#COMEBACKCOMPLETED #MORETHANANUMBER

Autor: dnia: 2 stycznia, 2026

Sezon 2025 w klasie MOTO GP ma tylko jedno imię i jedno nazwisko. Marc Marquez. Hiszpański kierowca absolutnie zdominował ten sezon, 545 punktów, 11 zwycięstw , 15 razy stanął na podium, 8 pole position; i to wszystko w zaledwie 18 wyścigach. Bowiem nie wziął udziału w ostatnich 4 wyścigach sezonu z powodu kontuzji. To był sezon w którym zdobył swoje 9 mistrzostwo świata i tym samym dogonił swojego największego rywala, mając jeden tylko cel na następny rok – wyprzedzenie go w tej statystyce. Nie można oczywiście zapomnieć o jego bracie, z którym jeździł w barwach ekipy Gresini w 2024 roku. Alex również dał naprawdę niesamowite występy w tym roku. Zdobył on mistrzostwo świata dla kierowców ekip niezależnych, zdobywając swoje pierwsze 3 zwycięstwa w Moto GP, 467 punktów łącznie oraz stanął 12 razy na podium. 

 

Jednak zacznijmy ten przegląd sezonu od samego początku. Jak zostało wspomniane powyżej, Marc Marquez w 2024 roku jeździł dla ekipy Gresini, która należy do klienckich ekip Ducati razem z VR 46. W 2025 roku dostał miejsce w fabrycznym zespole w zastępstwie za Eneę Bastianiniego, który dołączył do Red Bull KTM Tech 3, klienckiej drużyny austriackiej ekipy KTM.

 

KTM

Sezon dla ekipy KTM rozpoczął się prawdziwym trzęsieniem ziemi. Zostało bowiem ogłoszone bankructwo firmy i jednym ze sposobów na ograniczenie kosztów było wycofanie się z Moto GP, Moto 2 oraz Moto 3. Wraz ze zbliżaniem się do początku sezonu, problemy robiły się coraz większe. Austriacka drużyna była w stanie dostarczyć klienckiemu zespołowi Tech 3 motocykle oraz wziąć udział w testach przedsezonowych, jednak wciąż były wątpliwości związane z wzięciem udziału w pierwszym wyścigu sezonu w Tajlandii. Na szczęście austriackiemu koncernowi udało się wystartować w pierwszej rywalizacji oraz dokończyć cały sezon bez większych przeszkód. Oczywiście ich rozwój przez cały sezon był jednym wielkim znakiem zapytania, ponieważ z powodu braku środków nie można było ulepszać motocykli, lecz w maju 2025 roku pojawiło się światełko w tunelu. Indyjskie przedsiębiorstwo Bajaj Auto zdecydowało się uratować KTM. Sezon zakończyli zdobywając 6 razy miejsce na podium (5 razy Acosta oraz 1 Bastianini) oraz zdobyli 3 miejsce w mistrzostwach świata konstruktorów.

 

Przekwitłe Wiśnie

Gdy widzimy wiśnie, od razu na myśl rzuca nam się Japonia, czyli kraj kwitnących wiśni. Trzeba jednak powiedzieć, że w tym sezonie mieliśmy dowód na to, że te wiśnie już dawno przekwitły i lata świetności mają już za sobą. Yamaha, która w tym sezonie zaczęła być dostawcą dla drużyny Prima Pramac, zajęła ostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Trzeba zaznaczyć, że dla włoskiej drużyny rezygnacja z fabrycznych motocykli Ducati oraz przejście do Yamahy było zdecydowanie złym posunięciem. Yamaha jednak ten sezon zaczęła naprawdę dobrze – Fabio Quartararo zajmował wysokie pozycje, zdobył 5 razy pole position, jednak jak popatrzymy na wyniki w niedzielnych wyścigach to wygląda to zdecydowanie gorzej, 0 zwycięstw i zaledwie tylko jedno podium. Wydawałoby się, że to japoński zespół będzie stanowił największe zagrożenie dla Ducati – że będą starali się przełamać dominację drużyny z Borgo Panigale. Warto zaznaczyć również, że inżynierom w naprawdę dość krótkim czasie udało przygotować się nowy silnik V4, którego użycie na sezon 2026 zostało potwierdzone przez Massimo Bartoliniego, czyli Dyrektor Techniczny Yamaha Factory Racing. Ciężko sobie wyobrazić, że zaledwie 4 lata temu, czyli w 2021 roku Quartararo został mistrzem świata pokonując Bagnaię, a teraz w dość mocnej wypowiedzi oznajmił, że jeśli nie dojdzie do radykalnych zmian w sezonie 2026, to jest on gotów zmienić motocykl. Czy nowy silnik wystarczy? Odpowiedź na to pytanie uzyskamy dopiero pod koniec lutego, jedno jest pewne V4 to nie jest rozwiązanie gotowe zmienić jakość występów o 180 stopni – jest to bardziej rozwiązanie, które ma pomóc w 2027 roku, kiedy to w życie wejdą nowe regulacje.

