Puchar Polski dla Legii z pirotechniką w tle

Legia Warszawa zwyciężyła w Pucharze Polski w sezonie 2017/18. Podopieczni Deana Klafuricia pokonali obrońców tego trofeum, Arkę Gdynia 2:1. Spotkaniu towarzyszyła liczna pirotechnika, która wielokrotnie sprawiała kłopot piłkarzom i kibicom, powodując przerwania meczu.

Najważniejszy mecz pucharowy w roku już kilka godzin przed jego rozpoczęciem  dawał o sobie znać. W centrum Warszawy widoczni byli kibice Legii, w okazjonalnych koszulkach i szalikach. Niewielkimi grupami po stolicy Polski w swoich barwach poruszali się także kibice z Gdyni.

Spotkanie w przeciwieństwie do aktywnych sympatyków obu ekip rozpoczęło się w spokojnym tempie. Drużyny próbowały wyczuć nawzajem styl gry przeciwnika. W 8 minucie Michał Kucharczyk wrzucił piłkę w pole karne rywala, ale pewnie przejął ją stojący między słupkami Gdynian, Pavels Steinbors. W 12 minucie Łotysz musiał wyciągać piłkę z siatki. Bramkę dla Legii, po dośrodkowaniu Domagoja Antolicia zdobył Jarosław Niezgoda, który najwyżej spośród otaczających go piłkarzy Arki wyskoczył do piłki. Niecałe trzy minuty później Arka mogła stracić drugiego gola. Uratowała ją świetna interwencja Steinborsa, po strzale Vesovicia, który chwile wcześniej uporał się z defensorami „Żółto-niebieskich”. Po tych sytuacjach, Arka na kilka minut przejęła inicjatywę. Próbowała atakować pozycyjnie, ale większość prób akcji nie dochodziła do pola karnego Legii. W 25 minucie piłkę po dośrodkowaniu uderzał Michał Marcjanik, lecz piłka po strzale obrońcy Arki, nie trafiła w bramkę Radosława Cierzniaka. Legia na zagrożenie odpowiedziała akcją, która przyniosła jej drugą bramkę. W pole karne Gdynian, piłkę zagrał kapitan „Wojskowych” Miroslav Radovic. Niefortunnie wybił ją Frederik Helstrup, po którego zagraniu, piłka trafiła pod nogi Carlosa Diasa „Cafu”. Portugalczyk z okolicy jedenastego metra nie miał problemów ze strzałem i pewnie pokonał Steinborsa. W 34 minucie, zagrożenie pod bramką Legii stworzył jej były piłkarz, Mateusz Szwoch, który uderzył po ziemi, lecz jego strzał pewnie obronił Cierzniak. Kilka minut później Arka ponownie zaatakowała. Z autu akcje wznowił Warcholak, a bramkarz Legii niepewnie wybił nadlatującą piłkę. Problem chciał wykorzystać Marcjanik, próbując strzelać z „pół-przewrotki”, lecz tym razem bramkarz Warszawian, opanował sytuacje.  W 43 minucie, z dystansu strzelał Andrij Bohdanow, ale strzał Ukraińca po dobrej interwencji opanował Cierzniak.

Po zmianie stron przegrywający „Arkowcy” próbowali zaatakować za sprawą wprowadzonego na boisko przed początkiem drugiej połowy, Rafała Siemaszki. Napastnik chciał oddać strzał, ale ofiarną interwencją popisał się Michał Pazdan. W 58 minucie sędzia spotkania Piotr Lasyk przerwał spotkanie. Odpalona pirotechnika przez kibiców uniemożliwiła rozgrywanie i oglądanie spotkania. Biała smuga skutecznie zasłoniła cały stadion, a towarzyszący jej biały pył, zasypywał wszystkich przybyłych na to spotkanie. Sytuacja opanowała się w 64 minucie, gdy arbiter spotkania pozwolił  na wznowienie gry.

