Rapowe szaleństwo pod klubem Żaczek

Autor - 28 maja 2019

Trzech młodych wilków i stary wyjadacz – taki dream team spotkał się na scenie plenerowej pod klubem Żaczek podczas Rapowego Koncertu Juwenaliowego, który odbył się w czwartek 23 maja. Były taneczne brzmienia, melancholijne rap-ballady oraz staroszkolne powroty do przeszłości – każdy znalazł coś dla siebie.

Kolejka przed wejściem na scenę plenerową Żaczka liczyła dobre kilkadziesiąt metrów, jednak obsługa poradziła sobie z nią sprawnie i szybko – po paru chwilach wszyscy spragnieni juwenaliowej zabawy stali pod sceną oczekując pierwszych koncertów. Studentów nie odstraszył padający bardzo intensywnie deszcz, który zresztą miał być wielokrotnie przeganiany z nieba przez występujących artystów.

Na scenie pojawił się prowadzący imprezę Szymon Lewel, który z pomocą publiki wywołał zza kulis drugiego prowadzącego, DJ’a Avensa. Ten duet miał przez resztę wieczoru rozgrzewać publiczność między koncertami oraz rzucać ze sceny juwenaliowe gadżety. Avens serwował również ze swojej konsolety najlepsze polskie i zagraniczne hip-hopowe hity. Radość, jaka panowała pod sceną oraz ręce wyciągające się po kolejne partie koszulek i peleryn tylko potwierdzały to, jak świetną robotę wykonał duet prowadzących.

Po krótkiej rozgrzewce przyszła pora na pierwszą gwiazdę tego wieczoru. Jan-rapowanie rozpoczął swój koncert od energicznych „Ruchów”, ale nie zamierzał zwalniać tempa. Ze sceny pod Żaczkiem zabrzmiały wszystkie największe przeboje z najnowszej płyty „Plansze”: „Układanka”, „Wybory”, „Jutro”, a także „Millenium Sport”, do którego teledysk miał premierę w dniu koncertu. Nie zabrakło też starszych przebojów – „Niech to usłyszą” z płyty „NOCNA ZMjANA” oraz „Janek nie jest wcale”, znane jeszcze z podziemnej działalności rapera. Nie zabrakło też spokojniejszych momentów, a publiczność z wielką chęcią odpaliła latarki w telefonach na „Wszystko OK” – rapowej balladzie o dorastaniu i bezsilności.

Przed występem Guziora na scenie musiało pojawić się krzesło. Okazało się bowiem, że raper doznał niedawno drobnej kontuzji nogi i na scenę wszedł o kuli. Jednak już przy pierwszym numerze – energetycznym i intensywnym „MikMik” – widać było wyraźnie, że ciężko jest mu usiedzieć w jednym miejscu. W miarę możliwości dołączał do swojego hypemana i skakał po scenie, nie zważając na kontuzję. Oprócz hitów z najnowszego albumu „Evil Things” („Płuca zlepione topami”, „WIFI”, „Kevlar”) usłyszeliśmy też „Karnawał” z debiutu. Koncert zakończył się co prawda dość szybko, ale biorąc pod uwagę stan nogi Guziora jest to zrozumiałe. Mimo małej długości występu, raper dał z siebie na scenie wszystko, a parę energicznych przebojów rozgrzało publikę do czerwoności – bawiący się studenci zdawali się w ogóle nie zwracać uwagi na padający z góry deszcz, skakali w euforii, ściągali bluzy i koszulki. Na scenie pojawił się w pewnym momencie Jan-rapowanie, aby wspólnie z Guziorem drugi raz tego wieczoru wykonać ich wspólny utwór „Wybory”.

Następny z występem zameldował się Otsochodzi. Tarchomińskiemu raperowi udało się na większość swojego koncertu przegonić deszcz znad głów juwenaliowych imprezowiczów. Otso zaprezentował bardzo satysfakcjonujący przekrój swojej dyskografii – tytułowy numer i „AHA” z „Nowego Koloru”, bujające „Nagrania” oraz energetyczne „Dla mnie” ze świeżej „Miłości” a także staroszkolne „Bon voyage” z debiutanckiego „Slamu”. Nie zabrakło również najnowszego singla „Mów”. Z Otsochodziego emanowała pozytywna energia, podkreślana przez kolorową koszulkę w hippisowskim stylu, jaką ubrał na występ.

Juwenaliowy Koncert Rapowy zamykał w tym roku Sokół – prawdziwa legenda polskiego hip-hopu, mimo dwudziestu lat spędzonych na scenie dopiero w tym roku wydał swój pierwszy w pełni solowy album. Jego wejście na scenę poprzedził wyświetlony na ekranie montaż archiwalnych nagrań z koncertów WWO, a chaotyczne dźwięki z tych starych taśm w pewnym momencie płynnie przeszły w bit do kultowego „Jeszcze będzie czas”. Sokół wyszedł na scenę, a cały tłum zaczął rapować razem z nim kultową frazę z refrenu: „Cannabis, whisky, ananas – jeszcze będzie czas, by odpoczywać”. Zaraz po tym nostalgicznym powrocie do roku 2000 dostaliśmy świeżą „Pomyłkę” z najnowszego albumu. I tak w zasadzie przez cały koncert – tracklista była sprytną przeplatanką utworów z różnych okresów twórczości Sokoła: od przełomu wieków i działalności w WWO („Jeszcze będzie czas”, „Damy radę”), przez dwie płyty wydane w duecie z Marysią Starostą („Reset”), aż po długo oczekiwany solowy album „Wojtek Sokół” („Nie da na da”, „Sprytny Eskimos”). Zabrakło chyba tylko kultowego „W aucie”. Sokołowi na scenie towarzyszył znany z Rasmentalismu raper Ras, a ich wzajemne przekomarzania się na scenie i przytaczanie rozmaitych anegdotek pomiędzy utworami znakomicie ubarwiały występ. Gdy raperzy zeszli ze sceny, publika nie musiała długo namawiać ich do bisu – a ten składał się aż z trzech utworów. Na pierwszy ogień poszedł nagrany wspólnie z Taco Hemingwayem i duetem PRO8L3M „Napad na bankiet”, następnie autorefleksyjny „MC Hasselblad”, a występ zamknęło „Chcemy być wyżej” – przebój będący podsumowaniem dotychczasowej kariery Sokoła i jego pozycji na scenie.

Juwenaliowy Koncert Rapowy można zdecydowanie zaliczyć do udanych – dobór artystów sprawił, że każdy dostał tu coś dla siebie (przebojowy Otso, refleksyjni Guzior i Jan-rapowanie, oldschoolowy Sokoł), raperzy dali z siebie na scenie wszystko nie zważając na pogodę i śliską podłogę, a publika bawiła się znakomicie, niezależnie, czy ze sceny dochodziły mocne basy współczesnego trapu, czy typowe dla lat 90. zapętlane bębny. Liczymy na podobnie przekrojowy i ciekawy dobór raperów również za rok.

 

Autor: Maciej Bartusik


Treraz gramy
TITLE
ARTIST

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!