Mistrz zwycięski w grodzie Kraka

W ostatniej kolejce rundy zasadniczej LOTTO Ekstraklasy, Cracovia przegrała z Legią Warszawa 1:2. Choć „Pasy” stwarzały sobie wiele sytuacji, to jednak goście ze stolicy byli bardziej skuteczni.

Obie drużyny spokojnie „weszły” w spotkanie. Z czasem z ofensywą wyszli goście, którzy udokumentowali ją sytuacją z 18 minuty. Po świetnym, dalekim podaniu Thibaut Moulina, piłkę przyjął Dominik Nagy, który w pojedynku „sam na sam” pokonał Grzegorza Sandomierskiego.

Po stracie bramki role się odwróciły. Podopieczni Jacka Zielinśkiego często zagrażali bramce Arkadiusza Malarza m.in. za sprawą dalekich strzałów Marcina Budzinskiego czy Deleu. Nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Gdy kibice pomału szykowali się do przerwy, sędzia Jarosław Przybył wskazał na „jedenastkę” dla Cracovii. Piłkę ręką zagrał Artur Jędrzejczyk, a do wykonania rzutu karnego podszedł Damian Dąbrowski. Reprezentant Polski nie pomylił się i w 43 minucie doprowadził do remisu.

Po przerwie do ataku ponownie rzucili się goście. Dzięki dobremu rozegraniu w prawej stronie boiska piłka trafiła w polu karnym do Tomasa Necida, a ten wykorzystał nadążającą się sytuacje i doprowadził do kolejnego prowadzenia dla drużyny Jacka Magiery. Wart odnotowania jest fakt, że zarówno dla Nagy’a, jak i Necida były to premierowe trafienia dla „Wojskowych”.

Dalszą część drugiej odsłony spotkania można opisać popularnym w środowisku piłkarskim stwierdzeniem, iż był to „mecz walki”. „Pasy” stwarzały sobie wiele akcji, lecz w każdej brakowało przysłowiowej „kropki nad i”. W 67 minucie szanse na wyrównanie dla Cracovii miał Krzysztof Piątek. Młodzieżowy reprezentant Polski po zamieszaniu w polu karnym uderzył w światło bramki, ale piłkę z linii bramkowej w ostatniej chwili wybił Michał Pazdan. Dziesięć minut później po kolejnym groźnym strzale Budzińskiego, piłkę ofiarnie wybił Maciej Dąbrowski.

Końcówka spotkania również należała do coraz śmielej atakujących Krakowiaków. W doliczonym czasie gry przy zakotłowanej bramce Legii szansę miał Piotr Malarczyk, ale Arkadiusz Malarz zapobiegł utracie gola. Tym samym „Wojskowi” do Warszawy wrócą z trzema punktami.

Drużyny na fazę play-off mają rozbieżne cele. Dla Legii cel minimum to mistrzostwo, natomiast przy Kałuży nikt nie myśli o grze w I lidze.

Cracovia: Sandomierski – Deleu (60. Krzysztof Piątek), Polczak, Malarczyk, Brzyski – D. Dąbrowski, Kanach (60. Cetnarski) – Wójcicki, Budziński, Jendrišek (72. Steblecki) – Szczepaniak

Legia Warszawa: Malarz – Jędrzejczyk, M. Dąbrowski, Pazdan, Hloušek – Kopczyński, Moulin – Guilherme (89. Jodłowiec), Radović, D. Nagy (86. Szymański) – Necid (79. Hamalainen)

Żółte kartki:

Polczak, Kanach – Cracovia

Hamalainen – Legia

Sędzia: Jarosław Przybył

Widzów: 12 438

Powiedzieli po meczu:

Jacek Magiera – trener Legii Warszawa

Jacek Zieliński – trener Cracovii

Michał Pazdan – piłkarz Legii Warszawa

Fot: Michał Winiarczyk