Triumf Cracovii w przyjacielskim pojedynku

W meczu zamykającym 32 kolejkę LOTTO Ekstraklasy, Cracovia pokonała Arkę Gdynia 2:0. Spotkanie sąsiadów z tabeli początkowo nie porywało, lecz ostatecznie przyniosło ubłagane przez Krakowian trzy punkty. Goście po ubiegłotygodniowym triumfie w Pucharze Polski (można przeczytać o tym TUTAJ), nie pokazali praktycznie nic, co mogłoby napawać optymizmem.

Obie drużyny dosyć spokojnie rozpoczęły spotkania. Żadna ze stron nie przeważała na tyle, aby otworzyć wynik meczu. W 14 minucie w komiczny sposób na prowadzenie mogła wyjść Cracovia. Ostatni obrońca Arki – Marcin Warcholak, próbując wybić piłkę z 16 metra, niefortunnie trafił w nabiegającego Mateusza Szczepaniaka. Na szczęście dla „Arkowców”, piłka po odbiciu od piłkarza Pasów minęła bramkę Pavla Steinborsa.

W dalszej części przy piłce zdecydowanie częściej byli podopieczni Jacka Zielińskiego. Cracovia stwarzała sobie wiele sytuacji, lecz rażąco zawiniała celność. Szczęście uśmiechnęło się do nich w 44 minucie meczu. Najpierw w okolicach „piątki” doszło do istnej „kopaniny”. „Pasy” desperacko próbowały oddać strzał na bramkę, a równie desperacko Arka próbowała wybić piłkę. Gdy ta sztuka jej się udała, to znowu trafiła pod nogi Krakowian. Wtedy, po udanym dośrodkowaniu Damiana Dąbrowskiego, piłkę głową do bramki skierował Krzysztof Piątek, zapewniając drużynie z Kałuży prowadzenie po pierwszej odsłonie meczu.

Na drugą połowę Leszek Ojrzyński postanowił wprowadzić znajdującego się w ostatnich tygodniach w dobrej dyspozycji Rafała Siemaszkę. Cracovia nie dokonała roszad i starała się grać podobnie jak przed przerwą. Swoje prowadzenie mogli podwyższyć już w 51 minucie. W sytuacji „sam na sam” znalazł się Piątek. Młodzieżowy reprezentant Polski poradził sobie z bramkarzem i spokojnie umieścił piłkę w siatce. Na nieszczęście dla „Pasów” prowadzący spotkanie Paweł Raczkowski dopatrzył się w akcji przewinienia i nie uznał gola.

Po tej sytuacji obie drużyny grały coraz bardziej siłowo. Nie brakowało przewinień i co za tym idzie żółtych kartek. Pechowo mecz będzie wspominał Adrian Błąd. Piłkarz ekipy gości pojawił się na placu boju w 64 minucie spotkania, a już sześć minut później musiał zostać zmieniony przez Dariusza Formellę. Były piłkarz Zagłębia Lubin najprawdopodobniej złamał rękę.

W 72 minucie przy dośrodkowaniu od Mateusza Szczepaniaka, w polu karnym piłka trafiła w rękę Marcina Warcholaka. Sytuacje widział sędzia Raczkowski, który wskazał na „jedenastkę” dla Cracovii. Rzut karny na bramkę zamienił Damian Dąbrowski.

Dalsza część spotkania toczyła się przeważnie na połowie Arki. Goście również próbowali atakować bramkę Grzegorza Sandomierskiego. Aktywni byli Formella i Siemaszko, ale w ostatecznym rozrachunku brakowało dokładnego zagrania. Z kolei „Pasy” próbowały jeszcze zdobyć trzecią bramkę m.in. za sprawą wprowadzonego na boisko Tomasa Vestenickiego, lecz nie były już to tak intensywne akcje, jak w poprzednich minutach. Wynik nie uległ zmianie i Cracovia mogła cieszyć się z ważnego zwycięstwa.

Cracovia – Arka Gdynia 2:0

Bramki: Piątek 44, Dąbrowski 74

Żółte kartki: Piątek (Cracovia) – Bożok, Szwoch (Arka)

Cracovia: Grzegorz Sandomierski – Diego Ferraresso, Piotr Malarczyk, Hubert Wołąkiewicz, Deleu – Mateusz Szczepaniak (Jaroslav Mihalik), Marcin Budziński, Mateusz Cetnarski (Tomas Vestenicky), Damian Dąbrowski, Erik Jendrisek – Krzysztof Piątek (Sebastian Steblecki)

Arka Gdynia: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Krzysztof Sobieraj, Michał Marcjanik, Marcin Warcholak (Adrian Błąd)(Dariusz Formella) – Luka Zarandia, Antoni Łukasiewicz, Mateusz Szwoch, Adam Marciniak, Miroslav Bożok – Przemysław Trytko (Rafał Siemaszko)

Sędzia: Paweł Raczkowski

Widzów: 6 279

Powiedzieli po meczu:

Leszek Ojrzyński – trener Arki Gdynia

Jacek Zieliński – trener Cracovii. Szkoleniowiec „Pasów” wypowiedział się również na temat Krzysztofa Piątka

Krzysztof Piątek – piłkarz Cracovii

Michał Winiarczyk