Boska Komedia – krakowskie święto teatru

Na 10 dni Kraków zamienił się w raj dla teatralnych koneserów. Wszystko za sprawą IX-ej edycji Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Boska Komedia, który odbył się w dniach 8 – 17 grudnia. Na niemal 20 krakowskich scenach zaprezentowano dokładnie 29 sztuk (łącznie odegrano 69 przedstawień), a wszystko to pod hasłem: „Jeszcze Polska nie zginęła póki teatr żyje”.

bk2016-grafika1

Tegoroczna edycja festiwalu podzielona była na trzy części. Pierwsza z nich Inferno (Konkurs Polski) to przegląd 10 najgłośniejszych premier na polskim rynku teatralnym. Spektakle oceniane były przez międzynarodowe jury, które zdecydowało o wygranej przedstawienia „Wszystko o mojej matce” w reżyserii Michała Borczucha. Zwycięska sztuka otrzymała nagrodę w wyskości 50 tys. złotych, które zasili konto Teatru Łaźnia Nowa – producenta spektaklu. Sędziowie przyznali również wiele wyróżnień indywidualnych o wartości 10 tys. złotych, otrzymali je m.in. aktor Jan Peszek oraz reżyser Wiktor Rubin.

Druga z części o nazwie Paradiso została przeznaczona dla młodych twórców, którzy pomimo wieku odnieśli już spore sukcesy zawodowe. W ramach tej sekcji odbył się po raz pierwszy konkurs promujący wzbogacanie teatru przez innowacyjne, materialne spojrzenie nowych twórców. Zdaniem jury na zwycięstwo zasłużyła sztuka „Schubert. Romantyczna kompozycja na dwunastu wykonawców i kwartet smyczkowy” autorstwa Magdy Szpecht. W ramach tej części pozakonkursowo swoje prace dyplomowe mogli zaprezentować studenci krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej.

Ostatnia z części to Purgatorio przeznaczona dla wydarzeń specjalnych i towarzyszących. Przegląd spektakli zawierał dwie premierowe oraz dwie zagraniczne produkcje. Każda ze sztuk z sekcji Purgatorio stwarzała również szansę do bezpośredniej rozmowy z twórcami, w ramach cyklu Sceny Dantejskie, odbywającego się po spektaklach.

img_1766

Dyrektor artystyczny festiwalu Bartosz Szydłowski określił Boską Komedię jako: „głęboki oddech po intensywnym roku artystycznej pracy – miejsce spotkania tych, którzy teatr tworzą i tych, którzy go kochają”. Jak święto teatru wyglądało w praktyce oraz zza kulis wiedzą nasze reporterki obecne na spektaklach „Maria Stuart”, a także „Między nami dobrze jest”.  

12 grudnia odbył się spektakl pt. „Maria Stuart” w wykonaniu aktorów Łódzkiej Szkoły Filmowej. Zespołu, który po raz 65 prezentował swój projekt widzom. Mimo tego scenicznego doświadczenia aktorzy nie popadli w rutynę, a do Krakowa przyjechali nastawiając się na nowy odbiór swojej pracy. Na deskach Pracowni Teatru J. Słowackiego mieli okazję zagrać ten spektakl po raz ostatni, tym bardziej występ był dla nich wyjątkowy.

 

Przedstawienie łódzkiej trupy teatralnej okazało się niezwykłym przeżyciem nie tylko dla aktorów. Publiczność przed spektaklem nie kryła swojej ciekawości. Wielu z niecierpliwością czekało właśnie na „Marię Stuart”, bowiem był to spektakl dyplomowy i przez niektórych długo wyczekiwany w Krakowie. Reakcje po zakończeniu przedstawienia nie były zaskoczeniem. Na pierwszy plan rozmów wysuwała się gra aktorska, która zdaniem widzów reprezentowała wysoki poziom. Na pochwały składały się również opinie o dojrzałości w tworzeniu sylwetek granych postaci, a także sama ich kreacja.