Pięć minut później, gra ponownie została przerwana. Grzegorz Piesio sfaulował Sebastiana Szymańskiego. Rozpętało to zdecydowaną reakcję ławki rezerwowych Legii, która momentalnie rzuciła się na piłkarza Arki i sędziego Lasyka. Po kilkudziesięciu sekundach sporu, arbiter postanowił skorzystać z VARu (Wideoweryfikacji), po czym ukarał Piesia czerwoną kartką. W 75 minucie z indywidualną akcją ruszył Szymański. Młody pomocnik „Legionistów” wbiegł z piłką w pole karne, przedryblował obrońcę Arki, ale nie zdążył podać piłki, gdyż wyszedł z nią za linię bramkową. W 77 minucie meczu Piotr Lasyk ponownie przerwał grę. Pirotechnika odpalona przez kibiców Arki wleciała na boisko, co stanowiło zagrożenie dla znajdujących się na niej piłkarzy. Po chwili, gdy wznowiono grę, uwidoczniła się przewaga Legii. Podopieczni Deana Klafuricia trzymali piłkę i wymieniali między sobą podania, nie dając szans na przejęcie piłki przez Arkę. W 83 minucie trzecią bramkę Legii mógł dać Sebastian Szymański. Pomocnik „Wojskowych” uderzył z rzutu wolnego i choć kibicom zebranym na Stadionie Narodowym mogło się wydawać, że piłka znalazła się w bramce, to jednak poleciała ona w górną siatkę bramki Steinborsa. W doliczonym o dziesięć minut czasie gry nadal przeważała Legia. W 94 minucie, wprowadzony na ostatnie minuty Eduardo podał do Antolicia, który z ostrego kąta próbował zagrozić bramce Gdynian. Strzał Chorwata obronił jednak łotewski bramkarz Arki. Przed ostatnim gwizdkiem, Arce udało się zdobyć bramkę. Po zamieszaniu w polu karnym Warszawian,  piłkę głową zagrał Marcus da Silva, po czym również głową uderzył ja Dawid Sołdecki, który dał swojemu zespołowi jedynego w tym meczu gola. Po kilkudziesięciu sekundach, gdy okazji na trzecią bramkę szukała Legia, arbiter Lasyk zakończył spotkanie.

Legia Warszawa po roku przerwy ponownie wzniosła trofeum za Puchar Polski. Jeżeli obecny Mistrz Polski utrzyma miejsce na podium w tabeli LOTTO Ekstraklasy, prawo gry w eliminacjach Ligi Europy (za zwycięstwo w krajowym czempionacie) przypadnie czwartemu zespołowi w klasyfikacji (obecnie jest to Wisła Płock).

Arka Gdynia – Legia Warszawa 1:2 (0:2)

Bramki:   Sołdecki ’99 – Niezgoda ’12, Carlos Dias ‘29

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Michał Marcjanik, Frederik Helstrup, Marcin Warcholak, Dawid Sołdecki, Marcus da Silva, Andrij Bohdanow (Grzegorz Piesio), Michał Nalepa (Adam Marciniak), Mateusz Szwoch, Maciej Jankowski (Rafał Siemaszko),

Legia: Radosław Cierzniak – Marko Vesović, William Remy, Michał Pazdan, Adam Hlousek, Carlos Dias, Chris Philipps, Domagoj Antolić, Michał Kucharczyk (Eduardo da Silva), Jarosław Niezgoda (Kasper Hamalainen), Miroslav Radović (Sebastian Szymański)

Żółte kartki: Nalepa (Arka)

Czerwone kartki: Piesio (Arka)

Sędzia: Piotr Lasyk

Widzów: 47 037

Wypowiedzi po meczu:

Leszek Ojrzyński – trener Arki Gdynia

Dean Klafurić – trener Legii Warszawa:

Gratulacje dla zawodników, dla całej drużyny. Zasłużyliśmy dzisiaj na wygraną. …Straciliśmy bramkę w ostatniej minucie, natomiast nie było żadnej nerwowości w naszej drużynie. Była wręcz pełna dominacja i pełna kontrola meczu. Arka nie miała wcześniej żadnych szans na strzelenie bramki, a my mieliśmy kilka w czasie meczu.

Damian Zbozień – piłkarz Arki Gdynia

Radosław Cierzniak- piłkarz Legii Warszawa

Michał Winiarczyk

Fot. własne