Wszystkiego najlepszego!

Autor - 5 kwietnia 2020

Dzisiaj urodziny obchodzi jedna z najważniejszych płyt w polskim rapie i to nie byle jakie urodziny, ponieważ ,,Muzyka Klasyczna” Pezeta kończy 18 lat. 

Na tej płycie wychowało się całe pokolenie skejtów, graficiarzy czy zwykłych chłopaków z osiedla. Pezet stał się dzięki tej płycie głosem pokolenia i jednym z najbardziej rozpoznawalnych raperów w Polsce. Dzisiaj, po osiemnastu latach można spojrzeć na tą płytę z nieco innego kąta i sprawdzić jak się zestarzała.

A zestarzała się z godnością i w dalszym ciągu słucha się jej z przyjemnością, a dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, to nie tylko płyta Pezeta, ale też Noona i DJ Pandy. I w mojej opinii to przede wszystkim ta dwójka stoi za tym, że ten album cały czas jest tak bardzo słuchalny, Noon stworzył tam kilka naprawdę pięknych bitów, kto nie zna legendarnego już początku ,,Ukrytego w mieście krzyku”? Oczywiście nie są to bity nowoczesne, a zdecydowanie klasyczne, jednak jak można było się przekonać w ostatnich latach cały czas można na nich nagrać kawałek, który będzie brzmiał dobrze, tak jak w wypadku Bedoesa „00:45” z ubiegłego roku. A jeśli coś jest używane po prawie 18 latach i wypada dobrze, to pokazuje, jak przełomowe było to na swoje czasy.

Skrecze DJ Pandy nie są może przełomowe, ale w bardzo ładny dobry sposób domykają cały krążek i sprawiają, że jest kompletny.

Kolejnym elementem, który sprawia, że tego wydawnictwa słucha się tak dobrze, to poziom technicznej nawijki od Pezeta. Mamy tu rymy poczwórne, podwójne, naprzemienne, okalające, męskie, dosłownie każde. Chyba najlepszym przykładem na poziom skilli jest kawałek ,,Slang”, gdzie cały zbudowany jest na słowach, które, rymując się ze sobą, tworzą swojego rodzaju słownik slangu miejskiego. 

Do nawijki Pezeta dochodzi jeszcze jeden aspekt, a mianowicie: bycie głosem pokolenia. W kawałkach takich jak ,,Ukryty w mieście krzyk”, czy ,,Re-Fleksje” warstwa tekstowa idealnie opisuje życie wielu młodych ludzi w zarówno tamtym jak i obecnym okresie, ,,Co chcesz od chłopaków na murku, jeśli nie zmieniasz nam gruntu” te słowa dobitnie pokazują podejście ówczesnej władzy do ludzi młodych, a także to, że w Polsce pomimo zmiany ustroju nie zmieniło się prawie nic. Motyw bycia jednym z pokolenia skażonego PRL-em widoczny jest także na kolejnej płycie ,,Muzyka Poważna”. Nie dziwi więc, że tak wiele osób utożsamiało się z tą muzyką i płyta ta stała się dla nich czymś w rodzaju hymnu. 

Kolejnym czynnikiem, który sprawia, że ten krążek był tak ważny i popularny, jest zerwanie z klasyczną konwencją ulicznego rapu, nie mamy tu niezliczonej ilości bluzgów o tym, jak to policja jest zła, czy o tym, jak konfident sprzedaje się pod celą. Znajdziemy tu smutne, autorefleksyjne kawałki, imprezowe bangery, takie jak legendarna ,,Senorita”. Płyta nie zrywa z gatunkiem kompletnie, ale przenosi go na zdecydowanie wyższy poziom.

Pewien człowiek powiedział kiedyś, że ten album podoba mu się, bo jest na wskroś polski. Coś faktycznie w tym jest, ponieważ wiele z tego, co się na niej znajduje, dalej jest aktualne i tylko ktoś z Polski jest w stanie tę płytę zrozumieć. Może właśnie dlatego jest ona tak dobra?

Tekst: Maciej Gałecki


Teraz gramy
TITLE
ARTIST

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!