 

Łódzka „Filmówka” stanęła bezsprzecznie na wysokości zadania. Aktorzy podjęli się realizacji trudnej sztuki Schillera, która w samej interpretacji literackiej stawia mnóstwo znaków zapytania. Próba przeniesienia tragedii „Maria Stuart” na warsztat teatralny stanowi nie mniejsze wyzwanie. Jednakże ten, kto spodziewał się klasycznego przedstawienia, mógł być zaskoczony. Reżyser przeniósł akcję w nieco bardziej współczesne realia. Pokazał intrygi zamknięte w czterech ścianach nowoczesnego świata. I tak eleganckim mężczyznom towarzyszyła Królowa Elżbieta w garniturze, silna i niezależna władczyni. A dumna tytułowa Maria ubrana w futro odegrała doskonałe przeciwieństwo rywalki. Gra wpływowych ludzi dworu przyspieszona została dynamicznymi zmianami akcji. Co wciągało widzów w spektakl i wymuszało podążanie za aktorami. Światła i cienie, a także minimalistyczna scenografia potęgowały efekt oraz atmosferę.

15696992_1203237276410976_1031746449_o

Dobrą jakość prezentowanych na Boskiej Komedii spektakli oraz renomę festiwalu potwierdziła również sztuka „Między nami dobrze jest” w reżyserii Agnieszki Glińskiej. Spektakl powstał na podstawie utworu dramatycznego Doroty Masłowskiej o tym samym tytule. Przedstawia trzy pokolenia kobiet. Babcie, która przeżyła wojnę, Matkę (Halinę), która miała styczność z czasami PRL-u oraz Metalową Dziewczynkę, postać współczesną. Każda z nich ma inne priorytety czy zdanie na dany temat. Przedstawiają oczywiste różnice pokoleniowe, a także problemy z porozumiewaniem się, łączy je to, że za wszelką cenę próbują odnaleźć swą tożsamość w zepsutej do szpiku kości rzeczywistości.

 

Publiczność jest rozbawiona przez cały spektakl, ale po jego zakończeniu zdaje sobie sprawę, że śmiała się z samych siebie. Tekst jest zaprezentowany jako tragikomedia polskiej rzeczywistości. Absurd i niedorzeczność mogą być rozładowane jedynie przez śmiech. Cały spektakl ma w moim mniemaniu edukować społeczeństwo i przedstawiać nasze własne odbicie, czasem niestety o zawężonych horyzontach. Ciekawe są wstawki muzyczne, zwłaszcza sztandarowy utwór spektaklu „Koń, który jeździł konno”.

Młodzi aktorzy doskonale wczuli się w swoje rolę, dzięki czemu z łatwością przedstawili diagnozę społeczeństwa konsumpcyjnego. Sztuka „Między nami dobrze jest” potwierdza tylko, że Boska Komedia porusza tematy ważne i aktualne, a robi to w sposób innowacyjny dla polskiej sceny teatralnej.

img_1765

Festiwal Boska Komedia miał udowodnić, że niezależny obieg myśli wyznawany przez artystów, choć słabszy od realnej polityki, ma wielkie grono wyznawców. Liczba widzów na spektaklach oraz prędkość z jaką rozchodziły się bilety tylko potwierdza te słowa. Szczęśliwcy, którym na Boską Komedię udało się dostać po opuszczeniu teatrów nie kryli swojego zadowolenia.

 

Wizyta na festiwalu Boska Komedia to zaszczyt dla artystów i widzów. Jest to największy przegląd dokonań artystów, wskazujący trendy na polskiej scenie. Artyści cały rok pracują, aby móc zaprezentować swoją pracę w Krakowie, natomiast widzowie z wielką niecierpliwością wyczekują niezwykłego święta teatru. Niech Boska Komedia trwa jeszcze przez wiele lat bo „Jeszcze Polska nie zginęła póki teatr żyje”.

Anna Benduska, Natalia Ryba, Łukasz Miłoszewski