Spokojny nokaut Wisły

W starciu rozgrywanym na stadionie przy Reymonta kibice byli świadkami wielu bramek. Wisła Kraków w efektowny, a zarazem efektywny sposób rozprawiła się z Pogonią Szczecin, wygrywając spotkanie 4:0. Choć frekwencja na trybunach nie dopisała, to wszyscy sympatycy „Białej Gwiazdy” którzy pojawili się na stadionie przy Reymonta, mieli wiele powodów do zadowolenia.

Obie drużyny nieco leniwie rozpoczęły spotkanie. Żadna ze stron nie porwała się na atak, spokojnie czekając na ruch przeciwnika. Okazja przyszła pierwsza do „Białej Gwiazdy”. W 18 minucie bramkę dla Wisły Kraków zdobył Patryk Małecki. Co ciekawe, pomocnik gola strzelił swojej byłej drużynie, przez co nie celebrował swojego trafienia.

Gdy wydawało się, że sytuacja po bramce uspokoiła się, Wisła ukąsiła Pogoń drugi raz. W 24 minucie wynik meczu na 2:0 podwyższył Paweł Brożek. Po drugim golu Pogoń zaczęła atakować, lecz akcje szczecinian nie były w stanie nawet przestraszyć Łukasza Załuski i drużyny Wisły. Wręcz przeciwnie, krakowianie kilkadziesiąt sekund później ponownie pokazali swoją siłę. W 32 minucie, po rzucie rożnym piłkę w siatce umieścił Ivan Gonzalez. Kibice nie zdążyli nacieszyć się bramką Hiszpana, gdyż dwie minuty później powody do celebracji dał Rafał Boguski, trafiając do pustej bramki i podwyższając wynik spotkania. Przed końcem połowy „Biała Gwiazda” mogła jeszcze poprawić swój bilans bramkowy, ale arbiter spotkania dopatrzył się przewinienia i nie uznał bramki. Na przerwę Pogoń schodziła z bagażem czterech straconych bramek.

Na drugie 45 minut „Portowcy” wyszli bez swojego skromnego dwunastego zawodnika. Kibice po gwizdku sędziego kończącego pierwszą połowę dali wyraz swoim emocjom, po czym opuścili zajmowaną przez nich trybunę gości. Nie minęło 15 minut, a sympatycy powrócili, ponownie dali upust emocjom… i ponownie opuścili swoje miejsca.

„Piłkarsko” początek drugiej połowy nie porywał. Wisła nie atakowała tak mocno, jak w poprzedniej odsłonie. Z kolei Pogoń, choć próbowała co jakiś czas stworzyć akcje pod bramką Załuski, to na nieszczęście dla nich, nic im nie wychodziło. Pozostała część spotkania nie przyniosła już bramek. Obie ze stron próbowały swoich sił m.in. poprzez strzały z dystansu, ale nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Wisła dzięki czterem bramkom w pierwszej połowie zapewniła sobie trzy punkty.

Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 4:0 (4:0)

Bramki: Małecki 18, Brożek 24, Gonzalez 32, Boguski 35

Wisła: Załuska – Spićić, Gonzalez, Głowacki, Cywka – Llonch, Mączyński, Małecki (Laskoś), Stilić (Bartosz), Boguski – Brożek (Słomka)

Pogoń: Henger – Matynia (Obst), Matras, Rapa, Niepsuj – Kowalczyk, Murawski (Rudol), Tsintsadze, Kort, Delev (Kitano) – Listkowski

Żółte kartki:  Spićić, Cywka (Wisła) – Rapa, Matras (Pogoń)

Sędzia: Dominik Sulikowski

Widzów: 11 588

Wypowiedzi po meczu:

Kazimierz Moskal – trener Pogoni Szczecin

Wojciech Słomka – piłkarz Wisły Kraków

Michał Winiarczyk