że mówiąc komuś wprost o swoich problemach, uzyskuje odpowiedź stawiającą ich w roli kogoś, kto nie zna wartości problemu. Mówienie „Inni mają gorzej” sprawia tylko, że dyskryminujemy osoby w naszych otoczeniu ze względu na problem. Czy nie wydaje się to absurdalne? „Ludzie nie rozumieją tego, że problem wcale nie musi być tak bardzo oczywisty i ciężki, aby ktoś miał zaburzenia psychiczne.” Jeden z ankietowanych bardzo wyraźnie podkreślił coś, co pragnę przekazać. Każdy ma zupełnie inną psychikę, wytrzymałość i doświadczenia. Absolutnie nikt nie ma prawa bagatelizować czegoś, co sprawia, że czujemy się gorzej. Nikt nie ma prawa mówić, że nasze problemy są nieznaczące. Każdy zasługuje na otrzymanie stosownej pomocy. 

Żyjemy w świecie, w którym stale zatracamy się w błędnym kole. Mówimy jedno, robimy drugie, a otrzymujemy zupełnie coś innego. „Przez to, że większość osób ignoruje problemy psychiczne i nie uważa ich za prawdziwą chorobę ludzie, których dotykają jakieś problemy, boją się o nich mówić, trzymają je w sobie, co może doprowadzić do tragedii. Przez niewiedzę na temat tych chorób wiele osób bagatelizuje problemy innych, ujmuje im cierpieniom, nie podchodzi do takiej osoby odpowiednio, co często może nasilać jej problemy.” Takie odpowiedzi stale przewijały się w badaniu. Nadal natomiast nie potrafimy zrozumieć, że wartościowanie i bagatelizowanie tego, co dotyka innych nie jest w żadnym stopniu dobre. 

Kolejna sprawa dotyczy permanentnego obwiniania. Powiem szczerze, tworząc ankietę, nie spodziewałam się, że aż tak wiele osób przyzna, że o swoje problemy obwiniani są tylko i wyłącznie oni sami. 76% osób odpowiedziało, że chociaż raz podczas opowiadania ich rozmówcy stwierdzili, że tylko i wyłącznie oni sami są winni swoim problemom. Zachodzi tu kolejny paradoks, ponieważ jest to sprzeczne z naturą ludzką, by ktoś sam, na własne życzenie wciągał siebie w problemy. Łatwo powiedzieć, trudniej z myśli usunąć. 

Myślę, że jednak największym problemem, który spotyka ludzi, jest odmowa pomocy. Nie ulega wątpliwości fakt, że samo zebranie siły w sobie, by poprosić wprost o pomoc w potrzebie. Ponad 65% ankietowanych przyznaje, że chociaż raz w życiu odmówiono im pomocy, której bardzo potrzebowali. Uważam, że takie zjawisko nie powinno zajść nigdy. Wniosek nasuwa się jeden. Smutne jest to, że w obecnym świecie tak bardzo brakuje ludziom bezinteresowności. „Większość ludzi jest znieczulona na problemy innych. Sądzą. że każdy powinien radzić sobie sam, a różnego typu zaburzenia są kwestią wyobraźni.” Zatem apeluję o pozbycie się z siebie znieczulicy!

Przed nami jeszcze bardzo wiele lat zwiększania świadomości. Zdaję sobie sprawę z tego jaki to długi i żmudny, czasami niesamowicie trudny proces. Wiele badanych podkreśliło, że brakuje im w obowiązkowym zakresie przedmiotów szkolnych psychoedukacji. Podpisuję się pod tym. Niestety zanim staniemy na wystarczająco wysokim poziomie, minie wiele czasu. Nie bądźmy obojętni na problemy innych. Weźmy sobie do serca te przykre i wysokie statystyki, które w zdrowym społeczeństwie powinny być o wiele niższe, jeśli nie zerowe. Bądźmy jednak pełni nadziei!

Laura Lewandowska


Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!