Recenzja książki „Young Power”

Dobra, przyznajcie się: ile razy słyszeliście z ust starszych osób hasło „ta dzisiejsza młodzież…”? Wiecie, że tylko laptopy w głowie, że za ich czasów to zupełnie inaczej było, że co byśmy zrobili bez tej technologii? Wiele razy? I co byście nie powiedzieli na swą obronę, to nic nie dawało? Jeśli tak – po prostu kupcie tę książkę i wręczcie ją narzekającym na młodych osobom. Jeśli – o dziwo – takich nie znacie, nada się też idealnie na prezent dla młodszego rodzeństwa. Bo tak naprawdę to adresowana jest właśnie do dzieciaków, które w przyszłości mogą zmienić świat lub odnieść sukces.

Choć Justyna Suchecka – autorka książki i dziennikarka od lat pisząca na tematy związane m.in. ze szkolnictwem i młodzieżą, dziś w TVN, wcześniej w „Gazecie Wyborczej” – nie skupia się w „Young Power” tylko na osobach, które działają na skalę globalną czy już są znane wielu ludziom. Owszem, na kartach książki przeczytacie m.in. o Michale Karbowniku (piłkarz Legii Warszawa), Idze Świątek (już teraz jedna z najlepszych tenisistek świata) czy Viki Gabor (zwyciężczyni Eurowizji Junior). Bo po prostu oczywistym było, że skoro mowa o utalentowanej młodzieży, to i oni muszą do tej książki trafić.

Jednak o pozostałych 28 historiach bohaterów „Young Power. 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat” (jeśli nie zgadza wam się matematyka, to spokojnie, historii jest tak naprawdę 31, sama autorka przyznaje, że nieco się rozpędziła) mogliście tak naprawdę nie słyszeć. Bo czy znacie uczniów z Pielgrzymowic, którzy za punkt honoru postawili sobie walkę z internetowym hejtem? Albo Ignacego Kusa, dwunastolatka, który już teraz programuje i buduje własne roboty? Czy Tymona Radzika, walczącego o prawa osób niepełnoletnich do informacji?

Zapewne nie. Nie jest to jednak przesadnie zaskakujące – sam też ich nie znałem. I właśnie po to powstała ta książka. Żeby przedstawić nam młodych ludzi, którzy już teraz zmieniają świat. Niektórzy już są pełnoletni, inni dopiero co stali się nastolatkami, ba, jest nawet jedna dziesięciolatka. Wszyscy robią rzeczy niesamowite – osiągają sukcesy w ogólnoświatowych konkursach muzycznych czy naukowych, walczą z wpuszczanymi do rzeki lekami albo szukają sposobów na ratowanie zagrożonej przyrody. Brawa dla nich.

Wiele z ich pomysłów już teraz daje nadzieję na to, że za niedługo sytuacja na świecie się polepszy. Weźmy projekt KTO trójki: Kamil Kośnik, Kuba Twardowski i Kacper Orłowski. To specjalna opaska, mająca budzić kierowców, którzy zasypiają – choćby na ułamek sekundy – za kółkiem. I, co za tym idzie, zapobiegać w ten sposób wypadkom. Oskar Makowski bada za to, w jaki sposób robaki mogłyby pomóc w walce z odpadami i już osiąga na tym polu spore sukcesy. A Maja Mulak zachęca wszystkich, by zrezygnowali z oleju palmowego w diecie i w ten sposób ratowali orangutany.

Każde z nich ma swój głos i zdaje sobie sprawę z jego znaczenia. Nie rezygnują, gdy słyszą, że są na coś za młodzi. Niczym Fineasz i Ferb z kreskówki kompletnie się tym nie przejmują – po prostu robią swoje. Często wspierani przez rodziców lub nauczycieli (tak, tak, są tacy, którzy mają do tej roboty ogromną pasję), starają się jakoś wpłynąć na ten świat. Nieważne czy przełomowym odkryciem czy strzeleniem ważnego gola – każdy robi to, co potrafi najlepiej, realizując przy okazji swoją pasję. Bo o to w tym wszystkim chodzi.

„Young Power” to zbiór ich historii, przedstawionych w krótkiej, przystępnej formie, idealnej, by liznąć temat, a potem – jeśli ten się nam spodoba – zagłębić się w nim na całego. Choć, jeśli już trzeba wymienić jakiś minus (nie może być przecież zbyt słodko), czasem bywają one zbyt krótkie. Bo aż prosi się o to, by dopisać jeszcze stronę, może dwie, opcjonalnie dziesięć. Przedstawić nam dane zagadnienie dużo dogłębniej. Choć zrozumiałe jest to, że autorka tego nie robi – to nie jej praca. Ona, za pomocą tej książki, chce pokazać nam, że młodzież potrafi. Nie planowała rozpisywać się na temat tego, jak tworzy się panele słoneczne z… barwników (bo i o tym znajdziecie kilka zdań).

Czy to dobra książka? Tak, zdecydowanie. Swoje zadanie spełnia w stu procentach. Młodym, którzy ją przeczytają, pokaże, że są w stanie zmieniać świat czy osiągać, czego tylko zapragną. Robią to ich rówieśnicy czy osoby niewiele starsze, więc mogą przecież i oni. A może przy okazji lektura „Young Power” ukierunkuje nastolatków na nową pasję. Starszym udowodni za to, że młodzież – jakby jej nie postrzegali – naprawdę ma w głowie mnóstwo świetnych pomysłów i sporo energii. Dlatego warto jej dać szansę, a nie tylko narzekać.

Całkiem możliwe, że za kilka lat będziemy o jej bohaterach czytać w mediach niemal codziennie. Zresztą niektórzy już regularnie się tam pojawiają. Dlatego warto poznać ich nazwiska. „Young Power” przedstawi ich wam naprawdę dobrze.

Tekst: Sebastian Warzecha


Teraz gramy
TITLE
ARTIST

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Możesz to zaakceptować albo wyłączyć pliki cookies w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij!