Stand-up w rytmie rocka, czyli Kult akustycznie

Kebab, wódka, meksykańskie lesbijki i dementia praecox – to tylko niektóre rzeczy, o których w sobotni wieczór mogli posłuchać zgromadzeni w kinie Kijów. Kult po raz kolejny udowodnił, że doskonale radzi sobie bez wzmacniaczy. Występ w Krakowie zainaugurował piątą trasę „bez prądu”.Idea koncertów akustycznych sprowadza się do dwóch zwrotów: „bez wzmacniaczy” i „na siedząco”. Tak było tylko w czasie otwierającego koncert „Hej czy nie wiecie”. Tuż po tym utworze Kazik oznajmił, że nie może śpiewać na siedząco i odstawił swoje krzesło w kąt sceny, po której miotał się przez następne trzy godziny. Przez większą część występu także publiczność zachowywała się spokojnie; od czasu do czasu pojedyncze osoby „gibały” się pod ścianami.Kulminacja nastąpiła przy zagranej w szybszej wersji „Celiny”. Mimo wcześniejszych uwag organizatora pod sceną zebrało się kilkadziesiąt ludzi, wspólnie bawiąc się i skacząc do dźwięków „Polski”, „Baranka”, „Komu bije dzwon” czy „Lewe lewe loff”. Obecni na koncercie nie mogli zatem narzekać:

 

Zespół zaprezentował ponad trzydzieści utworów, wykonując zarówno największe przeboje („Berlin-1932”, „Brooklińska Rada Żydów”) jak i kilka rzadziej granych kawałków („Marianna”, „Cisza nocna”). W repertuarze znalazły się także single z ostatniej plyty – „Madryt” i „Wstyd”.

Puzonista Kultu Jarosław Ważny:

 

Nie usłyszeliśmy natomiast często wykonywanych na poprzednich trasach akustycznych „Jeźdźców”, „W czarnej urnie” czy coveru „Zegarmistrza światła” Tadeusza Woźniaka.

Jak zwykle nie zabrakło pojawiających się co kilka utworów gości specjalnych. Pierwszym z nich był Dr Yry, który zaśpiewał „Zabiłem ministra finansów” i kilka kawałków formacji El Dupa, w tym wykonane w duecie z Kazikiem „Wojna w Polsce”. Później na scenie pojawił się Jan „Janusz” Staszewski, który zaprezentował „Czekając na królestwo J.H.W.H.” i „Wezwany” ze swojej debiutanckiej płyty. Następnie razem ze swoim ojcem zaśpiewał „Wspaniałą nowinę”.

Ostatnim zaproszonym gościem okazał się najbardziej muzykalny polski nefrolog – dr Mirosław Jędras, czyli Zacier. Zaśpiewał „Kiedy ucichną działa już” i parę swoich numerów, w tym „Kebab w cienkim cieście” czy tytułowy singiel z tegorocznej płyty „Pęknięta umywalka na stosie choinek”, w którym towarzyszył mu lider Kultu. Wszyscy goście wystąpili także na bisach, wspólnie z zespołem śpiewając „Wódkę”.

Cały koncert utrzymany był w luźnej atmosferze, co skutkowało masą zabawnych sytuacji. Po dwóch pierwszych utworach Kazik zapytał: „I co teraz?”, po czym dodał, że wie, co teraz, ale chciał dodać nieco dramaturgii i poprosił Wojciecha Jabłońskiego o pierwszy akord „Arahja”. Wspominał również, że Robert Gawliński przed wystepem we Wrocławiu wytknął mu, że to Wilki grają po nich. W odwecie lider Kultu (z czego, jak zapewniał, nie jest dumny) nie zagrał „Polski”, co bardzo nie spodobało się fanom, którzy wyrażali swoje  niezadowolenie buczeniem i rzucaniem na scenę różnych przedmiotów. Po tym koncercie między dwoma wokalistami wywiązał się następujący dialog:

Gawliński: Dziękuję.
Kazik: Za co? Przecież zachowałem się jak ostatnia świnia.
Gawliński: Za wskazanie miejsca w szeregu.
Ponadto pan Staszewski zapomniał zaśpiewać końcówkę „Śmierci poety”, o czym przypomniał mu Ireneusz Wereński (utwór dokończono) i pomylił początek „Ręce do góry” z inna piosenką. Zespół najwyraźniej zasłuchał się w jedną z emocjonalnych zapowiedzi kawałka, co spowodowało kilka sekund ciszy. Wokalista skomentował to słowami: „Ja już skończyłem. Może byście zaczęli?”. Z kolei Januszowi Grudzińskiemu kazał powtarzać intro do „Gdy nie ma dzieci”, gdyż jego zdaniem było za szybkie. Kazik wspominał też o obchodzonym w tym roku 35-leciu zespołu, za co „pewnie nam dadzą jakis order, a my go oczywiście nie przyjmiemy”. Rzecz jasna, wszystkie te sytuacje wywoływały oklaski i salwy śmiechu. Lider Kultu zapowiedział także niszowe wydawnictwo, zawierające nowe aranżacje singla „Madryt”:

Kontynuacja trasy „Kult akustik 2017” nastąpi 4 marca w Bydgoszczy. Zespół wystąpi jeszcze m.in. W Gdańsku, Warszawie i Katowicach. Całość zakończy się 20 kwietnia w Lodnynie. Do Krakowa Kult powróci na koncert juwenaliowy 14 maja.

Materiały przygotował i opracował Jędrzej Rakoczy