W tym tygodniu znalazłam sobie nową zabawę – szukałam u siebie talentu. Przecież każdy ma albo musi mieć, prawda?

Zaczęło się we wtorek (powiedzmy sobie szczerze, czy cokolwiek dobrego zaczyna się w poniedziałki? Nawet skrzynki z e-mailami do południa nie otwieram, bo to co przychodzi w poniedziałek przed dwunastą na pewno nie jest dobrą wiadomością). Siedząc we wtorek po południu i pisząc testy ze stylistyki i kultury języka ostatecznie uświadomiłam sobie, że tworzenie tekstów nie należy do rzeczy, do których mam predyspozycje, czyli mówiąc prościej – talent. Oczywiście nawet małpę da się nauczyć pisać, pytanie tylko: ile pracy w to włożymy.

Ale przecież każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny w czymś. Ktoś potrafi porównać wszystkie systemy polityczne w jednym zdaniu, ktoś zrozumieć teorie kwarków, komuś podwładne są chemia czy muzyka, a ktoś zna każdą spiralę historii. Wszyscy jesteśmy różni, począwszy od zestawu genów, kończąc kombinacją gustów i preferencji. Czyli każdy do czegoś ma predyspozycje.

We wtorek przyswoiłam wiedzę, że język do moich talentów nie należy. Jasne i klarowne, szukamy dalej. Środowym wieczorem wypróbowałam na przyjacielu nową dla mnie teorie psychologiczną – cztery kroki do porozumienia się po konflikcie. Psychologię wykreśliłam. Albo ja mówię nie tak, albo coś tu nie działa. Chociaż w końcu może to tylko brak talentu do języka?

Dzień później postanowiłam, że warto ugotować sobie zupę, bo nie samym makaronem człowiek żyje. Jak już coś robić, to nie banał w postaci barszczu czy rosołu. Zupa-krem ze szpinakiem i kalafiorem. Przepis znaleziony, blender w gotowości! Po kilku minutach szukałam plastra. Potem jeszcze jednego, bo mało tego, że noże ostre, to jeszcze ogień gorący. Ewidentnie gotowanie wykreślamy z listy. 

Piątek – dzień, który nie zostawia żadnej wolnej chwili, wszystkie są poświęcone na naukę. Jednym z zadań na liście jest zrobienie infografiki. O, właśnie, może mam talent graficzny. Kawa, kawałek czekolady z lodówki i do roboty. W drodze do lodówki skręciłam kostkę: po prostu źle ustawiłam stopę. Nie tracąc nadziei na posiadanie talentu graficznego, skokami na jednej nodze wróciłam do komputera i spędziłam za robieniem infografiki prawie cały dzień. Cóż, surrealizm podobno jest popularny. Spokojnie, nie od razu Kraków zbudowano, kolejny dzień – kolejna próba. Ważne, by dobrze zacząć dzień: pozytywnie, kolorowo, z uśmiechem i energią. 

Wstając z łóżka w sobotę uderzyłam z całą energią zdrową nogą o szafkę. Razem z gwiazdkami bólu wokół głowy, do tej samej głowy przyszło zrozumienie. Mam talent. I to unikalny. Polega on na niespecjalnym robieniu sobie krzywdy.

Tekst: Sandra Soldatowa


Teraz gramy
TITLE
ARTIST

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!