 Jeśli po jednej stronie mamy zespół, który dosyć szybko upadł, to po drugiej stronie barykady, znajduje się drużyna, która ostatnie mistrzostwo zobaczyła w 2019 roku, zdobył je Marc Marquez. Honda, która podobnie jak Yamaha w sezonie 2025 znajdowała się w rankingu D, jeśli chodzi o koncesje, była w stanie je zdecydowanie lepiej wykorzystać. Udało im się zdobyć w tym sezonie jedno zwycięstwo, które zostało osiągnięte przez Johanna Zarco w swoim „domowym wyścigu” we Francji. Był to wyścig, który można podsumować jednym słowem – chaos. W deszczowy dzień z momentami słońca, wywrotkę zaliczył Marc, a całe to zamieszanie zostało wykorzystane przez francuskiego kierowcę i łącznie 4 podia. Jednak ekipa z Asakamy – można powiedzieć, że była sprawcą w sposób pośredni wielkiego zamieszania kontraktowego, które dotyczyło Martina oraz ekipę Aprilii. Dlaczego pośrednio? Ponieważ bezpośrednio nie złożyli oni hiszpańskiemu kierowcy żadnej oficjalnej oferty, natomiast angażowali się w rozmowy, mające na celu przekonanie Jorge do opuszczenia aktualnej ekipy i dołączenia do japońskiego giganta.

 

Buduj swoją potęgę w ciszy

Dokładnie tak można podsumować ten sezon w wykonaniu Aprilii, przede wszystkim Bezzecchiego. Trzeba jednak zacząć od tego, że w tym sezonie jeździł z 1. Jorge’em Martinem. Po tym jak nie dostał miejsca w fabrycznym motocyklu Ducati, zdecydował się na opuszczenie rodziny z Borgo Panigale oraz dołączenie do drugiej włoskiej ekipy. Można się było spodziewać, że nie będzie grał pierwszych skrzypiec w walce o mistrzostwo świata, ale przynajmniej znajdzie miejsce w centrum projektu i będzie gwiazdą zespołu. Trzeba zaznaczyć, że jego agent sprytnie się zachował dodając do jego kontraktu klauzulę, że jeśli po 6 wyścigach w sezonie nie będzie walczył o najwyższe pozycje, może odejść. Jaki więc problem się pojawił gdy Martin chciał aktywować klauzulę? Polegał on na tym, że podczas testów przedsezonowych doznał kontuzji, stracił pierwsze trzy wyścigi, a na tor wrócił w Qatarze. Drugi problem polegał na tym, że w Qatarze doznał kolejnej kontuzji, która tym razem wyeliminowała go na 7 kolejnych wyścigów. Tak więc Martinator po 6 wyścigach przejechał zaledwie jeden wyścig sprinterski i pół niedzielnego wyścigu. Teoretycznie według klauzuli 6 pierwszych wyścigów minęło, on nie zdobył żadnego punktu, więc mógł ją aktywować i pierwsze głosy mówiły o możliwym przejściu do Hondy. Oficjalny komunikat ekipy z Noale podkreślał jednak, że umowa została zawarta do 2026 roku i tyle też ma trwać. Włoska ekipa była gotowa iść do sądu z tą sprawą. Ostatecznie skończyło się na tym, że Martin zostanie w ekipie Aprilii również w 2026 roku. Dlaczego jednak potęga Aprilii została zbudowana w ciszy? Był to zespół, który przez cały sezon prezentował równą formę, Bezzecchi doskonale się zaaklimatyzował. 9 razy stanął na podium, 3 razy wygrał wyścig oraz 5 razy startował z pole position. W końcówce sezonu, był jedynym zawodnikiem, który starał się rzucić Marquezowi rękawice. Gdy Hiszpan opuścił ostatnie rundy z powodu kontuzji, przejąłby stery po nim i dominował w weekendach. Ekipa z Noale miała praktycznie do dyspozycji tylko jednego kierowcę. Kontuzjowanego Martina zastępował kierowca testowy Lorenzo Savadori, który zdobył zaledwie 8 punktów. Massimo Rivola, czyli dyrektor sportowy – powiedział, że w następnym sezonie celem jest mistrzostwo świata. Na uwagę zasługuje również ekipa kliencka Aprilii, zwana Trackhouse, która zdobyła 3 miejsce w klasyfikacji generalnej niezależnych ekip oraz za sprawą Raula Fernandeza byli w stanie wygrać wyścig w tym sezonie.

