„Żegawki, ożanki, rzewienia (…)” czyli III Dyktando Krakowskie

Około 90 błędów taka była średnia wyników III Dyktanda Krakowskiego. W Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego w sobotni poranek kilkaset osób z całej Polski zmierzyło się ze swoimi słabościami językowymi. Okazja była doskonała, bo jak określił prorektor UJ Jacek Popiel było to dyktando ekstremalne.

Tegorocznym tematem przewodnim był Kraków widziany z perspektywy początkującego pracownika korporacji. Autorka tekstu dr hab. Mirosława Mycawka zadbała o specjalistyczne słownictwo oraz trudne zapożyczenia, a jak sama przyznała treść była tworzona przez 3 tygodnie. Wśród śmiałków, którzy podjęli się napisania dyktanda można było spotkać różne opinie, jednak dla wszystkich najważniejsza była zabawa oraz popularyzacja dbania o ojczysty język.

 

Oczywiście każdy inaczej przyjął poziom trudności. Tegoroczny krakowski mistrz ortografii popełnił w całym tekście jedynie 6 błędów. Marek Szopa z Gorzowa Wielkopolskiego, na co dzień aktywnie biega, a język polski pielęgnuje z czystej pasji.

Z Krakowa wrócił z nagrodą pieniężną oraz postanowieniem o końcu kariery „dyktandowicza”, bo jak sam przyznał chętnie stanął by po drugiej stronie i stworzył dyktando dla innych.

 

Jeśli chcecie się przekonać jakim wyczynem było przebrnięcie przez treść dyktanda z jedynie 6 błędami to możecie się zmierzyć z tekstem, który w auli Audytorium Maximum odczytał rzecznik prasowy UJ Adrian Ochalik.

 

W tegorocznej edycji dyktanda wzięli udział także znani z ekranów telewizorów Andrzej Sołtysik i Dariusz Gnatowski. Obaj panowie z częstym zmieszaniem na twarzy mierzyli się z pułapkami w tekście. Jak podkreślał po dyktandzie Dariusz Gnatowski znany z serialu Świat według Kiepskich był to duży stres związany z pracą na żywej materii jaką jest język polski.

 

Cieszyć może fakt, że mimo kolejnych edycji wydarzenia jego popularność nie maleje. Wręcz przeciwnie zainteresowanie wciąż rośnie. Wystarczy dodać, że tegoroczna najmłodsza uczestniczka miała zaledwie 9 lat, a wśród piszących były osoby, które przyjechały np. z Brukseli. Wszystkich, którzy nie podjęli się wyzwania zachęcamy do startu w kolejnej edycji, ale może po uprzedniej dawce pasjonującej lektury słownika ortograficznego.

 ŁM