Sensacyjny triumf ligowego beniaminka.

Arka Gdynia została zwycięzcą tegorocznej edycji Pucharu Polski. W finale podopieczni Leszka Ojrzyńskiego pokonali Lech Poznań 2:1. Mecz dwóch przyjaciół przyciągnął na PGE Narodowy ponad 40 tysięcy kibiców.

Już kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem dało się wyczuć atmosferę spotkania. Tysiące kibiców z Poznania, jak i z Gdyni przyjechało do stolicy dopingować swoje drużyny. Sytuację dodatkowo poprawiał fakt, iż oba kluby wraz m.in. z Cracovią żyją w tzw. zgodzie.

Lech Poznan - Arka Gdynia

Początek spotkania przebiegał pod dyktando rozgrzewającego się Lecha. Choć „Arkowcy” w 9 minucie za sprawą Przemysława Trytki mieli szansę na objęcie prowadzenia, to jednak „Kolejorz” cały czas atakował. W bramce Gdynian dwoił się i troił Pavel Steinbors. Z czasem ofensywa przybierała na sile. Jedną z akcji po rzucie rożnym miał Tomasz Kędziora, którego strzał pod poprzeczkę wybronił świetnie spisujący się w meczu łotewski bramkarz.

Po zmianie stron sytuacja nie uległa większym zmianom. Lech masowo atakował, a Steinbors masowo bronił. Przewaga poznaniaków uległa zmniejszeniu w okolicach 75 minuty. „Kolejorz” osłabł, co pozwalało liczyć Arce na dogrywkę w spotkaniu. A do dodatkowych 30 minut mogłoby nie dojść, gdyby swoją szansę wykorzystał Radosław Majewski. Po urwaniu się defensorowi „Portowców” Maciej Makuszewski, zagrał piłkę do wspomnianego Majewskiego, a ten w iście „stuprocentowej” sytuacji spudłował. Sędzia Tomasz Musiał zakończył regulaminowe 90 minut i po przerwie zagwizdał na dogrywkę.

Pierwsza odsłona dodatkowych 30 minut wyglądała podobnie. Lech tworzył sytuację, próbował swoich sił w strzałach z dystansu, a Arka pozostawała w obronie.

Można powiedzieć, że całe spotkanie rozegrało się w drugiej połowie dogrywki. Trener Gdynian motywował swoich podopiecznych w utworzonym przez nich kółku. Prawdopodobnie zabieg ten podziałał, gdyż w 107 minucie „Arkowcy” sensacyjnie wyszli na prowadzenia. Po podaniu od Adama Marciniaka, piłkę głową uderzył Rafał Siemaszko, a ta wpadła do bramki Jasmina Buricia.

Gdy wydawało się, że Lech postanowi szybko odrobić straty, Arka zadała drugi cios. Przebywający od 71 minuty na placu gry Luka Zarandia popisał się długim rajdem, kiwając przy tym dwóch „Lechitów’. W 111 minucie na ekranie widniał wynik 2:0. Dwubramkowe prowadzenie mogło wydawać się wystarczające, lecz zmieniło się to w 119 minucie spotkania. Kontaktowego gola na 2:1 zdobył Łukasz Trałka i przez ostatnie minuty sympatycy Arki z niepokojem i utęsknieniem czekali na ostatni gwizdek arbitra. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie i to Gdynianie zostali zwycięzcą tegorocznego Pucharu Polski. Dla drużyny z Pomorza był to pierwszy triumf w tych rozgrywkach od 1979 roku. Wygrana podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego daje im możliwość występów w eliminacjach przyszłorocznej edycji Ligi Europy.

Dla Lecha był to trzeci z rzędu finał na Stadionie Narodowym. Na nieszczęście dla nich – trzeci przegrany. Dwa razy ulegli Legii Warszawa, tym razem trofeum pozbawił ich „przyjaciel” z Gdyni.

Lech Poznań – Arka Gdynia 1:2

Bramki: Trałka 119 – Siemaszko 107, Zarandia 111

Żółte kartki: Robak (Lech) – Szwoch, da Silva, Łukasiewicz, Zarandia

Lech Poznań: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Lasse Nielsen (109.Radut), Wołodymyr Kostewych – Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Radosław Majewski, Darko Jevtić (85. Pawłowski), Dawid Kownacki (73. Makuszewski) – Marcin Robak

Arka Gdynia: Pavels Steinbors – Tadeusz Socha, Krzysztof Sobieraj, Michał Marcjanik, Marcin Warcholak – Antoni Łukasiewicz, Adam Marciniak, Marcus da Silva (54. Siemaszko), Mateusz Szwoch, Miroslav Bożok (83. Hofbauer)- Przemysław Trytko (71. Zarandia)

Sędzia: Tomasz Musiał

Widzów: 43 760

Powiedzieli po meczu:

Nenad Bjelica – trener Lecha Poznań

Leszek Ojrzyński – trener Arki Gdynia

Marcin Robak – piłkarz Lecha Poznań

Przemysław Trytko – piłkarz Arki Gdynia

Z Warszawy, Michał Winiarczyk

Fot: własne