 

Włoskie specjały

Podsumowanie należy zakończyć tym, od czego zaczęliśmy, czyli doskonałą formą braci Marquez oraz absolutną dominacją po raz kolejny ekipy Ducati. 17 zwycięstw w 22 wyścigach mówi samo za siebie. 350 punktów przewagi nad 2 miejscem w klasyfikacji konstruktorów, mistrzostwo świata w klasyfikacji kierowców, nowy talent Aldeguera, który zaczął błyszczeć. Jednak, spośród tych wszystkich niesamowitych osiągnięć, jesteśmy również w stanie znaleźć coś, co nie zadziałało w ekipie z Borgo Panigale. Mowa tutaj o sezonie Pecco Bagnai. Od samego początku wiedzieliśmy, że nie będzie to dla niego łatwy sezon, zwłaszcza po tym jak ogłoszona została decyzja o tym, że jego kolegą z zespołu będzie Marc. Pecco zajął zaledwie 5 miejsce w klasyfikacji konstruktorów, znajdując się m.in. za takimi zawodnikami jak Bezzecchi czy Acosta, którzy prezentowali się w zdecydowanie słabszych maszynach.  Włoski kierowca urodzony w Turynie zwyciężył zaledwie 2 razy, 8 razy stanął na podium i tylko 3 razy zdobył pole position, to aż o 2 mniej niż Quartartaro w Yamasze. Można go nazwać zdecydowanie największym przegranym tego sezonu. Aż 7 razy nie ukończył wyścigu. Wydaje się, że cierpliwość Ducati już się wyczerpała a wsparcia od drużyny brakowało przez cały sezon 2025. Czy 2026 rok będzie jego ostatnim w czerwonych barwach? 

 

W 2026 roku czeka nas wiele rywalizacji, jest to również sezon w którym wielu kierowcom kończą się kontrakty, więc może dojść do zaskakujących roszad. Jest to ostatni rok przed wielkimi zmianami regulacyjnymi oraz pierwszy pełny rok pod przewodnictwem Liberty Media. Doszło również do ciekawych zmian jeśli chodzi o koncesje dla poszczególnych ekip. Honda w ostatnim wyścigu straciła największe przywileje na skutek 7. miejsca zajętego przez Lucę Mariniego. Ponadto doszło również do ciekawych zmian, jeśli chodzi o składy kierowców. Pierwszy wyścig sezonu 2026 odbędzie się 1 marca w Tajlandii, na co już teraz serdecznie zapraszam.

 

Składy kierowców na sezon 2026:

  • Aprilia: Martin – Bezzecchi
  • Ducati: M. Marquez – Bagnaia
  • Gresini: A. Marquez – Aldeguer
  • Honda: Mir – Marini
  • LCR: Zarco – Moreira
  • Yamaha: Quartararo – Rins
  • VR 46: Di Giannantonio – Morbidelii
  • Pramac: Miller – Razgatlioglu
  • KTM: Acosta – Binder
  • Tech 3: Bastianini – Viñales
  • Trackhouse: Ogura – Fernandez

 

Ranking koncesji na sezon 2026:

  • Rank A – Ducati
  • Rank B – nikt
  • Rank C – Aprilia, Honda oraz KTM
  • Rank D – Yamaha

 

Karol Nania


Aktualnie gramy

Tytuł

Artysta

Audycja on-air

Przerwa na Fifkę

09:00 10:00

Background